Kilka popularnych mitów, związanych z poruszaniem się na drogach

Moto Na wesoło dołącz do dyskusji (22) 08.06.2018
Kilka popularnych mitów, związanych z poruszaniem się na drogach

Udostępnij

Paweł Mering

Mamy bardzo dużą tendencję do wymyślania miejskich legend i powielania zasłyszanych przekonań. Uważam, że warto na łamach Bezprawnika przytoczyć i przybliżyć część z nich, w szczególności tych, o których ostatnio słyszałem.

Rozpoczyna się okres wakacyjno-urlopowy. Samochodów na drogach przybywa. Przed nami miesiące, w których liczba pojazdów na drogach jest zwiększona. Pogoda wręcz wygania z ludzi z domu. W końcu kto w słoneczną pogodę, jako student czy świeży maturzysta (choć nie tylko), nie marzy o wycieczce z grupą znajomych nad jezioro, z zimnym piwem, odkapslowanym tuż po wejściu do przepełnionego pojazdu.

„Nie można spożywać alkoholu w jadącym pojeździe” albo „Tylko pasażerowie z tyłu mogą pić”

Niejednokrotnie spotkałem się z różnymi dziwnymi teoriami. Najczęściej powielaną (i niedorzeczną zarazem) jest twierdzenie, iż pasażer, znajdujący się obok kierowcy nie może, w przeciwieństwie do pasażerów siedzących z tyłu, spożywać alkoholu. Chciałbym tutaj zacytować treść ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, która wprowadza i normuje zakaz spożywania alkoholu w pewnych miejscach, a precyzyjniej – art. 14. 2a.

Zabrania się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów.

Rada gminy, bądź miasta może ten zakaz w pewnym zakresie rozszerzyć stosowną uchwałą. Dochodzimy do wniosku, że znajdując się w jadącym samochodzie w zasadzie nie ma podstaw, abyśmy ponieśli jakiekolwiek konsekwencje (no chyba, że jesteśmy nietrzeźwym kierowcą). Pojazd nie jest miejscem publicznym, w świetle orzecznictwa i definicji legalnej. Co innego, kiedy swoim zachowaniem wkraczamy w sferę publiczną. Co do miejsca, w którym pasażer siedzi, czy z przodu, czy z tyłu – nie ma to absolutnie żadnego znaczenia.

„Picie alkoholu w zaparkowanym pojeździe skutkuje bardzo poważnymi konsekwencjami”

Uważać musimy jedynie, kiedy znajdujemy się na miejscu kierowcy. Jeżeli pojazd jest zaparkowany i – co istotne – silnik samochodu nie jest uruchomiony, to nie łamiemy prawa. W orzecznictwie i doktrynie przyjmuje się, że uruchomiony silnik pojazdu z reguły świadczy o poruszaniu się nim, przez co gdy jesteśmy na miejscu kierowcy, będąc pod wpływem alkoholu, możemy ponieść odpowiedzialność. Przeglądając różne historie ludzi możemy dowiedzieć się, że w tym przypadku nawet ciepła pokrywa komory silnika powoduje pewien problem. W przypadku znajdowania się na miejscach pasażerskich, sytuacja wygląda analogicznie do poprzedniego akapitu.

„Obowiązuje zakaz jedzenia i palenia tytoniu podczas prowadzenia pojazdu”

Wspomniane zagadnienia uregulowane są w ustawie prawo o ruchu drogowym, w art. 63 pkt 5

Kierującemu pojazdem silnikowym, który przewozi osobę, zabrania się palenia tytoniu lub spożywania pokarmów w czasie jazdy. Nie dotyczy to kierującego samochodem ciężarowym, który przewozi osobę w kabinie kierowcy, i kierującego samochodem osobowym, z wyjątkiem taksówki.

Oznacza to oczywiście, że prowadząc samochód osobowy możemy bez obaw spożywać pokarmy, czy zapalić papierosa. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż samochód osobowy i samochód ciężarowy są wyjątkami. Kierujący innymi pojazdami, w tym motorowerami, motocyklami i innymi, nie mogą oczywiście pozwolić sobie na wykonywanie wspomnianych czynności. Warto jednak pamiętać, że każda czynność – nawet dozwolona, wykonywana nieostrożnie, może skutkować popełnieniem wykroczenia z art 86 kodeksu wykroczeń, tj.

Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny.

Kto dopuszcza się wykroczenia określonego w § 1, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka,podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 przez osobę prowadzącą pojazd można orzec zakaz prowadzenia pojazdów.

Mimo, że prawo nie zabrania wykonywania pewnych czynności „za kółkiem”, to warto jednak czasami spróbować zachować szczególną ostrożność w sytuacji, gdy pojawia się jakiś czynnik rozpraszający nas, jako kierowców.

„Kara za siedzenie w samochodzie z uruchomionym silnikiem”

Jest to poniekąd prawda. Art. 60. pkt 2 ust. 3 stanowi, że

Zabrania się kierującemu: pozostawiania pracującego silnika podczas postoju na obszarze zabudowanym; nie dotyczy to pojazdu wykonującego czynności na drodze

Postój, według tej samej ustawy, to

Unieruchomienie pojazdu niewynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego, trwające dłużej niż 1 minutę

Warto wspomnieć, że jest tutaj mowa o obszarze zabudowanym. Jest on oznaczony dosyć charakterystycznym i każdemu znanym znakiem drogowym. Warto pamiętać, że to znak drogowy oznacza początek i koniec, a nie to co dopowiada zdrowy rozsądek. Art. 97 kodeksu wykroczeń umożliwia upoważnionym do tego organom i formacjom nałożenie kary za nieprzestrzeganie wyżej wymienionego przepisu. Reasumując, pozostawienie pojazdu w obszarze zabudowanym, na czas dłuższy niż minutę oznacza, że popełniamy wykroczenie. 

Uczestnik ruchu lub inna osoba znajdująca się na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, a także właściciel lub posiadacz pojazdu, który wykracza przeciwko innym przepisom ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym lub przepisom wydanym na jej podstawie,podlega karze grzywny do 3000 złotych albo karze nagany.

Co do każdej z przedstawionych wyżej sytuacji, to chciałbym zaznaczyć, iż jest to tylko teoria. W praktyce wiele czynników jest typowo ocennych, jak wspomniana granica między siedzeniem w prywatnym samochodzie, spożywając alkohol, a wkraczaniem w przestrzeń publiczną. Z pewnością znajdą się funkcjonariusze, którzy we wspomnianych sytuacjach mogą dojrzeć problem.

Mam nadzieję, że chociaż część zagadnień udało mi się przybliżyć, a wątpliwości rozwiać. W najbliższym czasie postaram się wziąć pod lupę kolejną dawkę popularnych i często powielanych „mitów”.