Hora curka będzie musiała iść do pracy. Rząd zmieni prawo, by ukrócić „niesmaczne” zbiórki w internecie

Codzienne Gorące tematy dołącz do dyskusji (164) 19.02.2018
Hora curka będzie musiała iść do pracy. Rząd zmieni prawo, by ukrócić „niesmaczne” zbiórki w internecie

Udostępnij

Maja Werner

Hora curka to oczywiście zamierzony gwałt na ortografii. W ubiegłym roku opisaliśmy na Bezprawniku problem przerażającej roszczeniowości w mediach społecznościowych oraz serwisach ze zbiórkami. To był bardzo chętnie czytany artykuł, który zbulwersował wiele osób. 

Nie bez powodu. Również nasi czytelnicy zetknęli się z tym zjawiskiem w internecie. Choćby podczas prób sprzedaży jakiegoś produktu na OLX. Gdy nagle ktoś odzywał się do nich i proponował, by sprzedawany przedmiot oddano mu za darmo. I dostarczono do Konina. Powód? Wzbudzenie litości na przykład przez historię o chorym dziecku.

To często są bardzo nachalne, a w razie braku odpowiedzi również agresywne roszczenia. Cechuje je niski poziom intelektualny, niezbyt dobra ortografia (stąd w internecie przerodziło się to w mem „hora curka”) oraz oczekiwanie od świata pomocy z tytułu samego tylko faktu zakomunikowania swoich żądań. Oczywiście wyłudzanie np. bolerka dla matki z powodu chorej córki, to tylko wierzchołek góry lodowej. Roszczenia z czasem zmieniały się w roszczenia mebli, samochodów, a kumulacją i kwintesencją była internetowa zbiórka na zbudowanie domu za 300 000 złotych. I nawet córka nie była chora.

Hora Curka na radarze rządu?

Rząd chce ukrócić problematykę zbiórek w internecie, choć akurat opisywane powyżej zjawisko może ucierpieć tylko przy okazji (a może nawet nie ucierpi wcale). Inspiracją dla tego typu rozważań po stronie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji była postać Janusza Walusia. Urodzony w Zakopanem mężczyzna „wsławił się” jako zabójca czarnoskórego lidera partii komunistycznej Chrisa Haniego. Obecnie odsiaduje wyrok w więzieniu w Republice Południowej Afryki.

Stowarzyszenie Duma i Nowoczesność zbiera pieniądze na rzecz Walusia, co analizując kontekst całej sprawy nie wygląda zbyt dobrze. Niestety obecne regulacje prawne nie są w stanie zapobiec tego typu zbiórkom, w związku z czym – jak donosi poniedziałkowa Gazeta Prawna – rząd PiS pilnie rozważa ponoć nowelizację ustawy o zbiórkach publicznych. Jej rezultatem byłaby możliwość blokowania zbiórek ze względu na „ważny interes państwa” lub „zasady współżycia społecznego”. Podobnie jak w przypadku ustawy o IPN, rząd okazał się jak zawsze nad wyraz precyzyjny. Idąc tym tropem równie możliwe będzie zablokowanie zbiórki na wielką swastykę z batoników snickers celebrującą kolejne urodziny Adolfa Hitlera, jak i zdejmowanie w jawny sposób kontrowersyjnych spółek dla horych curek, gdzie nie brakuje wyłudzania, a nawet pospolitego naciągactwa.