Izolacja? Sprawcy przemocy domowej lubią to. Ich ofiar nikt nie wliczy do koronawirusowych statystyk

Społeczeństwo dołącz do dyskusji (171) 07.04.2020
Izolacja? Sprawcy przemocy domowej lubią to. Ich ofiar nikt nie wliczy do koronawirusowych statystyk

Maciej Bąk

Zostań w domu. Dla wielu to hashtag, akcja promowana przez celebrytów, okazja do żartów/memów albo do cierpień z powodu obejrzenia już dwa razy całego Netflixa. Ale są tacy, dla których przymusowy pobyt w domu oznacza coś o wiele gorszego. To osoby zamknięte ze swoim rodzinnym oprawcą. Bo izolacja i przemoc domowa to wybuchowa mieszanka. Zwracają na to uwagę ludzie na co dzień pracujący z jej ofiarami.

Izolacja a przemoc domowa

Tyle pracy, ile teraz ma fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, nie było jeszcze nigdy. Bo dzieci, czy też inne ofiary przemocy domowej, zostały praktycznie uwięzione ze swoimi oprawcami w czterech ścianach. Nie można już wyjść na podwórko, uciec do kolegi czy po prostu wyskoczyć na cały dzień na rower. Wprowadzone z dniem 1 kwietnia nowe ograniczenia w przemieszczaniu się jeszcze pogorszyły sytuację najmłodszych. Nie mogą oni bowiem wyjść samemu z domu bez opieki osoby dorosłej. I mowa tu o wszystkich, które nie ukończyły 18 roku życia.

Fundacja prowadzi telefon zaufania, ale wbrew pozorom nie dzwoni on tak często. Ofiarom łatwiej skontaktować się drogą elektroniczną tak, żeby oprawca nie usłyszał rozmowy. „W czasie epidemii konsultanci otrzymują aż dwa razy więcej wiadomości mailowych od dzieci. Często to są wiadomości od dzieci i nastolatków, które mieszkają w rodzinach wielodzietnych, albo w kawalerkach. Obecna sytuacja jest dla nich nie do wytrzymania i to, co mogą zrobić to zaszyć się gdzieś w kącie i napisać wiadomość”, pisze na Facebooku fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

„Dzieci opowiadają nam o kłótniach, awanturach, poniżaniu, o przemocy fizycznej, która jest w ich domach, a od której teraz nie mają jak uciec. Często też słyszymy, że to najgorszy czas w ich życiu”, czytamy w kolejnym poście fundacji. I w tym najgorszym czasie najtrudniej jest uzyskać jakąkolwiek pomoc inną niż mentalne wsparcie.

Izolacja a opieka społeczna

I co z tego, że teoretycznie ofiary przemocy domowej są chronione przez takie instytucje jak miejskie ośrodki ochrony społecznej, skoro one dziś de facto nie mogą działać. Wstrzymane są osobiste wizyty pracowników socjalnych u rodzin, w których może się coś złego dziać. MOPS-y i MOPR-y porad udzielają głównie telefonicznie, co – jak już pisałem wcześniej – w sytuacji zamknięcia się w czterech ścianach praktycznie uniemożliwia swobodny kontakt.

A tymczasem liczba policyjnych interwencji związanych z przemocą w rodzinie rośnie z dnia na dzień. Bo co prawda nie można wyjść swobodnie na spacer, ale można bez problemu pójść do sklepu monopolowego kupić sobie zapas alkoholu na czas izolacji. I wiele osób mających problem z alkoholem z tego korzysta. A stąd już tylko krok do domowej awantury, która może skończyć się tragicznie, jeśli bite dziecko czy inny członek rodziny nie mają dokąd uciec.

Jak rozwiązać ten problem?

W jednym z francuskich departamentów szybko zauważono ten problem. I zapadła zdecydowana decyzja: prohibicja z powodu koronawirusa. W Aisne nie można kupić alkoholu, bo nie tylko był on okazją do zgromadzeń, ale też zwiększał ryzyko przemocy domowej. Jakoś sobie nie wyobrażam, żeby polski rząd poszedł w tym kierunku. Temat tego, co się dzieje w czterech ścianach, nie przebija się przez inne, bardziej medialne wątki (wybory…….).

Rząd jednak może zrobić coś innego. Cofnąć absurdalny zapis zakazujący osobom poniżej 18 roku życia samotne wychodzenie z domów. Apeluje o to fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. „Brak jakiejkolwiek możliwości samodzielnego opuszczenia miejsca zamieszkania, praktycznie odcina je od możliwości pomocy. Dlatego apelujemy do Premiera RP  o objęcie osób poniżej 18 r.ż. takimi samymi zapisami dotyczącymi opuszczania domu, jakie odnoszą się do osób dorosłych”, pisze fundacja. Oczywiście, zapis ten wprowadzono po to by dzieci się nie gromadziły. Ale, do diabła, od tego jest policja by ich pilnować. A nie od tego by wystawiać mandaty za mycie samochodu. Czy egzekwować takie absurdy jak zakaz wstępu do lasu.

Wczoraj pewna bardzo mądra osoba powiedziała mi tak: w naszym regionie w ostatni weekend z powodu koronawirusa zmarły dwie osoby. Ale nie dlatego, że były chore. Zmarły bo zabiły ich skutki izolacji. Ich w rządowych statystykach jednak nie uświadczysz.

171 odpowiedzi na “Izolacja? Sprawcy przemocy domowej lubią to. Ich ofiar nikt nie wliczy do koronawirusowych statystyk”

  1. Ofiary przemocy powinny podziękować zwolennikom obecnych zakazów, które tak naprawdę nic nie dają.

    • Gdyby nic nie dawały, to mielibyśmy drugie Włochy. Zresztą tam dzięki izolacji zaczęli mieć spadki w ostatnich dniach, więc nie pisz bzdur.

      • W szwecji do dziś są otwarte restauracje, bary itd. a mają mniej zakażonych na milion mieszkańców niż włosi. Także jeśli ktoś tutaj pisze bzdury, to Ty.

          • Czyli jak ludzi jest mniej niż włochów to są bardziej odporni na wirusa? Dobrze wiedzieć :-D

          • Nie chodzi o liczbę, tylko gęstość zaludnienia, która w Szwecji jest 10 razy mniejsza. Jeśli natomiast chodzi o szwedzki pomysł na walkę z epidemią, to już w tym momencie wiadomo, że okazał się całkowitą porażką, mają dużo więcej zakażeń i zgonów niż kraje sąsiednie.

  2. Może warto młodym (i starszym też) ofiarom uświadomić, że opuszczenie domu w sytuacji zagrożenia zdrowia/życia stanowi stan wyższej konieczności i żaden zomowiec nie ma prawa ich za to ukarać.

  3. A skąd się bierze ta przemoc? Kiedy kryzys minie może warto przeanalizować przyczyny agresywnych zachowań ludzi i postarać się znaleźć środki zaradcze. A jakie mogą być przyczyny w Polsce gdzie większość robi za 600€. Czemu w innych krajach można żyć na lepszym poziomie z tej samej pracy, z której w Polsce nie da się wyżyć. W biednych krajach jak Polska tak właśnie jest, dużo biedy, dużo patologii, pojawiają się narkotyki, alkohol i robi się problem.

    • To nie pieniądze ani ich brak generują przemoc, to ludzie. Materialny poziom życia i jakość egzystencji to różne sprawy; czy tybetańscy mnisi sa biedni według ciebie czy bogaci? czy znasz przypadki miliarderów przejawiających przemoc domową? Wszystko jest względne.

        • Na pewno nie tylko powód ekonomiczny, na górze mam mieszkającą parę nauczycieli po rozwodzie, na kasę raczej nie narzekają, a awantury co jakiś czas.

          • Ujmę to tak, konflikty czasami pojawiają się w rodzinach gdzie nie brakuje pieniędzy. Zdarza się. Natomiast patusy to ludzie niemal zawsze z rodziny ubogich. Bogactwo raczej nie rozwiąże problemu, ale skutecznie mogołoby go zminimalizować.

          • Bogaci za to częściej będą stosować przemoc psychiczną, bo mogą sobie pozwolić na pomiatanie innymi – nawet członkami rodziny.

          • Nie wiem tego, pytanie skąd ty to wiesz, że bogaci częściej stosują przemoc?

        • Złe wychowanie, złe towarzystwo znajomych, albo po prostu był taki z natury. Nie ma jednego czynnika, a raczej połączenie wielu.

          • No to dalej. Co złego mogło być w wychowaniu, co spowodowało, że towarzystwo było złe, ‚natura’ tak się składa kształtuje się w zależności od środowiska, w którym się żyje. Generalnie tą drogą można dojść do sedna problemu i spróbować go rozwiązać, żeby takich przypadków w przyszłości było mniej. To co widzimy teraz to jedynie efekty, a leczenie samych efektów to zbyt mało i nie rozwiązuje problemu. Sorki za filozofowanie..

          • Ludzie są często źli z natury. Robią coś „bo mogą”. W naturze przetrwa najsilniejszy i choć ludzie sobie stworzyli cywilizacje, prawa itp. to nadal mają te zwierzęce geny, które bardzo często się objawiają właśnie w potrzebie dominacji, agresji, podporządkowywania sobie innych itp.
            Poza tym ile było historii, kiedy mega pozytywne i dobre osoby się wywodziły z najgorszych patologii oraz ile to patologii można czasem dostrzec w dzieciach z bardzo pozytywnych rodzin(sam znam 2 takie przypadki dzieci psycholów, których się nie dało wyjaśnić ani złymi rodzicami, ani złym towarzystwem). Nie da się jednoznacznie przypisać i naprawić zagadnienia pt.”czemu ludzie przejawiają złe zachowania”.
            Ja do dziś się zastanawiam co miał na myśli złodziej, który w biały dzień około 10 ukradł mi licznik rowerowy nawet bez zestawu montażowego (nowy wart około 40zł) wprost spod kamer, które uchwyciły twarz zarówno jego jak i jego towarzyszy. Po prostu debile istnieją pośród nas i nie da się tego jakoś prosto skategoryzować. :D
            Nie da się tego od tak wyeliminować, chyba, że mówimy tu o jakiejś zaawansowanej selekcji ludzi i pozbywaniu się tych negatywnych. :D Ale to trochę nielegalne.

          • Generalizowanie. Czasami mówiło się, że dzieci są naturalnymi altruistami, ale to nie wynika z natury tylko z otoczenia, w którym się wychowują.

            Ale mniejsza o to, generalnie trzeba dotrzeć do sedna, a zwalanie wszystkiego na „naturę” to, nie obraź się, niedbalstwo lub lenistwo. Nie wspominając już o tym, że ludzie potrafią się wzbijać poza swoje ograniczenia wynikające z natury (np. niemożność latania, zrekompensowana samolotami).

  4. „W jednym z francuskich departamentów szybko zauważono ten problem. I zapadła zdecydowana decyzja: prohibicja z powodu koronawirusa.”
    Otóż prohibicja jest to urzędowa fikcja, znana na świecie, w Polsce też. Wprowadzona aby dać pozory dbałości o społeczeństwo. We Francji tanie wino kosztuje tyle co 2-3 bagietki. Można je kupić w sklepach prowadzonych przez „wrogów” alkoholu, francuskich arabów, w sklepach czynnych od rana do późnej nocy. Nawet pod prohibicją.
    Alkohol to tylko „sposób” w zestawie koniecznym do zaistnienia aktu przemocy: 1. Podmiot (agresor + osoba pokrzywdzona)2. Przedmiot (Frustracja bazowana zazwyczaj na błędnych przekonaniach) 3.Sposób (alkohol – „zmiękczacz mózgu”, „zwalniacz hamulców”, „veritas vini”)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *