1. Home -
  2. Państwo -
  3. Pensja rośnie im tylko o inflację, a i tak wpadają w drugi próg podatkowy. Łącznie dotyczy to 2,5 mln Polaków

Pensja rośnie im tylko o inflację, a i tak wpadają w drugi próg podatkowy. Łącznie dotyczy to 2,5 mln Polaków

Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu, zwraca uwagę na pułapkę systemu. Wskazuje na ogromny wzrost liczby Polaków w ostatnich kilku latach, którzy kwalifikują się do drugiego progu podatkowego. Jak na ironię, wcale się oni nie wzbogacają, a i tak część ich dochodów jest opodatkowanych wyższą stawką PIT.

Cicha pułapka systemu

Jeszcze kilka lat temu drugi próg podatkowy był w powszechnym odbiorze czymś odległym. Dotyczył "najlepiej zarabiających", menedżerów, specjalistów IT czy osób na wysokich stanowiskach. Tymczasem dane i szacunki pokazują coś zupełnie innego.

Kilka dni temu Krzysztof Bosak alarmował na platformie X o niebezpiecznym trendzie. Jak możemy przeczytać, w 2022 roku w drugi próg podatkowy wpadało około 700 tysięcy podatników. W 2025 roku będzie to już około 2,5 miliona Polaków, a więc trzy i pół raza więcej w zaledwie trzy lata. I to bez rewolucji w zarobkach i bez masowego bogacenia się społeczeństwa. Jak to w ogóle możliwe?

Rozwiń

W 2022 roku w drugi próg podatkowy "wpadało" około 700 tysięcy podatników. W 2025 będzie to już szacunkowo około 2,5 miliona Polaków - trzy i pół raza więcej niż zaledwie trzy lata temu!

Z każdym rokiem coraz więcej rodzin wpada w 32-procentową stawkę podatku, mimo że ich pensje urosły np. tylko o inflację. Utrzymywanie sztywnego drugiego progu podatkowego to pełzająca coroczna podwyżka podatku PIT.

Drugi próg podatkowy powinien być co roku waloryzowany o inflację - automatycznie i na mocy ustawy!

Inflacja (i bierność polityków) problemem

Przypomnę jeszcze tylko, czym jest drugi próg podatkowy. Obejmuje on te osoby, których dochody przekraczają 120 tysięcy złotych brutto w skali roku. W ich przypadku stawka PIT wynosi już nie 12%, lecz 32%, ale nie z całości, lecz - co bardzo istotne - tylko tej części dochodów powyżej progu 120 tysięcy. Tylko albo aż.

W praktyce drugi próg podatkowy realnie obniża tempo wzrostu wynagrodzenia "na rękę" (netto), powoduje skokowe zwiększenie obciążeń, często zaskakuje osoby, które nie postrzegają siebie jako "dobrze zarabiających". Problem w tym, że próg ten nie nadąża za rzeczywistością gospodarczą. Krzysztof Bosak zwraca uwagę na fakt, że drugi próg podatkowy nie jest waloryzowany o inflację, która w ostatnim czasie spadła, ale mocno dała się we znaki w ostatnich latach.

Mogę zgadywać, że większość z 2,5 mln podatników, którzy wpadną do drugiego progu podatkowego, wcale nie dostało wielkich podwyżek pensji, a jedynie zwaloryzowane wypłaty o inflację. W rzeczywistości nie mają oni do dyspozycji większej gotówki niż wcześniej, ale system jest nieubłagany i pobierze z "nadwyżki" dochodów wyższy podatek.

Można to różnie nazywać - pułapką systemu, niesprawiedliwością itp. Każde z tych określeń będzie w porządku. Dlaczego politycy nic z tym nie robią? To proste - więcej Polaków wpadających do drugiego progu podatkowego oznacza większe wpływy w budżecie państwa. Politycy chyba jednak zapominają (albo nie chcą wiedzieć), że bogaty obywatel to bogate państwo, nigdy odwrotnie.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi