- Home -
- Państwo -
- Przepis o "polskich obozach" wygląda, jakby napisał go pijany student prawa, na smartfonie, w kolejce do toalety, kiwając się do Despacito
Przepis o "polskich obozach" wygląda, jakby napisał go pijany student prawa, na smartfonie, w kolejce do toalety, kiwając się do Despacito
Holokaust to sprawka Niemców, nie Polaków. To oczywiste. Ale nowe prawo, które w teorii miało służyć do ścigania osób operujących frazą polskie obozy śmierci to bubel prawny, którego skutki (negatywne zresztą) będą wyłącznie natury politycznej. Nikt na podstawie tych przepisów skazany nie będzie. Dlaczego?

Dyskusje o przeszłości - zwłaszcza niechlubnej - nie są łatwe. Po kilkudziesięciu latach trudno z pełnym przekonaniem zrozumieć, a co dopiero ocenić, działania naszych przodków. Zwłaszcza ekstremalne sytuacje - a takie niewątpliwie miały miejsce w czasie niemieckiej i sowieckiej okupacji na polskiej ziemi - mogły popychać, i, jak powszechnie wiadomo, popychały nieraz do zbrodni.
Polacy nie budowali jednak obozów śmierci. Mimo to od lat w zagranicznych mediach zdarzało się spotykać z takim właśnie określeniem: polskie obozy śmierci (ang. „Polish death camps”). Ze zrozumiałych względów wywoływało to oburzenie Polaków, które nierzadko kończyło się publikacją sprostowań. Ale dla niektórych polityków to było za mało. Niektórzy politycy uznali, że używanie określeń fałszujących historię wymaga nie zabiegów dyplomatycznych, lecz prawnych. A czy jest lepsza metoda edukacji niż karanie (na wzór bicia dzieci - starego i sprawdzonego sposobu wychowawczego)?
Holokaust to nie polska zbrodnia - ale karanie za użycie zwrotu polskie obozy śmierci jest kontrproduktywne
I jak Patryk Jaki pomyślał, tak zrobił, a posłowie ochoczo przegłosowali. Dyplomatyczna awantura z Izraelem, którą wywołało przyjęcie przez parlament, to początek klęski na polu wizerunku Polski na świecie. Niestety, okazuje się, że świat - nieco opacznie, trzeba przyznać - zrozumiał to w ten sposób, jakby Polska negowała Holokaust, albo coś w tym stylu. Zwracałem już jednak uwagę w poprzednim tekście, że przyjęty tekst ustawy jest wysoce nieprecyzyjny. I zdanie swoje podtrzymuję, bo przepis
wygląda, jakby napisał go pijany student pierwszego roku prawa, w sobotę wieczór, na smartfonie, w kolejce do toalety, kiwając się do Despacito. Tak jest słaby. Poczynając od nieznanego przepisom prawa sformułowania „Naród Polski” (a trudno obmawiać coś niezdefiniowanego prawda), to jedna, wielka niewiadoma. Na gruncie tego przepisu można by wręcz uznać, że sformułowanie „w czasie II wojny światowej Polacy również zabijali Żydów, choć były to nieliczne przypadki i nie stanowiły zorganizowanego systemu ludobójstwa” może podlegać pod ww. przepis, skoro użyto sformułowania „Polacy” (w domyśle - naród) popełniali przestępstwa stanowiące zbrodnię przeciwko ludzkości.
Ale nieprecyzyjność przepisów to jedno. Ich nieskuteczność to rzecz dużo poważniejsza. Jak bowiem wskazują politycy sejmowej większości, nowa ustawa ma pozwolić na ściganie osób świadomie piszących o „polskich obozach śmierci”. Skuteczność przepisów na gruncie międzynarodowym jest jednak iluzoryczna, by nie rzec: niemożliwa. Dlaczego?
Ekstradycja do Polski za „polskie obozy śmierci”?
Aby móc kogoś skazać za przestępstwo, wypadałoby go przesłuchać, postawić zarzuty i osądzić. Tu przydaje się fizyczna obecność podejrzanego. Co jednak, gdy sformułowania polskie obozy śmierci użył np. amerykański dziennikarz? Cóż, aby możliwa była jego ekstradycja, musi zostać spełniony szereg warunków, w tym jeden kluczowy. Otóż, zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego (obecnymi również w polskiej konstytucji), które wprost zapisano w polsko-amerykańskiej umowie o ekstradycji (link):
Z reguły sprawy o ekstradycję dotyczą np. zabójstwa - przestępstwa dość powszechnie występującego w kodeksach karnych różnych państw. A teraz zastanówmy się: w ilu krajach karane jest/będzie „pomawianie Narodu Polskiego”?
No właśnie. Jeśli więc ktokolwiek uważa, że nowe prawo pomoże w ściganiu kogokolwiek za cokolwiek - przynajmniej na arenie międzynarodowej - to się grubo myli, a całą sprawę należy traktować wyłącznie w kategoriach politycznych, nie prawnych. Bo z prawem to ma niewiele wspólnego.
zobacz więcej:
31.03.2026 7:02, Filip Dąbrowski
30.03.2026 16:41, Rafał Chabasiński
30.03.2026 16:02, Piotr Janus
30.03.2026 15:01, Rafał Chabasiński
30.03.2026 14:16, Marcin Szermański
30.03.2026 13:27, Rafał Chabasiński

Złoto od 5000 lat ratuje ludzi przed bankructwem. Dlaczego historycznie drożeje w czasach wojen, kryzysów i słabego dolara?
30.03.2026 13:26, Jerzy Wilczek
30.03.2026 13:09, Aleksandra Smusz
30.03.2026 12:16, Edyta Wara-Wąsowska
30.03.2026 11:47, Mateusz Krakowski
30.03.2026 10:45, Mateusz Krakowski
30.03.2026 9:59, Aleksandra Smusz
30.03.2026 9:04, Marcin Szermański
30.03.2026 8:14, Rafał Chabasiński

Wielki Piątek wolny od pracy. Petycja jest na biurku prezydenta, ale 3 kwietnia 2026 idziesz do pracy
30.03.2026 7:33, Mariusz Lewandowski

31 marca ZUS sprawdzi, kto dostanie trzynastkę. Oto trzy grupy osób, które mogą stracić prawo do 13. emerytury
30.03.2026 7:01, Mariusz Lewandowski
30.03.2026 6:29, Mariusz Lewandowski
30.03.2026 6:01, Mariusz Lewandowski
30.03.2026 5:27, Mariusz Lewandowski

Koniec papierowej wysyłki deklaracji. Do 15 kwietnia musisz złożyć PIT elektronicznie albo zapłacisz karę
30.03.2026 4:44, Mariusz Lewandowski
30.03.2026 4:16, Mariusz Lewandowski
29.03.2026 19:45, Mariusz Lewandowski
29.03.2026 19:03, Mariusz Lewandowski

Ewa Kopacz, Robert Biedroń i Dominik Tarczyński razem i pod rękę głosowali za śledzeniem was przez amerykańskie firmy
29.03.2026 18:04, Mariusz Lewandowski
29.03.2026 12:37, Materiał Partnera Bezprawnika
29.03.2026 12:19, Mateusz Krakowski
























