Dorota R. zatrzymana. Celebryci myślą, że są ponad prawem. Zawsze się to kończy źle

Gorące tematy Zbrodnia i kara 22.11.2017
Dorota R. zatrzymana. Celebryci myślą, że są ponad prawem. Zawsze się to kończy źle

Udostępnij

Mateusz Madejski

Można już się przyzwyczaić do tego, że każdy kolejny dzień przynosi nową informację o kłopotach gwiazd z prawem. Właśnie prokuratura zatrzymała znaną piosenkarkę, Dorotę R., wciąż pewnie najsłynniejszą polską celebrytkę. 

Jeszcze media nie skończyły wałkować Harveya Weinsteina, to pojawił się temat Kevina Spacey’a. Po nim wysypały się oskarżenia wobec niezliczonych aktorów czy producentów. Czy celebryci naprawdę są przekonani, że są ponad prawem?

Na to pytanie zresztą nie tak trudno odpowiedzieć – tak, znani i lubiani uważają się za wyjątkowych, a zresztą społeczeństwo daje im do tego powody. A stąd bardzo blisko do uznania, że ich to normy nie dotyczą. Ile było już takich historii… Dorota R. jest oficjalnie tylko „podejrzanym o nakłanianie innych osób do zmuszania Emila H. do określonego zachowania”, więc trudno jeszcze orzekać o jej winie.

Dorota R. zatrzymana przez policję

Ale wystarczy przypomnieć sobie te wszystkie historie – od Polańskiego aż do Spacey’a, żeby nie mieć poczucia, że sławy mają poczucie bezkarności. W słynnym nagraniu, ujawnionym przed kampanią wyborczą w USA, Donald Trump mówił w autobusie współpracownikowi, że „jeśli jesteś gwiazdą, to one pozwalają ci to robić”. I chyba to zdanie najlepiej obrazuje podejście celebrytów do ustalonych norm. I wolno więcej, bo po prostu są gwiazdami. Tyle że gwiazdy zapominają o dwóch rzeczach. Po pierwsze, wcale nie wolno im więcej. Po drugie, tak naprawdę to wolno im mniej. Ale upadki kolejnych gwiazd, które wpadły w tarapaty przez konflikt z prawem, po prostu nic ich nie uczą.

A dlaczego gwiazdom tak naprawdę wolno mniej, choć nie zdają sobie z tego sprawy? Cóż, nie jest tajemnicą, że w blasku sławy i popularności chce się ogrzać wiele osób – menedżerowie, prawnicy, marketingowcy… Ale jeszcze więcej osób chce się wybić na sprowadzeniu sławy do parteru. Cóż, prawdopodobnie gdyby nie jeden ambitny prokurator, to Polański nadal mógł kręcić swoje filmy w Hollywood… Poza ambitnymi pracownikami wymiaru sprawiedliwości są też oczywiście media. Każdy redaktor potwierdzi, że niewiele rzeczy się tak dobrze klika, jak upadek wielkiej gwiazdy.

Dlatego saga Doroty R. prędko z nagłówków nie zejdzie. To wszystko więc taka samonapędzająca się machina – celebryci są pompowani przez publikę i media, ci uważają więc, że wszystko im wolno. Przez to, że tak uważają, robią coś głupiego. A wtedy media czy ambitni prokuratorzy mają z nich jeszcze większą pożywkę. Oczywiście nie zawsze tak jest – w końcu są celebryci, którzy nie tylko nie unikają skandali, ale nawet nie dają powodów do małej wzmianki na Pudelku. A są i celebryci, którym naprawdę wszystko uchodzi na sucho. Jednemu z nich udało się nawet zostać prezydentem USA.