Jeśli dostaniesz zapalenia wyrostka robaczkowego, najpewniej umrzesz. Polska jest aktualnie Afryką

Zdrowie dołącz do dyskusji (543) 15.10.2020
Jeśli dostaniesz zapalenia wyrostka robaczkowego, najpewniej umrzesz. Polska jest aktualnie Afryką

Jakub Kralka

Kiedy w marcu koronawirus trafił do Polski mój dobry kolega – okaz zdrowia, sam o swoim organizmie zwykł mówić „tytanowy” – poczuł dziwny ból brzucha. 

Diagnoza? Zapalenie wyrostka robaczkowego. Pielęgniarki śmiały się z niego, że do szpitala przybył we własnej masce. Kiedy już obudził się po operacji, te same pielęgniarki biegały w popłochu, bo na jednym z oddziałów pacjent miał kaszel i temperaturę, a koledze doradzono tylko „niech pan się ratuje”. Kilka godzin po tym jak kolega szpital opuścił, sporą część szpitala odcięto od świata.

Wszystko to działo się w połowie marca, gdy dzienny przyrost zakażonych koronawirusem wynosił 68 osób. Dla porównania, stan zakażeń koronawirusem w dniu 15 października 2020 roku wyniósł 8099 osób.

Nie chodzi już nawet o to, że służba zdrowia nie radzi sobie z leczeniem osób zarażonych koronawirusem. Coraz więcej lekarzy i pielęgniarzy trafia na kwarantannę spowodowaną zarażeniem lub przynajmniej kontaktem z chorymi. Z całego kraju dobiegają do nas historie równie tragiczne, jak ta poniżej. A przecież przez najbliższe miesiące będzie jeszcze gorzej.

https://twitter.com/WitoldGlowacki/status/1316647778676858881

Chodzi o to, że na naszych oczach całkowicie upada właśnie polska służba zdrowia

Puste budynki, powybijane szyby, rozkradziony sprzęt medyczny, lekarze leczący po piwnicach – o ile w ogóle. To nie scenariusz kolejnej gry z serii Fallout. Ale też takiego stanu służby zdrowia jesteśmy dziś zdecydowanie bliżej, niż szwajcarskich ideałów leczenia, do których wzdychaliśmy przez lata. Szpitale zaraz zamienią się w masowe umieralnie, w których nie ma kto leczyć.

O tym, że system zdrowia jest niewydajny słyszeliśmy przez lata. Problem w tym, że większość ludzi nie potrafi myśleć dalej, niż w perspektywie nadchodzącego obiadu. Tymczasem los właśnie powiedział „sprawdzam” i wystawił rachunek za zaniedbania. Są to zaniedbania wszystkich rządów RP, jednak to Prawo i Sprawiedliwość sprawuje władzę od 5 lat, na dodatek miało pół roku na lepsze przygotowanie nas do epidemii i ono ponosi odpowiedzialność w stopniu największym.

Obawiam się, że zaraz Polacy nie tylko zaczną umierać na koronawirusa, ale też zaczną umierać na zawały serca czy tak prozaiczne rzeczy jak problemy z wyrostkiem robaczkowym, które generalnie cechowała jak dotąd dość wysoka „uleczalność”. Z tekstu Patryka Słowika wiemy, że dziś strach jest nie tylko wyjść na ulicę z powodu tego, co unosi się w powietrzu, ale też z obawy przed potknięciem i złamaniem nogi, bo lekarz przez telefon co najwyżej powie nam jak samemu ją sobie poskładać.

Pod względem opieki medycznej Polska jest dziś krajem trzeciego świata

W przededniu załamania systemu opieki medycznej, stajemy przed naprawdę trudnym wyborem. Pewnym rozwiązaniem mógłby być lockdown, ale jeszcze bardziej radykalny, niż ten wiosenny. Problem w tym, że lockdown oznacza już teraz kompletny krach polskiej gospodarki, która jedzie na oparach, a wcale nie gwarantuje rozwiązania problemów z koronawirusem.

Mógłby, co najwyżej, kupić służbie zdrowia kilka tygodni pracy.

Problem w tym, że politycy tych kilku tygodni nie wykorzystają jak trzeba. Gdy ostatnio kupowali respiratory, to przekręcono ich na grube miliony.

Respiratorów nie ma, więzień dla polityków też nie, a społeczne plutony egzekucyjne pojawią się dopiero wtedy, gdy naprawdę trafimy do rzeczywistości rodem z Fallouta.

Ps. Na zdjęciu były już minister zdrowia, który ewakuował się z urzędu tuż przez rozpoczęciem drugiej fali pandemii, przez pół roku był jednak główną osobą odpowiedzialną za przygotowanie służby zdrowia na jej skutki.