Uwodzenie, to jeszcze nie zbrodnia. Francuskie aktorki bronią prawa do podrywania kobiet w czasach histerii po aferze #metoo

Codzienne Gorące tematy Zagranica dołącz do dyskusji (240) 10.01.2018
Uwodzenie, to jeszcze nie zbrodnia. Francuskie aktorki bronią prawa do podrywania kobiet w czasach histerii po aferze #metoo

Udostępnij

Justyna Bieniek

Purytańska Ameryka ubiera się na czarno w geście solidarności z ofiarami gwałtów w Hollywood, a tymczasem francuska aktorka Catherine Deneuve wraz z innymi gwiazdami broni „prawa mężczyzn do podrywania kobiet”. Jak podrywać kobiety w zgodzie z prawem?

Francja kraj wolności, równości i braterstwa oraz kolebka wolnościowych myśli, niejednokrotnie zaskakuje, czasami również głosem rozsądku. Wczoraj w dzienniku „Le Monde” opublikowany został list podpisany przez znane Francuzki, postulujący umiar i rozsądek w forowaniu wyroków i zbiorowej fali brania wszystkich męskich zachowań wobec kobiet za akt molestowania seksualnego. List zwraca uwagę na ważny problem jakim jest nadużywanie oskarżeń o molestowanie oraz na tzw. „wrzucanie wszystkiego do jednego worka”.

Jak podrywać kobiety?

Sygnatariuszki listu, wśród których znalazła się francuska ikona popkultury Catherine Deneuve stwierdzają, że „gwałt jest zbrodnią, ale próba uwodzenia kogoś, nawet uporczywa lub bezmyślna nim nie jest”.

Autorki listu zwracają uwagę, że „uzasadniony protest przeciwko przemocy seksualnej, której poddawane są kobiety, szczególnie w życiu zawodowym” przekształcił się w „polowanie na czarownice”. Na fali potępiania zachowania hollywoodzkiego producenta filmowego – Harvey’a Weinsteina, wyrosło zbyt wiele negatywnych i nieproporcjonalnych do sytuacji zachowań w wyniku których, niektóre oskarżenia poszły za daleko i były po prostu krzywdzące.

„Mężczyźni zostali ukarani natychmiastowo, zmusza się ich do rezygnacji z pracy, kiedy wszystko, co zrobili, to dotknięcie czyjegoś kolana czy próba skradnięcia pocałunku” czytamy w liście.

#MeToo zmieniło się w absurd

Szczytna akcja, która pozwoliła kobietom mówić głośno o bezprawnych zachowaniach przekształciła się, zdaniem autorek listu w absurd, doprowadzając do źle rozumianej poprawności w ramach której „ucisza się tych, którzy myślą inaczej”.

Całe zamieszanie zdaniem francuskich gwiazd zagraża w konsekwencji wolności seksualnej, której istotą jest „swoboda uwodzenia”. Ich zdaniem kobiety są wystarczająco inteligentne, aby nie pomylić niezręcznej próby poderwania kogoś z seksualnym atakiem.

Autorki stwierdzają nawet, że: „jako kobiety nie utożsamiają się z takim rodzajem feminizmu, który poza potępieniem nadużywania władzy, postuluje również nienawiść do mężczyzn i seksualności”.

Catherine Deneuve nie po raz pierwszy wypowiedziała się na temat trwającej od paru miesięcy w mediach społecznościowych kampanii. Francuska ikona znana jest z dość jednoznacznej krytyku metod jakimi posługuje się kampania, zarzucając im m.in. nieskuteczność i bezcelowość.