Informatycy w urzędach są traktowani jak złote rączki od wszelkiej elektroniki. Są proszeni o wysyłanie maili za innych

Gorące tematy Państwo Technologie dołącz do dyskusji (272) 08.03.2018
Informatycy w urzędach są traktowani jak złote rączki od wszelkiej elektroniki. Są proszeni o wysyłanie maili za innych

Tomasz Laba

Panie Krzysiu, proszę naprawić ten kontakt. Pan się przecież tak świetnie zna na tych komputerach. Takie podejście coraz bardziej frustruje informatyków, którzy są zatrudnieni w administracji publicznej. Dlatego apelują do Ministerstwa Cyfryzacji o ustawowe określenie ich zadań.

Specjaliści z branży IT są chyba najlepiej opłacanymi pracownikami na rynku. Jako jedni z niewielu mogą przebierać wśród ofert, a pracodawcy prześcigają się w pomysłach na to, co jeszcze mogą im zaoferować. Niestety nie każdy z nich może sobie pozwolić na komfort pracy w ogromnej korporacji. Urzędy i przeróżne instytucje publiczne potrzebują korzystać z ich usług. Postępująca cyfryzacja i informatyzacja administracji publicznej wymaga coraz więcej specjalistycznej obsługi IT. Problem w tym, że nasze prawo nie do końca wie, czym mieliby się w tych urzędach zajmować.

Specjalista IT w urzędzie jest traktowany jak konserwator całej elektroniki

Do porządku dziennego należą sytuacje, w których urzędnicy proszą swoich informatyków o formatowanie tekstu w wordzie lub tabelki w excelu. W powszechnym mniemaniu to do nich należy odwracanie skutków każdego „ja tu tylko kliknąłem i wszystko zniknęło„. Oczywiście mówimy o urzędnikach, którzy jak jeden mąż, w swoich CV wpisują umiejętność biegłego posługiwania się pakietem office.

W niektórych urzędach specjalista IT jest zatrudniony na tym samym „poziomie”, co konserwator. Uważa się to za stanowisko techniczne, a tak naprawdę odpowiedzialność jest dużo większa.

Tak twierdzi Radosław Jastrzębski, informatyk w starostwie powiatowym w Nowym Targu i członek SIAP PTI, którego cytuje portalsamorzadowy.pl, Informatycy są proszeni o wysyłanie pism za pośrednictwem ePUAP czy odpowiadanie na korespondencję elektroniczną. Sami twierdzą, że niezbędne są szkolenia pracowników administracji z tego zakresu, a nie zlecanie takich banalnych zadań zatrudnionym informatykom. Rząd lubi chwalić się kolejnymi postępami w cyfryzacji urzędów, a ich pracownicy kompletnie nie są do tego przygotowani i wysłanie maila urasta do rangi zadania dla specjalisty IT.

Sekcja Informatyków Administracji Publicznej Polskiego Towarzystwa Informatycznego sformułowała szereg postulatów, które miałyby naprostować ich pozycję w sektorze administracji publicznej. Następnie zwrócili się do Ministerstwa Cyfryzacji z prośbą o ich uwzględnienie. Głównym z nich jest umiejscowienie pionów IT pod bezpośrednim zwierzchnictwem sekretarza gminy lub wójta. Jak łatwo można się domyślić, ministerstwo nie było zainteresowane tym tematem.

Kwestia gospodarowania zasobami ludzkimi pozostaje na poziomie kadry zarządzającej każdej jednostki z osobna, która powinna brać pod uwagę znaczenie i wpływ na sprawność funkcjonowania organizacji, jaką może osiągnąć dzięki efektywnemu wykorzystaniu dostępnych specjalistów IT.

Taką otrzymali odpowiedź na swoje pismo. Wszystko wskazuje na to, że informatycy nadal będą odpowiedzialni za wymianę gniazdek lub naprawę klimatyzacji. A na szczeblu centralnym będą zapadały kolejne decyzje o wdrażaniu nowych rozwiązań. Ostatnie oszczędności w ZUS pokazały, jak wiele można zyskać gdy zatrudni się odpowiednie osoby na właściwe stanowiska.

 

272 odpowiedzi na “Informatycy w urzędach są traktowani jak złote rączki od wszelkiej elektroniki. Są proszeni o wysyłanie maili za innych”

  1. Odpowiedź jest zawsze taka sama jeżeli gdzieś czekają na Ciebie lepsze warunki zatrudnienia to … praca informatyków w urzędach gdzie do każdej aplikacji są szkolenia i wspomaganie producenta, ogranicza się do prostych (banalnych) czynności … ale kolejna „kasta uregulowanych” się marzy.

    • Życie jest nieco bardziej skomplikowane. Gdy rozpoczynałem pracę w urzędzie, trafiłem na dyrektora, który nie pozwoliłby sobie na takie marnotrawstwo. Ale z czasem się to zmieniło. Kolejne kierownictwo po prostu nie interesowało się informatyką – systemy miały po prosu działać, ale nie były postrzegane jako źródło wartości dodanej. Teraz, młodsi „informatycy” grzebią w bebechach komputerów, pomagają w edycji plików, ale nie mają pojęcia w jaki sposób wan jest skonfigurowany. Ktoś powie, że się na tym nie znają – i będzie miał rację. Tylko dlaczego z urzędu zwolnili się najlepsi specjaliści? Zaangażowani, których nie trzeba było prosić, żeby zostali po godzinach? (raczej trzeba było prosić, żeby nie przychodzili do pracy w weekend, bo przecież kodeks pracy sami naruszali). Że gdzie indziej zarobili więcej? Tak. Ale w każdym przypadku, zwalniający się mówił, że ma dość bycia postrzeganym jako człowiek do wszystkiego. Jasne, że szeregowy użytkownik widzi tylko problem ze swoim komputerem i nie zrozumie, gdy informatyk mu powie, że ma sobie sam poradzić z Wordem, bo właśnie padł port FC na przełączniku SAN i zagrożone jest działanie wszystkich systemów w urzędzie. Ale właśnie wtedy informatyk powinien mieć wsparcie kierownictwa. Teraz pracuję również w biznesie, i widzę, że takie podejście byłoby nie do przyjęcia. Zatrudniamy specjalistów, inwestujemy w ich rozwój i nie będziemy marnować środków

      Tu się nie marzy stworzenie kasty, tu się marzy docenienie tych, którzy są profesjonalistami i mają zapał do pracy.

      Przy okazji – SIAP ma być miejscem współpracy profesjonalistów, a zwracanie uwagi na opisane problemy to tylko jeden z tematów. Może uda się zwrócić uwagę kierownictwu urzędu na efektywne wykorzystanie ludzi, którymi dysponuje. Skoro szeregowy informatyk nie ma wystarczającej siły przebicia, próbujemy przez korespondencje z ministerstwem.

      • 8 godzin dziennie w urzędzie np. gminy dla „specjalisty” informatyka/ technika nie wystarczyło i trzeba było robić po godzinach i w weekendy ? ? ?
        Nie jestem zwolennikiem uznawania za fachowców „bezmyślnie klikających gimbusów po obrazkowej maturze i uczelniach sprzedających dyplomy” ale bez przesady z tymi specjalistami w państwowych urzędach … wystarczyłyby solidne i uczciwe przeciętniaki ;-)

        • Nie chodzi o ty czy wystarczyło, ale o to, że ludzie sami wychodzili z inicjatywą.

          Wierz mi, że przeciętniaki nie wystarczą. Oczywiście, że są różne urzędy i nie każdy potrzebuje takiej skali obsługi jak mój. Ale widziałem jak to wygląda w wielu innych urzędach – system przypomina konstrukcję domu podpartego belkami, byle się tylko nie zawalił, a „informatyk” biega i wymienia tonery.

        • Gratuluję pomysłu. Idź i zrób wszytko „przeciętniaku”, przekonasz się jakie to wszytko proste i nie wymaga żadnej wiedzy.
          Widać jak mało wiesz co w tych
          Urzędach trzeba robić. Urzędy z reguły mają dość specyficzne wymagania, a informatyk sporo przeszkód po drodze do pokonania…

  2. Panie redaktorze – pomiędzy określeniem informatyk a programista (lub administrator it) nie stawia się znalu równości. W zasadzie pisze Pan o dwóch różnych zawodach jakby wszyscy pracownicy IT byli informatykami. A tutaj Pana redaktora zaskoczę – na rynku PROGRAMISTA (administrator też ale już troszkę mniej) może przebierać w wysokoopłacanych ofertach, a Panowie i Panie informatycy w urzędach to nie są osoby które mają takie oferty ponieważ mają zupełnie inne umiejętności. Co więcej programista często potrzebuje rownież „Pana Informatyka” bo niekoniecznie będzie umiał ustawić coś w systemie lub będzie miał problemy z siecią firmową, ale tego specjalistę technicznego (tak informatyk w urzędzie to jest stanowisko techniczne ale wyspecjalizowane) nie bedzie się zatrudniało za taką samą stawkę. Oczywiście zgadzam się że informatyk nie powinien zajmować się klimatyzacją czy formatowaniem dokumentów ale do artykułu należałoby się bardziej przygotować, zamiast powielać błędy wielu osób.

    • Używałem zamiennie pojęć „specjalista IT” i „informatyk” w ich potocznym znaczeniu. W tekście ani razi nie pojawia się „programista”.

    • Niestety to prawda jest dużo informatyków o szerokiej wiedzy jak i specjalistów pracujących w urzędach jako konserwatorzy od wszystkiego. W mniejszych miastach zarobki są trochę lekko ponad najniższą krajową, hasła typu 10-15 tys w it na rękę to sci-fi dla nich. Oferty pracy 1-2 na pół roku. Jeżeli jest to osoba młoda bez zobowiązań może sobie pozwolić na wyjazd do wiekszęgo miasta pozostali już nie.

      • Dokładnie. To jest mit z tymi zarobkami. Jak ktoś chce siedzieć i dziobać kod, to może po jakimś czasie dobije, ale ogólnie IT to „drobne”, nie-korpo to jest bida.

        • nie potrzeba żadnego korpo żeby dobić do tego pułapu
          takie stawki są osiągalne, ale nie dla przecętnego klepacza kodu, na tym poziomie trzeba już wiedzieć co się robi

    • jasne, że programista nie musi być administratorem, a już na pewno nie powinien brać odpowiedzialności za działania administracji IT w firmie
      ale czasem dochodzi do tego, że umie w komputery tylko tyle, co każdy przeglądasz fejsbuczka
      tak jak pani w urzędzie: umie ogarnąć swój program do pracy (i to niekoniecznie w pełni, tylko tyle, ile jest niezbędne) i na tym się kończy

      • Z drugiej strony kazdy chce zatrudniac full stackow. Jest to troche taka oszczednosc bo taki delikwent to z zalozenia frontend+backend+devops+sysadmin w jednym ktoremu placi sie jedna wyplate zamiast 4 ;)

        • I jeszcze sam sobie swoje testy zautomatyzuje ;)
          Ale owszem też to widzę – przy czym nie jest to oszczędność w ilości zatrudnionych ludzi (bo ilość Man-Dayów na projekt jest stała), tylko raczej łatwość zarządzania projektem – każdego prawie człowieka można rzucić na każde zadanie i po kilku tygodniach przyuczenia osiąga takie same velocity jak reszta zespołu…

          • A potem sie okazuje, ze faktury z AWS przychodza dziwnie wysokie bo siedzi kilka tysiecy nieotagowanych instancji zalozonych do testow, na chwile czy cos bo kazdy ma takie same uprawnienia. A pamietac by potem usunac co niepotrzebne za trudno :D

          • I tak nie przebijesz historii o pewnej polskiej spółce państwowej której pisaliśmy portal na AWS [parę ładnych lat temu]. Po zainstalowaniu na STG klient przystąpił do testów UI i funkcjonalnych i wszystko było w miarę ok. Aż pewnego pięknego piątku któryś geniusz po stronie klienta postanowił odpalić stress testy nowego portalu… czyli spróbować wywalić DDoSem AWSa ;)
            Ponieważ spółka działa we wszystkich strefach czasowych i spodziewali się [słusznie] sporych pików oglądalności co środę to umowę mieli już podpisaną i to taką która gwarantowała praktycznie nieprzerwane działanie… Co było dalej nietrudno się domyślić – AWS posłusznie dostawiał nowe instancje i rozkładał dzielnie ruch, aż w końcu wywalił się gatling po stronie klienta ;)
            Po weekendzie przyszedł rachunek na prawie 100k USD… Płaczu było co niemiara, ale na szczęście STG było już na rachunku klienta [w końcu to ich umowa], więc skończyło się na pretensjach że „nikt im nie powiedział że tak to działa”. -_-”
            A na końcu i tak podatnicy zapłacili za taki teścik :(

          • Luz. Nam w koncu udalo sie zejsc z fakturami ze 120k funtow na miesiac do 25k :)

    • Rozkładasz kolego (koleżanko ?) potoczne pojęcie informatyka na zespół specjalizacji , zabrakło jeszcze Webmastera i Help Desk Inżyniera i paru innych , o podziale adminów na systemowych, aplikacyjnych, bazodanowych, sieci LAN I WAN nie wspominając (Help Desk , a bo mnie nie działa, najczęstsza fucha tego fakt technicznego informatyka specjalisty) w którym ten ostatni często musi też znać przepisy PZP bo kto zrobi przetarg (napisze OPZ, na niekiedy bardzo wysoko specjalistyczny sprzęt?, kto to później podłączy i oprogramuje by pracowało dla przykładu w zamkniętej ogólnopolskiej sieci zawierającej dane o których znaczna część informatyków nie ma nawet pojęcia, o bezpieczeństwo których trzeba zadbać, by nie zrobić np Tobie (klientowi Urzędu) krzywdy, dlatego choć to stanowisko techniczne to jednak nie powinno być traktowane porównywalnie z innymi z uwagi na wyższą odpowiedzialności niż np stolarz , czy inne rzemieślnicze

  3. Bo praca w urzędzie powinna być BARDZO wysoka płatna… na pół etatu.
    Wtedy naprawdę dobrzy specjaliści, którzy mają umiejętności do postawienia świetnej sieci, dobrej bazy danych, zabezpieczenia komputerów w domenie, traktowali by ją sobie jako fajny dorobek.
    Po kilku miesiącach mieliby działającą super strukturę, nie wymagającej większej uwagi, tylko konkretnego nadzoru.
    Przychodziliby sobie do wygodnego biura gdzieś w piwnicy przy serwerowni, i spokojnie dłubali przy prywatnym projekcie.

    Urząd zapłaci podobnie (bo jednak za pół etatu), ale zyska świetną, stabilną infrastrukturę,
    informatyk się dorobi (przede wszystkim spokoju), a pracownicy jak stracą uprawnienia do wszystkiego do ciężko będzie im to zepsuć :).

    • Tak w systemie postawionym przez informatyka który zarabia 11k pewno komputery drukarki switche routery i pozostałe urządzenia się nie psują, nie wymagają aktualizacji i nie wynikają żadne problem z ich użytkowania – obudź się człowieku żeby postawić system o którym mówisz potrzebujesz 10 razy tyle i to w jednym roku na całą inwestycję – to jest urząd takie pieniądze możesz strzelić jedynie z Unii

      • Wiesz ja postawiłem taką sieć w czasach dorabiania na studiach.
        Wszedłem po specjaliście, przeinstalowałem na czysto windowsy, dodałem reguły aby nic nie dało się zmieniać, zainstalowałem wszystkie sterowniki na wersje aktualne z neta, a nie z dołączanych płytek, wybrałem lekkie i pewne programy, i poblokowałem wszelkie ruchy na poziomie routera.
        Na koniec serwer plików i bazę danych postawiłem na linuxie (zwykła windowsowa SAMBA plus jakiś banalny sql).

        Raz na miesiąc podłączałem się zdalnie i wyrywkowo przyjeżdżałem jak spaliła się jakaś część.

        Wszystko śmigało i działało przez kilka lat do zamknięcia firmy.

  4. Nie do końca chce mi się wierzyć w tą wymianę gniazdek czy naprawę klimatyzacji. Są urzędy gdzie pracownik działu IT nie może się do takich rzeczy dotknąć bo po prostu nie ma do tego uprawnień. Co do formatowania tekstu w Wordzie czy tabelek w Excelu niestety przeważnie praca pionu IT wiąże się również z zapewnieniem ciągłej i nieprzerwanej pracy jednostki w której są zatrudnieni. Czasami trzeba też i takie rzeczy robić bo przecież konkretne pismo trzeba wysłać na wczoraj, a kto jak nie pracownik IT zna się na komputerach i wszystkim co jest z nimi związane.

    • Obsługa pakietów biurowych to raczej standard i podstawowa umiejętność każdego pracownika biurowego, którą każdy wpisuje to sobie w CV. To nie programowanie.

      • Chyba że się kwerenda w VB wywali i nagle okazuje się że jednak znajomość programowania się przyda. No ale to wypadek jeden na milion ;)

    • A uwierzysz w robienie za „panienkę lekkich obyczajów ;) ” (ciągnięcie kabla, a nawet kilkunastu, dla jasności kabla UTP, choć i elektryczne też bywało, bo tam ma coś sytać , ale nawet gniazda 230 V nie ma w okolicy, o zakończeniu sieci komputerowej nien wspominając) , Fakt klimy nie naprawiam bezpośrednio, ale i tak mam czas wyjęty bo muszę pilnować fachowca w serwerowni, by przypadkiem nie zrobił Tobie krzywdy. Co do pisma na wczoraj to dlaczego stosowny urzędnik nie wziął się za to wcześniej , przecież terminy w KPA są ustalone. Tak to głownie zapewnienie nieprzerwanej pracy jednostki

      • Siedzenie w serwerowni podczas wymiany klimatyzacji i mnie spotkało podczas mojego krótkiego jak do tej pory stażu pracy w urzędzie. Nic przyjemnego bo w tym czasie można by robić coś zdecydowanie bardziej przydatnego. Kto wie może i to ‚ciąganie druta’ mnie kiedyś czeka.

        • Dokładnie tak, i właśnie o to chodzi że robiąc tego typu zajęcia (bo ktoś musi i by zewnętrzny fachowiec miał poczucie że nie jest bez kontroli, a Ty sam lub jako członek zespołu masz świadomość odpowiedzialności za bezpieczeństwo danych i sieci ) często masz świadomość straty czasu i niezrobienia czegoś co i tak cię (was) czeka.
          To „ciągnięcie druta” w tym nie jest nawet najgorsze, bo choć praca mniej ambitna, to robisz coś z sensem , bo np uruchamiasz w sieci jakieś urządzenie którego usługi posłużą użytkownikom i ułatwią im i w jakiejś części i Tobie pracę.

          Najgorsze to te kiedy trafiasz na coś z serii „zrób za mnie, bo Ja nie umiem, i nie chce mi się poszukać tej opcji” , a często wystarczy kliknąć właściwe MENU, ba pokazałeś tej osobie to już kilkukrotnie , ale po co się nauczyć , ONA (osoba) jest przecież bardzo ważna i to co robi teraz to dla szefa na wczoraj, albo „coś mi wyskoczyło na ekranie, natychmiast przyjdź i zrób coś ” , a jest to komunikat po polsku z tylko jednym klawiszem OK , więc nawet nie ma dylematu wyboru, ale zostaw wszystko bo nie wiem co zrobić i się boję, jak do tego dorzucisz kilkaset metrów spaceru w jedną stronę ……….

  5. Krzyk – a znam przypadki gdzie radca prawny robi razem z innymi pracownikami urzedu archiwum… Podobnie merytoryczni pracownicy ktorzy w kazdej korporacji jako back office nie zamuja sie lizaniem i adresowaniem kopert i wpisywaniem tego do dziennika korespondencji.

  6. Nigdy nie zapomnę jak zostałem wezwany na zakład jak się okazało wyłączyć numloka w klawiaturze. Dobre stare czasy.

    • Ja kiedyś na studiach prawie zainkasowałem 50 PLN za naprawę komputera przez włączenia zasilacza przyciskiem z tyłu obudowy. No ale głupio mi się zrobiło to wziąłem tylko numer do tej dziewczyny ;)

      • Hmmm. … Niedawno wezwanie natychmiast bo na przedwczoraj a nie może włączyć komputera….. a na to jakiś minister czeka, Co się okazało , że użądzenie elektryczne (bo takim jest przecież komputer) podłączone do prądu zazwyczaj działa lepiej, a wystarczyło włączyć listwę zasilającą i nacisnąc włącznik komputera na w jego obudowie.

  7. W sumie nic nadzwyczajnego i to nie tylko w urzędach. Sam będąc informatykiem (nie programistą, chociaż drobnym programowaniem też się zajmuję) miałem takie przypadki typu: ‚znajdź elegancką skórzaną torbę na laptopa dla kobiety’, ‚wymień obudowę w telefonie’ lub ‚pomóż przenieść meble do innego pomieszczenia’ (obok biurka stał komputer, więc pewnie to zadanie dla informatyka).

  8. pracowałem w urzędzie wiele lat temu. Mieliśmy w urzędzie stronę z prostym formularzem do wprowadzania ofert pracy – masz login i hasło. Logujesz się i wypełniasz kilka pól, ot cała filozofia. Pani która miała to wprowadzać powiedziała że to powinien robić informatyk bo to przecież na komputerze. Odpowiedziałem, że w takim razie pójdę do szefa żeby zwolnił wszystkich i zatrudnił samych informatyków, bo juz prawie wszystko się dzisiaj robi na komputerze. Z wielką niechcęcią nauczyła się nowej rzeczy.

  9. To jest pokłosie ogólnie podejścia, że „każdy zna się na komputerze”. Tak samo projektowanie grafiki i stron internetowych – „to takie proste, wystarczy ściągnąć fotoszopa i robisz”. Dziwi mnie w sumie mimo wszystko takie traktowanie informatyków, pamiętając jakie są z nimi problemy na rynku. Podejrzewam, że chodzi o ludzi, którzy siedzą w tych robotach od 10-15-20 lat, są „od zawsze”, nie zarabiają kokosów, „jakoś tam im jest” i po prostu zgadzają się na takie traktowanie.

    • „Podejrzewam, że chodzi o ludzi, którzy siedzą w tych robotach od
      10-15-20 lat, są „od zawsze”, nie zarabiają kokosów, „jakoś tam im jest”
      i po prostu zgadzają się na takie traktowanie.”

      Też , ale nałóż na to zamrożenie funduszu płac w tzw budżetówce” przez poprzednią (polityczną ) władzę (od 2008 r.) i nieodmrażanie pomimo obietnic przez obecną (polityczną), gdzie niektóre grupy zawodowe dostały w międzyczasie jakieś podwyżki (oświata, chyba 2 razy , część tzw mundurówki) a administracja nic , bo to politycznie mało poprawne, a PR-owo poprawne, dodaj „zmniejszenie administracji” bo przecież pracujesz w Urzędzie to administracja jesteś w odbiorze społecznym i zarabiasz bóg wie ile, no bo przecież ci ze świecznika z administracji ile mają , a w Urzędzie jesteś techniczny nie realizujesz statutowych działań Urzędu, pełnisz rolę pomocniczą. Dołóż jeszcze opiekę nad telekomunikacją i obsługą imprez ,narad itp (nagłośnienie, rzutnik itp) no bo komu to dać , dodatkowy pracownik, nie realizujący zadań urzędu po co?

      Fakt często są to ludzie nie mający już takiego przebicia na rynku pracy (wiek zdrowie , mobilność, mający rodziny na utrzymaniu) , ale też mający wiedzą z doświadczenia, a nie bezmyślni klikacze , co to bez myszy nie dadzą rady ( w wielu przypadkach trudniej ale da się ) a ci co „piszą zaklęcia” i zadziałało

      • Ojej, no ale to zawsze tak było, jest i będzie, na całym świecie, że w budżetówce się mniej zarabia. Nawet, jak dorzucą bonusy, socjał, by jako tako skusić pracowników, to i tak wciąż będzie te 20-30 procent mniej niż u prywaciarza. To normalka, praca w budżetówce to trochę jak praca nauczyciela – trochę takie powołanie + oczekiwanie socjału, spokoju, itd. i to kosztuje, niestety.

  10. 1050zł na rękę – adm publiczna – administrator Bydgoszcz,

    1. serwery win 2012 2szt web,pliki,bd:psql,msql,postgersql,mysql,
    2. 2 szt serwer linux pliki, i web backup,
    3. stawcje win i linux,
    4 kilkadziesiąt aplikacji w tym i web
    5.naprawy konserwacja kompy drukarki ksera i inny sprzęt w tym pomiarowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *