Galeria sztuki okazała się piramidą finansową. Nawet znani aktorzy nabrali się na „inwestycje w obrazy”

Finanse Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (46) 17.03.2018
Galeria sztuki okazała się piramidą finansową. Nawet znani aktorzy nabrali się na „inwestycje w obrazy”

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Słysząc określenie „piramida finansowa” od razu nasuwają się skojarzenia z oszustwem obliczonym na wyłudzenie pieniędzy od nieświadomych zagrożenia ofiar. I bardzo słusznie, bo dokładnie w ten sposób one działają. Kuszą wysokim zyskiem a tak naprawdę ewentualne wypłaty oszuści finansują z wpłat świeżo zwerbowanych klientów. Ich wspólną cechą jest to, że zawsze w końcu wpłaty przestają wystarczać na dalsze prowadzenie działalności i piramida upada. Przez tego typu przedsięwzięcia wiele osób traciło na przestrzeni lat oszczędności całego życia.

W ostatnich latach najsłynniejszą polską piramidą finansową było Amber Gold. Ta spółka z siedzibą w Gdańsku obiecywała swoim klientom zyski z inwestycji w cenne kruszce. W szczytowym okresie swojej działalności była ona także głównym udziałowcem linii lotniczych OLT Express. Skutki upadku Amber Gold odczuwalne są do dzisiaj – choćby w postaci sejmowej komisji śledczej badającej, jak to się stało, że organy ścigania oraz nadzoru nie zrobiły zbyt wiele, by ostrzec klientów spółki w porę. Warto podkreślić, że fakt zorganizowania i sfinansowania przedsięwzięcia na taką skalę przez osobę uprzednio kilkakrotnie skazaną za oszustwa rzeczywiście powinien zwrócić uwagę właściwych służb. Spektakularny koniec Amber Gold kosztował klientów przeszło 800 milionów złotych. Szanse na odzyskanie tych pieniędzy wydają się być niewielkie. Tymczasem gdy ta piramida finansowa się posypała, funkcjonować zaczęła kolejna – jak się okazuje, wcale nie mniej okazała.

Najpierw metale szlachetne, teraz dzieła sztuki nowoczesnej – jaka będzie następna piramida finansowa?

Jak podaje Onet, prokuratura w Białymstoku bada sprawę firmy Galleri New Form. Ta galeria sztuki z siedzibą w Szwecji miała swoje oddziały w Gdyni, Warszawie i właśnie Białymstoku. Funkcjonowała od 2012 r. Jej właścicielką była Polka z podwójnym obywatelstwem – polskim i szwedzkim. Proceder polegał na zakupie przez poszkodowanych dzieł sztuki nowoczesnej, które następnie galeria miała po określonym w umowie czasie odkupić. Klientom gwarantowano zysk w wysokości od kilkunastu do nawet ponad trzydziestu procent. W tym czasie zakupione rzeźby sprzedawano docelowym nabywcom. Klientami Galleri New Form byli artyści, politycy i dziennikarze. Jednym z nich była znana aktorka, Jolanta Fraszyńska, która w rozmowie z magazynem „Dobry Tydzień”, na którą powołuj się Onet, przyznaje, że straciła oszczędności całego życia.

  Mózgiem operacji była właścicielka szwedzkiej galerii, która przekonywała, że lokata kapitału w sztukę nowoczesną to oferta przeznaczona dla wybrańców. Znane z show-biznesu osoby podpisywały umowę, na mocy której kupowały dzieło sztuki. Dostawały certyfikat, potwierdzający, że zostali jego właścicielami, choć często nie widzieli go na oczy.

Warto podkreślić, że w tym przypadku przedsięwzięcie pozyskiwało nowych klientów z polecenia dotychczasowych. Dzięki znanemu mechanizmowi „wyjątkowej oferty dostępnej tylko nielicznym” oszuści zyskiwali dostęp do dość hermetycznego środowiska pełnego bogatej klienteli. O ile w przypadku Amber Gold poszkodowanych było przeszło 12 tysięcy, o tyle tutaj ich liczbę szacować można na 200-300 osób.

Oferta niedostępna dla zwykłych śmiertelników, świat wielkiej sztuki i wielkich pieniędzy

Sprawę dość wnikliwie pod koniec lutego opisywał portal tvn24.pl Właścicielka galerii, Joanna S., potrafiła owijać sobie klientów wokół palca. Przekonywała ich, że dzieła sztuki odkupuje od niej inwestor ze Stanów Zjednoczonych, całymi setkami. Ona sama zaś potrzebuje kapitału na ich zakup – stąd całe przedsięwzięcie. Nieprzekonanych potrafiła pozyskać pokazując im świat wielkich pieniędzy – luksusowe rezydencje, egzotyczne miejsca, bardzo znane nazwiska z wielkiego świata, z którymi rzekomo prowadzi interesy. Elton John, Zlatan Ibrahimovic, czy nawet król Hiszpanii. Jednocześnie przedstawiała się jako osoba, której misją jest promowanie sztuki i młodych artystów – pieniądze pojawiać się miały w tym wszystkim niejako przy okazji.

Sam proceder Galleri New Form trwał aż pięć lat. Były mąż kobiety jest zdania, że piramidę finansową stworzyła również w Szwecji a ta działała od 2005 r. Ona sama jest bankrutem a szwedzkiemu fiskusowi jest winna 100 milionów tamtejszych koron. Sprawą galerii zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego. Wpis na listę ostrzeżeń publicznych KNF z 4 stycznia 2017 wydaje się być początkiem końca przedsięwzięcia. Odstraszył on potencjalnych nowych klientów i wywołał pewną nerwowość wśród dotychczasowych inwestorów. Niektórzy, na swoje nieszczęście, dali się przekonać Joannie S., że cała sprawa to jakaś pomyłka bądź „zemsta maklerów giełdowych.” Faktyczne problemy z płynnością piramidy zaczęły się ponad pół roku temu. Wówczas powtórzył się schemat, jaki zwykle występuje w przypadku piramid finansowych u kresu swojego żywota – najpierw zapewnienia o przejściowym charakterze kłopotów z wypłatami, później zamknięcie interesu i zapadnięcie się właściciela pod ziemię.

Czy mamy do czynienia z drugim Amber Gold?

Według szacunków prokuratury, ta piramida finansowa wyłudziła od swoich klientów przeszło 300 milionów złotych. Nieoficjalnie pełnomocnicy poszkodowanych mówią o stratach w wysokości aż 800 milionów. Postępowanie obecnie jest w toku – nikomu, póki co, nie postawiono zarzutów a przedstawiciele Galleri New Form przekonują, że że nie ma uzasadnionych powodów, by mówić o oszustwie czy wyłudzeniu. Są także zdania, że firma wznowi wypłatę pieniędzy swoim klientom. Tymczasem postępowanie toczy się nie tylko w sprawie potencjalnego oszustwa, ale również prania brudnych pieniędzy.

Warto podkreślić, że zgodnie z polskim prawem, organizowanie piramid finansowych jest ze wszech miar nielegalne. Szczegółowo tego typu proceder opisuje Narodowy Bank Polski. W przypadku wprowadzania uczestników przedsięwzięcia w błąd co do jego faktycznego sposobu działania, w grę wchodzi art 286 §1 kodeksu karnego, a więc przestępstwo oszustwa. Do ośmiu lat pozbawienia wolności. Nieumieszczenie przez organizatora w dokumentacji takiego instrumentu finansowego informacji, które mają znaczenie dla nabywcy to z kolei przestępstwo z art. 311 tej samej ustawy. Do trzech lat więzienia. Bezpośrednią podstawą do ścigania twórców piramid finansowych jest jednak art. 171 ust. 1 prawa bankowego:

Kto bez zezwolenia prowadzi działalność polegającą na gromadzeniu środków pieniężnych innych osób fizycznych, osób prawnych lub jednostek organizacyjnych niemających osobowości prawnej, w celu udzielania kredytów, pożyczek pieniężnych lub obciążania ryzykiem tych środków w inny sposób, podlega grzywnie do 10 000 000 złotych i karze pozbawienia wolności do lat 5

Jeśli coś wydaje się być zbyt piękne żeby było prawdziwe, to najprawdopodobniej tak właśnie jest

Piramidy finansowe kuszą swoich klientów bardzo wysokim oprocentowaniem, przewyższającym to, które można uzyskać chociażby na zwykłych lokatach bankowych. Już samo to powinno wzbudzić naszą czujność. Przed powierzeniem instytucji oferującej nam taką możliwość oszczędności całego życia, dobrze byłoby sprawdzić, czy nie figuruje ona na wspomnianej już liście ostrzeżeń publicznych KNF. Ostrzeżenia publikuje również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Niestety, piramidy finansowe najczęściej funkcjonują kilka lat zanim trafią one na listę – tak było w przypadku Amber Gold, tak jest i z Galleri New Form. Nic nie zastąpi więc ostrożności i zdrowego rozsądku. Należy podkreślić, że cudowne okazje na szybkie i pewne wzbogacenie się praktycznie nie istnieją.

Czy ta galeria faktycznie jest piramidą finansową? O tym, czy faktycznie dojdzie do postawienia zarzutów zdecyduje prokuratura. Podobieństwa względem sposobu działalności Amber Gold, i wszystkich poprzednich piramid, są jednak, na pierwszy rzut oka, wyraźne. Podobna może być również skala działalności, przynajmniej jeśli chodzi o zainwestowane kwoty. Podstawową różnicą jest jednak ilość pokrzywdzonych – tutaj jest ich faktycznie dużo mniej. Poraża to, jak skutecznie udawało się temu przedsięwzięciu pozyskiwać nowych klientów. Z jednej strony oferowanie klientowi oferty „niedostępnej dla zwykłych śmiertelników”, z drugiej opieranie się o tzw. „marketing szeptany.” Pozostaje mieć nadzieję, że odzyskają oni zainwestowane pieniądze. Nawet, jeśli w takich przypadkach nie zdarza się to zbyt często.