Dziedziczenie testamentowe. Jak razem z majątkiem przechodzą długi?
Polskie prawo spadkowe opiera się na zasadzie sukcesji uniwersalnej. Oznacza to, że spadkobierca wchodzi w ogół praw i obowiązków majątkowych zmarłego. Nie dziedziczy „wybiórczo" – razem z nieruchomością, oszczędnościami czy samochodem przejmuje również zobowiązania. Oczywiście przepisy o dziedziczeniu „z dobrodziejstwem inwentarza" chronią spadkobierców, jednak wcale nie oznaczają, że spadki obarczone długami warto przyjmować.
W przypadku dziedziczenia testamentowego sytuacja jest prosta: testator może wskazać dowolną osobę jako spadkobiercę – nie musi to być członek rodziny. Może to być sąsiad, przyjaciel, fundacja, a nawet osoba, z którą pozostawał w konflikcie. Testament rozstrzyga, kto dziedziczy, ale nie zmienia natury samego spadku – ten obejmuje zarówno aktywa, jak i pasywa. Nie ma możliwości przekazania samych aktywów. Wszystko za sprawą art. 961 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym:
Jeżeli spadkodawca przeznaczył oznaczonej osobie w testamencie poszczególne przedmioty majątkowe, które wyczerpują prawie cały spadek, osobę tę poczytuje się w razie wątpliwości nie za zapisobiercę, lecz za spadkobiercę powołanego do całego spadku. Jeżeli takie rozrządzenie testamentowe zostało dokonane na rzecz kilku osób, osoby te poczytuje się w razie wątpliwości za powołane do całego spadku w częściach ułamkowych odpowiadających stosunkowi wartości przeznaczonych im przedmiotów.
Zgodnie z powyższym, nawet w sytuacji, gdy testator określił, że spadkobierca ma dostać dom i samochód, a o długach nie wspomniał, te również wchodzą w skład masy spadkowej i również uważa się je za zapisane spadkobiercy testamentowemu – nie da się tego uniknąć. Te przepisy mają przede wszystkim chronić wierzycieli.
Zemsta zza grobu? Testament jako narzędzie odwetu
Jak pokazuje jedna z historii z niewielkiej miejscowości, dziedziczenie testamentowe może okazać się dość wyrafinowaną formą pośmiertnej „zemsty". Oczywiście jest to rzadka sytuacja, a autorowi testamentu, który jest bohaterem tej historii, nie można odmówić złośliwego poczucia humoru i niemałej kreatywności.
Pewna kobieta przez lata żyła w konflikcie z sąsiadem. Nie przepadali za sobą, regularnie wchodzili w konflikty – generalnie żyli jak Kargul z Pawlakiem, z tym że wrogość praktycznie nigdy nie zamieniała się w krótkotrwałe przymierze. Kiedy jednak mężczyzna zachorował, kobieta – kierując się zwykłą ludzką przyzwoitością – kilka razy pomogła mu z zakupami. Był samotny, nie miał bliskich krewnych, sam nie byłby w stanie sobie poradzić. Sąsiadka na nic nie liczyła, zwyczajnie uznała, że nie kopie się leżącego, a niewielka pomoc nie jest żadną ujmą na honorze.
Jakież było jej zdziwienie, gdy po jego śmierci okazało się, że mężczyzna zostawił testament. A w nim – uczynił ją jedyną spadkobierczynią. Oczywiście uznała, iż te kilka ludzkich odruchów niesamowicie się jej opłaciło. Nie doceniła jednak złośliwości spadkodawcy.
Nadzieja na spadek i spory problem
Mężczyzna nie żył przesadnie wystawnie, ale posiadał stary dom, również nie pierwszej nowości samochód, a w garażu stał motocykl. Na pierwszy rzut oka majątek mógł być wart kilkaset tysięcy złotych – sama nieruchomość obecnie przedstawia sporą wartość finansową. Dla osoby, która nie spodziewała się żadnego spadku i również odliczała dni do emerytury, była to wizja finansowego przełomu. Niestety radość nie trwała długo.
Po pewnym czasie zaczęli zgłaszać się wierzyciele. Bank, firma pożyczkowa, dostawca mediów, a nawet prywatna osoba. Szybko stało się jasne, że długi zmarłego znacząco przekraczają wartość pozostawionego majątku. I to w sposób widoczny niemal od razu. Kobieta, która jeszcze niedawno planowała sprzedaż domu i realizację marzeń, nagle stanęła przed koniecznością mierzenia się z cudzymi zobowiązaniami.
Pułapka dziedziczenia z dobrodziejstwem inwentarza
Od 2015 r. zasadą w polskim prawie jest przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza, jeśli spadkobierca nie złoży innego oświadczenia. Oznacza to, że odpowiedzialność za długi ograniczona jest do wysokości aktywów spadku. Brzmi bezpiecznie? Tylko w teorii.
Po pierwsze, konieczne jest ustalenie składu i wartości majątku oraz zobowiązań. Sporządza się spis inwentarza albo wykaz inwentarza. To oznacza formalności, często udział komornika i koszty. Koszty, które trzeba ponieść, żeby nie narazić się na dalsze problemy.
Po drugie, spadkobierca musi prawidłowo zaspokajać wierzycieli – proporcjonalnie i zgodnie z przepisami. Jeżeli spłaci jednego wierzyciela w całości, pomijając innego, mimo że wiedział o jego istnieniu, może narazić się na odpowiedzialność ponad wartość odziedziczonego majątku – nawet jeżeli nie wynika to z jego złej woli.
Efekt? Najczęściej, aby prawidłowo zaspokoić wierzycieli i spać spokojnie, trzeba skorzystać z pomocy profesjonalnego pełnomocnika. I zapłacić za to z własnej kieszeni. Spadek obarczony długami to więc najczęściej dodatkowe koszty, nerwy i frustracje. Dlatego zanim bezrefleksyjnie przyjmie się spadek (w tym spadek, który przypada nam z mocy testamentu), warto dokładnie sprawdzić sytuację materialną spadkodawcy.
Trzeba też pamiętać, że spadek z testamentu można odrzucić – nikt nie jest zmuszony do jego przyjęcia.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj