Przedsiębiorcy, eksperci i instytucje błagają o przesunięcie KSeF, ale rząd milczy, a Ministerstwo Finansów zbywa
Mieliście kiedyś w szkole sprawdzian z nielubianego przedmiotu, trudnego zagadnienia, u wyjątkowo surowego nauczyciela, albo po prostu w wyjątkowo nieodpowiednim momencie i do ostatniej chwili mieliście nadzieję, że uda się go jakoś odwlec w czasie? Jeśli tak, to wiecie, jak teraz rozumuje duża część Polaków w sprawie Krajowego Systemu e-Faktur. Mam na myśli nie tylko przedsiębiorców i polityków, ale także ekspertów i instytucje państwowe w rodzaju Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców oraz Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.
W czym tkwi problem? Coraz więcej komentatorów spodziewa się katastrofy. Potencjalni podatnicy obawiają się przede wszystkim niestabilności i awaryjności KSeF. Na przykład Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie przekonywała niedawno:
Przedsiębiorcy zgłaszają liczne problemy z funkcjonowaniem KSeF, w szczególności: niestabilność działania systemu i okresowe przerwy w dostępności, błędy walidacyjne pojawiające się mimo poprawnie przygotowanych danych, ograniczoną wydajność przy masowym wystawianiu faktur, brak przewidywalności czasu przetwarzania dokumentów. System, od którego uzależnione są kluczowe procesy sprzedażowe i rozliczeniowe, nie zapewnia obecnie standardów niezawodności wymaganych w obrocie gospodarczym.
Prawdę mówiąc, organizacja wskazała aż 13 powodów, dla których wejście w życie obowiązkowego KSeF należałoby przesunąć. Znajdziemy wśród nich między innymi rozbieżności pomiędzy działaniem systemu a treścią ustawy, która stanowi podstawę jego funkcjonowania, wadliwy sposób weryfikacji kodów QR, czy nawet niemożność rozliczania dotacji przyznawanych przez Urzędy Wojewódzkie za pomocą e-faktur z powodu braku podstawy prawnej.
W ostatnich dniach na pierwsze miejsce wysunęły się obawy o bezpieczeństwo danych KSeF. Padły nawet zarzuty o potencjalną inwigilację za jego pomocą, z którymi akurat się nie zgadzam. Gdzieś tam na marginesie cały czas możemy znaleźć raczej gorsze niż lepsze przygotowanie podatników do korzystania z systemu. Równocześnie przedsiębiorcy i eksperci sprawiają wrażenie coraz bardziej zirytowanych tym, że rządzący lekceważą ich uwagi, a Ministerstwo Finansów prze do startu nowych obowiązków zgodnie z harmonogramem. Pytanie brzmi: dlaczego?
Prawdę mówiąc, nie przeceniałbym tym razem znaczenia znanego uczulenia polityków na przyznawanie się do błędu
Nie możemy oczywiście całkowicie zignorować czynnika czysto politycznego. Wszyscy chyba zdajemy sobie sprawę z tego, że nasi przedstawiciele nienawidzą przyznawać się do błędu. Są gotowi brnąć w ewidentnie nietrafione rozwiązania nawet wtedy, gdy trudności się piętrzą i coraz trudniej jest udawać, że wszystko jest w porządku.
Właśnie dlatego jakiś czas temu na Bezprawniku postawiłem tezę, że KSeF wiele łączy z systemem kaucyjnym. W obydwu przypadkach mamy kukułcze jajo podrzucone obecnym ministerstwom przez poprzedni rząd. KSeF i system kaucyjny postanowiono wdrażać dalej. Różnica jest taka, że ten pierwszy już raz przełożono.
Czy jednak ryzykowanie katastrofy wizerunkowej na miarę Polskiego Ładu jest warte trzymania się ustalonego harmonogramu wdrożenia KSeF? Nie da się ukryć, że przedsiębiorcy stanowią ważną składową elektoratu Koalicji Obywatelskiej, która stanowi najważniejszą siłę obozu rządzącego. Z tą partią związany jest także minister finansów Andrzej Domański. Jeżeli system po 1 lutego nie będzie działać zgodnie z oczekiwaniami, to nawet neutralne względem władzy media będą miały używanie, a ich polityczni rywale zrobią wszystko, by dolać do ognia tyle oliwy, ile tylko będą w stanie.
Politycznie rzecz ujmując, kolejne przesunięcie wejścia w życie KSeF byłoby więc dobrym posunięciem. Wystarczy, że premier Donald Tusk – najmocniej przepraszam za użycie tego zgranego żartu – znowu "się wścieknie". Jakoś nic takiego się nie stało. Być może Ministerstwo Finansów szczerze wierzy, że KSeF jest po prostu gotowy. Świadczyłyby o tym niedawne zapewnienia:
System został tak zaprojektowany, aby mógł odebrać w godzinę tyle faktur, ile spodziewamy się otrzymywać w ciągu doby.
Jeżeli rzeczywiście tak jest, to podziwiam mocne nerwy urzędników i ich oddanie sprawie. Ja bym jednak zaryzykował tezę, że powód, przez który przesunięcie KSeF nie wchodzi w grę, jest zupełnie inny. Chodzi o czas, którego rządzący po prostu już nie mają.
Nic nie da się już zrobić. Obowiązkowy KSeF od 1 lutego ma od sierpnia rangę ustawową
Jak napisałem we wstępie, w momencie, gdy piszę te słowa, do planowanego uruchomienia systemu zostały niecałe dwie doby. 1 lutego wypada jak na złość w niedzielę. Został nam piątek i sobota. Realistycznie rzecz ujmując, piątek to ostatni moment, by zdarzył się jakiś cud. To stanowczo za mało na zmianę harmonogramu wdrożenia KSeF. Ten zaś wynika bezpośrednio z przepisów ustawy.
Mam na myśli jednorazową ustawę o KSeF2 z 5 sierpnia 2025. Wprowadza ona do ustawy o VAT dwa nowe przepisy, które szczególnie nas w tym momencie interesują:
– art. 145l i art. 145m otrzymują brzmienie:
"Art. 145l. W okresie od dnia 1 lutego 2026 r. do dnia 31 marca 2026 r. podatnicy obowiązani do wystawiania faktur ustrukturyzowanych mogą wystawiać faktury elektroniczne lub faktury w postaci papierowej, jeżeli łączna wartość sprzedaży wraz z kwotą podatku u tych podatników nie przekroczyła w 2024 r. kwoty 200 000 000 zł.
Art. 145m. 1. W okresie od dnia 1 kwietnia 2026 r. do dnia 31 grudnia 2026 r. podatnicy obowiązani do wystawiania faktur ustrukturyzowanych mogą wystawiać faktury elektroniczne lub faktury w postaci papierowej, jeżeli łączna wartość sprzedaży wraz z kwotą podatku u tych podatników udokumentowana tymi fakturami wystawionymi w danym miesiącu jest mniejsza lub równa 10 000 zł.
Sprowadzają się one do ustanowienia trzech terminów, które wszyscy już chyba znamy. KSeF staje się obowiązkowy dla dużych podatników od 1 lutego, dla pozostałych od 1 kwietnia, a dla "wykluczonych cyfrowo" od 1 stycznia 2027 r. Istotna w tym momencie jest jednak nie tyle treść zacytowanych przepisów, ile sam fakt ich istnienia.
Żeby zmienić harmonogram wdrożenia KSeF, trzeba by teraz uchwalić kolejną nowelizację ustawy o VAT, albo pokraczne monstrum w postaci "ustawy o zmianie ustawy o zmianie". Czy da się to w ogóle zrobić w jeden dzień? Nie. Najbliższe posiedzenie Sejmu zaplanowane jest na 10-13 lutego. Do tego dochodzi udział Senatu w drodze legislacyjnej oraz złożenie podpisu przez prezydenta.
Rządzący stracili możliwość przesunięcia KSeF w sposób zgodny z prawem z chwilą uchwalenia ustawy z 5 sierpnia. Teraz pozostało im tylko robić dobrą minę do złej gry i modlić się, żeby wszystko poszło zgodnie z planem.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj