Wiceminister sprawiedliwości: kara śmierci i tortury dla bydlaków z Rimini. Spokojnie, to tylko medialna hucpa

Gorące tematy Zagranica Zbrodnia i kara 29.08.2017
Wiceminister sprawiedliwości: kara śmierci i tortury dla bydlaków z Rimini. Spokojnie, to tylko medialna hucpa

Udostępnij

Marek Krześnicki

Wiceminister sprawiedliwości, komentując głośną sprawę gwałtu na Polsce we włoskim Rimini, zaproponował przywrócenie kary śmierci i tortur. To kolejna, skandaliczna wypowiedź młodego polityka. Na szczęście, szanse na wdrożenie jego pomysłów są zerowe. Kara śmierci? Nie ma mowy.

Patryk Jaki – Misiewicz, któremu się udało i wciąż pełni stosunkowo ważną rolę w polskiej polityce (jest wiceministrem sprawiedliwości). Najwidoczniej jego, niewątpliwie wyłącznie merytoryczne, zalety są na tyle mocne, że mimo wyjątkowej buty i arogancji (a może właśnie dlatego) wciąż utrzymuje się on na powierzchni politycznego światka i firmuje swoją twarzą działania Ministerstwa Sprawiedliwości.

Być może to właśnie ta „niezatapialność” powoduje, że Patryk Jaki pozwala sobie na mówienie tego, co myśli mu ślina na język przyniesie. A jak przychodzi co do czego, i ktoś próbuje mu utrzeć – na drodze sądowej oczywiście – nosa, to ten zasłania się immunitetem, i odstawia PR-owy spektakl na sali sądowej.

Patryk Jaki: kara śmierci i tortury dla „bydlaków”

Po głośnym przypadku zgwałcenia Polki na plaży we włoskim Rimini, wiceminister sprawiedliwości wyraził na Twitterze taki oto pogląd:

Gdyby to była wypowiedź szeregowego posła, to można by ten pomysł skwitować krótkim: bzdury gada (to w wersji grzecznej, niecenzurowanej lepiej nie cytować). Niezależnie od naszych prywatnych poglądów na temat kary śmierci, to warto sobie uzmysłowić, że wprowadzenie takiej kary do polskiego kodeksu karnego jest obecnie niemożliwe. Wynika to z członkostwa naszego kraju w szeregu organizacji międzynarodowych, w tym Unii Europejskiej. Mówiąc krótko: kary śmierci nie ma i nie będzie.

Stosowanie tortur również jest, tak po prostu, niemożliwe do zrealizowania. Nie chodzi tu nawet o sam fakt ich nieskuteczności jako narzędzia zdobywania informacji (bo, jak rozumiem, o to chodzi), ale – podobnie jak ma to miejsce w przypadku kary śmierci – ich nielegalności w świetle prawa międzynarodowego, wiążącego nasz kraj. A zresztą, nawet gdyby panu Patrykowi przeszkadzały międzynarodowe przepisy, zawsze warto – polecamy! – sięgnąć do polskiej konstytucji, gdzie znajdziemy art. 40:

Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.

Niestety, takie słowa padają z ust prominentnego polityka partii rządzącej, który – co ważne w tym wypadku – ma wpływ na prawo. A do tego: ma wpływ na pracę prokuratury (a niedługo, pośrednio, również i sądów). Prawo i Sprawiedliwość już wiele lat temu zapowiadało przywrócenie kary śmierci. Pytanie, czy tego właśnie oczekują Polacy – bo w ślad za taką decyzją niechybnie rozstalibyśmy się choćby z Unią Europejską.

Albo kara śmierci, albo Unia Europejska. To chyba dosyć prosty wybór.