Pies uciekł z hotelu dla psów, a obsługa poinformowała właścicielkę, że zmarł. „Pech” chciał, że psa odnaleziono żywego na wolności

Codzienne dołącz do dyskusji (91) 12.07.2018
Pies uciekł z hotelu dla psów, a obsługa poinformowała właścicielkę, że zmarł. „Pech” chciał, że psa odnaleziono żywego na wolności

Udostępnij

Tomasz Laba

Oddając ukochanego czworonoga na jakiś czas do hotelu dla zwierząt, obdarzamy właścicieli tego przybytku niesłychanym zaufaniem. O tym, że tragedia może przytrafić się w każdej chwili, przekonała się pani Kamila, która dostała wiadomość, że jej pies zmarł w trakcie pobytu w jednym z krakowskich hoteli. Okoliczności zdarzenia były dość mgliste, a wszystko „skomplikował” fakt, że pies po kilku dniach powrócił do domu.

W powyższym opisie zdarzenia niestety nie ma żadnego błędu, a taka sytuacja, zdaniem właścicielki psa, faktycznie miała miejsce. Z powodzeniem mogłaby posłużyć za gotowy scenariusz skeczu Monty Pythona. Pani Kamila, udając się na pilny zagraniczny wyjazd, zdecydowała się wysłać swoje dwa psy do jednego z hoteli dla zwierząt w okolicy. Wcześniej korzystała z jego usług, więc można mówić o pewnym zaufaniu do właścicieli. Każdy właściciel zwierzęcia przyzna, że nawet niezbyt długa rozłąka z pupilem, a na dodatek oddanie go pod opiekę obcych ludzi zawsze budzi pewien niepokój. Spokój kobiety przerwała tragiczna wiadomość.

Dobry wieczór. Mam bardzo złą wiadomość. Pani pies wczoraj w nocy umarł. Wszystko wskazuje, że mógł mieć wadę serca, zrobiło się ciepło, i wtedy wady serca wychodzą.

Dalej były zapewnienia, że nic tego nie zapowiadało, a sam pies był karmiony gotowaną karmą. Z pewnością nie sposób oddać uczuć, które towarzyszyły właścicielce. Dowiedziała się, że prawdopodobną przyczyną miała być wada serca, która ujawniła się wraz ze wzrostem temperatury. Po konsultacji z weterynarzem, który na miejscu miał potwierdzić śmierć zwierzęcia, zwłoki miały zostać zakopane w ogródku na terenie hotelu.

Hotel dla psów – śmierć zwierzęcia podczas pobytu

Będąc za granicą, kobieta upoważniła swoją matkę do wyjaśnienia całej tej sytuacji. Ta telefonicznie dowiedziała się tym razem, że śmierć zwierzaka owszem, była konsultowana z weterynarzem, lecz jedynie telefonicznie. Sprawa wyglądała coraz dziwniej, więc kobieta udała się do hotelu i zażądała wydania zwłok, aby we własnym zakresie przeprowadzić sekcję zwłok. Od właścicielki hotelu dowiedziała się wyłącznie tego, że nie wiadomo, gdzie pies został pochowany. Jednocześnie zwrócono jej drugiego psa, a na miejsce wezwano policję ze względu na co najmniej dziwne w tej sytuacji zachowanie właścicielki hotelu.

Właścicielka Ciapki i Dafika opisała całą sytuację na jednej z lokalnych grup miłośników czworonogów. Jakże wielkie musiało być jej zdziwienie, kiedy odezwała się do niej kobieta z przedziwną informacją. Kilka dni przed wiadomością o śmierci psa w hotelu, ta kobieta umieściła na swoim profilu informację o tym, że około 5 km od hotelu znalazła psa rasy chihuahua, który opisem odpowiadał wyglądowi psa, który miał być pochowany na terenie hotelu. Szybko sprawdzono chip zwierzaka i wszystko stało się jasne. Pies, który miał być pochowany w hotelowym ogrodzie, odnalazł się cały i zdrowy.

Dla pogubionych w opisie całej sytuacji warto przypomnieć chronologię zdarzeń. Pies do hotelu trafił 24 czerwca. 2 lipca kobieta, która odnalazła psa, informuje o tym na swoim profilu. Właścicielka psa otrzymała wiadomość o śmierci zwierzaka 6 lipca o 22 wieczorem. Według informacji przekazanych przez hotel pies miał umrzeć niemal dwa dni wcześniej, tj. o poranku 5 lipca. Gdy właścicielka hotelu dowiedziała się o odnalezieniu psa, zobowiązała się zwrócić pieniądze za wszystkie niewykorzystane doby przez zwierzaka.

Lokalna społeczność była oczywiście zbulwersowana taką sytuacją. Właścicielka hotelu odniosła się do powyższego posta pani Kamili twierdząc, że ona sama o śmierci psa dowiedziała się od jednej ze swoich pracownic. Sam pies miał być również pochowany nie w ogrodzie hotelowym, a na prywatnej posesji pracownicy. Zdaniem pani Kamili, wyjaśnienia zupełnie nie trzymały się kupy ani nie korespondowały z wcześniejszymi wiadomościami i rozmowami. Ostatecznie fanpejdż hotelu został usunięty, a obie kobiety zapowiadają podjęcie kroków prawnych. Jedna najprawdopodobniej będzie dochodziła zadośćuczynienia za „śmierć” psa i  niewątpliwe negatywne przeżycia z tym związane. Druga natomiast twierdzi, że cała ta sytuacja to absurdalne oszczerstwa.

91 odpowiedzi na “Pies uciekł z hotelu dla psów, a obsługa poinformowała właścicielkę, że zmarł. „Pech” chciał, że psa odnaleziono żywego na wolności”

  1. Nawet wierzę, że właścicielka hotelu jest miłośniczką zwierząt, bo takiej placówki raczej nie da się osobiście prowadzić jeśli nie ma w człowieku jakieś zdolności do pozytywnej interakcji ze zwierzakami.
    Gorzej, że uczucia ludzi którzy jej powierzają swoich pupilów raczej jej nie obchodzą, a w ochronie własnych interesów będzie łgała, mataczyła i szła w zaparte. Bez sensu, gdyby od początku mówiła prawdę to wszystko dobrze by się skończyło, teraz będzie w każdej Biedronce słyszała za plecami: „patrz, to ta oszustka”.

  2. Pies się reinkarnował w trybie błyskawicznym – to jedyne wytłumaczenie. Pozostaje tajemnica identycznego chipa :)
    To żarcik oczywiście, bo sam jestem psiarzem i moim zdaniem dany pies jakimś ci sposobem (używając policyjnego żargonu) najzwyczajniej w świecie oddalił się z miejsca zakwaterowania bez poinformowania opiekuna. Być może za sprawą uciech cielesnych, które wywąchał w okolicy swym niezawodnym psim nosem.
    Właścicielka psiego przybytku, mając przed oczami wizję wypłaty odszkodowania za niedopełnienie warunków umowy + wartość psa z racji jego rasy, wysmażyła w pocie czoła tą mało oryginalną historię, chcąc uniknąć powyższych następstw.
    Nie umiejąc łgać jak pies – zaplątała się w zeznaniach i sprawa się rypła, tym bardziej że rzeczony pies odrodził się niczym Feniks z popiołów.
    Ot pieskie życie – opiekunów w tym przypadku… :)

      • Oczywiście że pracownik – przecież pies, jakkolwiek nie byłby piękny i kochany za całokształt swego psiego jestestwa, nie otworzył sobie drzwi z zamka i nie czmychnął na paluszkach, kryjąc się po drodze za kotarą, by następnie zsunąć się po rynnie niczym nowoczesny Zorro :)
        Dramatyczna legenda została wysmażona w celu ochrony własnego tyłka – z powodu błędu własnego, tudzież gapowatego lub niefrasobliwego pracownika.
        Nawiasem mówiąc – psy są mądrzejsze niż nam się wydaje :)

  3. Ja widzę inna teorie:) gdzieś znalazłem wpis że jedna z osób bardzo blisko powiązanych z tym zaginionym psiakiem ma bardzo duże problemy finansowe. Więc próbowała sprzedać psiaka bez wiedzy właścicielki, i wcisnąć kit ze pies nie żyje . Koniec końcu , coś poszło nie tak… trzeba było to odkręcić i pierwszą ofiarą była właścicielka hotelu… Z drugiej strony właścicielka zwierzaka, jest troche dziwna… Nigdy nie widziałem żeby komuś cały profil FB zajmowały psiaki…. wszędzie ciułały , ciułały jedzą, ciułały w ubrankach ciułały śpiące, ciułały srające…. Widzę tu syndrom pustego gniazda

    • Czy Pan nie myli mojego profilu z profilem mojej mamy? Moja mama jest miłośniczką chihuahua :)

      • AAAA a to widzę ze tu cała rodzina została zatrudniona:):)
        A dziwne…. Właścicielka hotelu nie próbowała się dogadać? dostaliście chociaż zwrot kosztów?.
        Przepraszam ale tez dziwne pytanie mam: „Pies się znalazł , wszystko skończyło się dobrze…” Nie cieszycie się? Pytam się bo na tematach o tym hotelu jest dużo info w sieci i widzę tu trochę takie napawanie się tragedią która nie jest tragedią. I trochę nakręcanie sytuacji. Tam na forach leciały takie wyzwiska że mi buty spadały a państwo się trochę cieszycie.

        • Rodzina powinna sobie pomagać, panu rodzina nie pomaga w trudnych sytuacjach? Córki mojej nie było w Polsce, ktoś musiał pojechać po zwłoki psa, nie do końca wierzyłyśmy , ze piesek sobie ot… tak sam od siebie umarł.Pierwsza myśl była,że piesek został zagryziony.Bardzo się cieszymy, że piesek się odnalazł, nie mniej jednak trauma została.Buty mi nie spadły, natomiast jestem pamiętliwa i zawsze będę pamiętać to uczucie jak myślałam w jakim stanie będą zwłoki psa, czy będzie już w stanie rozkładu czy nie, sam fakt patrzenia na martwego ukochanego psa, który być może umierał w cierpieniach. Potem drwiny i ironiczne uśmiechy ze strony właścicielki.I gdyby moja córka nie dała pierwszego postu z informacją, ze piesek odszedł w hotelu, pies nigdy by się nie odnalazł.I nie mamy wpływu na to co tam ludzie piszą.

        • Dostałam zwrot kosztów za cały pobyt, czyli kwotę, którą płaciłam w całości. Chociaż domagałam się tylko tej części za niezrealizowane doby i przejazd. Cieszymy się, ja nie mogę się doczekać aż zobaczę i przytulę pieski i życie domowe wróci do normy. Ciężko będzie mi po tym popatrzeć Ciapce w oczka, które przez tak długi czas były wypełnione rozpaczą. Nie cieszę się z tego, że na Panią poleciały wyzwiska, bo to mimo całej sytuacji było nieprzyjemne dla mnie tak samo. Jestem zmęczona, potrzebuje kilku dni odpoczynku. Mam w sobie dużo empatii i. dla mnie to dalej tragedia. Ciapka nigdy nie miała jakichkolwiek problemów z oczkami, skórą czy pchłami, bardzo się martwię i chciałabym móc przyspieszyć czas, żeby była już w pełni zdrowia. To jest dla mnie tragedia, która dalej trwa. Historia się zaczęła i zrobiła się głośna również przez to, że wiele rzeczy zaczęło się zmieniać i zaczęła pojawiać się dezinformacja. Nikt – ani my, ani internauci, którzy bardzo się zaangażowali – nie lubi jak z niego robi się debila (przepraszam za stwierdzenie). Czekałam na wiadomość od właścicielki typu „stało się, nie wiedziałam, jak się zachować, co mogę zrobić, by chociaż trochę naprawić sytuacje?”. Pani właścicielka hoteliku i ja jesteśmy ludźmi, była szansa, żeby się dogadać. A nie tylko pisać o odszkodowaniu/zadośćuczynieniu. Moim priorytetem było i jest odnalezienie prawdy. Najbardziej nie lubię, jak ktoś nie jest ze mną szczery, bo o ucieczce pieska dowiedziałam się przez osoby, które zgłosiły jego znalezienie.

    • Pomylił pan konto z kontem mojej córki. No tak, imię Katarzyna i Kamila bardzo podobne, aczkolwiek na moim koncie są moje dwie sunie , zupełnie nie podobne do samczyków mojej córki.Czy Pan ma problem z tym , że na swoim koncie daję zdjęcia swoich psów? Każdy daje na swoim koncie to co chce. Jestem miłośniczką tej rasy, jestem na większości grup na Fb o chihuahua, sama też prowadzę jedną z grup o chi. Miłośnicy chihuahua, hodowle tej rasy zawsze na swoich kontach maja zdjęcia swoich psów, to jest normalną rzeczą.Srających moich ciułał nie mam na swoim koncie.W jednym się z panem zgadzam- teorię sprzedaży psa też biorę pod uwagę, ale to już nie ja będę ustalać.

      • przepraszam za srajace psiaki:) ale wpadłem chyba w ciąg wyśmiewania i ataku na wszystko i na wszystkich. Moja mama ma tak z kotami… ale ja to nazywam po prostu chorobą:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *