1. Home -
  2. Prawo -
  3. Ustawowa kolejność dziedziczenia to pułapka. Dobrze to widać na tym przykładzie

Ustawowa kolejność dziedziczenia to pułapka. Dobrze to widać na tym przykładzie

Wydaje się, że wszystko jest jasne: dom był "nasz", mieszkaliśmy w nim razem, więc po śmierci męża zostanie przy mnie. Problem zaczyna się wtedy, gdy pojawiają się dzieci z pierwszego małżeństwa. Wtedy okazuje się, że ustawowa kolejność dziedziczenia potrafi całkowicie zmienić sytuację wdowy – i zamienić wspólny dom w pole rodzinnego konfliktu. Wynik takiego sporu rzadko zadowala którąkolwiek ze stron.

Joanna Świba23.02.2026 15:54
Prawo

Ustawowa kolejność dziedziczenia lubi płatać figle

Jeżeli zmarły nie sporządził testamentu, zastosowanie mają przepisy Kodeksu cywilnego o dziedziczeniu ustawowym. To one określają kolejność dziedziczenia, czyli krąg osób uprawnionych do spadku i ich udziały. Na marginesie trzeba zresztą wspomnieć, że nawet napisanie testamentu zwykle nie rozwiązuje problemu spadku w przypadku rodzin patchworkowych, gdyż pominięci spadkobiercy i tak mogą domagać się zachowku.

Jak wygląda kolejność dziedziczenia? Jako pierwsze do spadku powołane są dzieci spadkodawcy i jego małżonek. Dziedziczą oni w częściach równych, przy czym udział małżonka nie może być mniejszy niż jedna czwarta całego spadku. Brzmi prosto i wszyscy o tym wiedzą, w praktyce jednak ten przepis był przyczyną wielu sporów, z których większość znajduje swój finał w sądzie.

Druga żona nie dziedziczy wszystkiego

Wyobraźmy sobie sytuację: mężczyzna miał dwoje dzieci z pierwszego małżeństwa i po latach ożenił się ponownie. W drugim małżeństwie nie miał już dzieci. Małżonkowie mieszkali w domu należącym do męża. Nie sporządzili testamentu. Czy żona będzie jedyną spadkobierczynią? Zdecydowanie nie. Warto przy tym pamiętać, że prawo spadkowe nie rozróżnia dzieci z różnych małżeństw – wszystkie dziedziczą na tych samych zasadach.

W skrócie – jeżeli spadkodawca pozostawił żonę i dwójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa, to każde z nich dziedziczy po 1/3 majątku. Z kolei jeżeli pozostała żona z dzieckiem i dwójka dzieci z poprzedniego małżeństwa, każdy dziedziczy po 1/4. W przypadku gdy dzieci jest więcej niż troje, żona dziedziczy 1/4, dzieci zaś pozostałą część dzielą między siebie w częściach równych.

Oczywiście warto pamiętać, że jeżeli dom był współwłasnością małżonków, dziedziczeniu podlega jedynie połowa z tego domu – po śmierci męża żona będzie więc właścicielką większościową. Nie oznacza to jednak, że taki spadek jest wolny od problemów – wręcz przeciwnie. Zwłaszcza jeżeli w tej patchworkowej rodzinie relacje nie są wzorowe.

Dziedziczenie małżonków – najpierw trzeba podzielić majątek

Sam podział majątku, który jest konieczny do skutecznego przeprowadzenia postępowania spadkowego, może być gehenną. W takim postępowaniu ustala się, co dokładnie (i w jakich częściach) wchodzi w skład spadku. W przypadku gdy spadkobiercy chcą zagrać na nosie żonie spadkodawcy, takie postępowanie może być długie i mozolne, w przypadku gdy pojawiają się próby, że majątku wcale nie należy dzielić "po równo". Oczywiście zwykle spełzają na niczym, jednak kosztują obie strony sporo czasu i nerwów.

Finalnie, w obliczu braku testamentu, dom staje się współwłasnością. A to oznacza, że żadna ze stron nie może samodzielnie sprzedać całej nieruchomości ani wyrzucić drugiej z domu. Każdy współwłaściciel ma prawo do współposiadania rzeczy. W praktyce dzieci mogą domagać się zniesienia współwłasności, a nawet sprzedaży domu i podziału uzyskanej kwoty.

Jeżeli strony nie dojdą do porozumienia, sprawa może trafić do sądu. Dla drugiej żony oznacza to realne ryzyko utraty miejsca zamieszkania lub konieczność spłaty udziałów dzieci. Warto wiedzieć, że wspólność majątkowa małżonków ustaje z chwilą śmierci jednego z nich, co bezpośrednio wpływa na wielkość masy spadkowej.

Jedyny plus – żona dziedziczy sprzęty gospodarstwa domowego

Powyższe zasady wielu osobom mogą wydawać się niesprawiedliwe – szczególnie dla żon. Aby lepiej zobrazować sytuację, należy dodać, iż w przypadku braku dzieci żona wcale nie staje się jedyną spadkobierczynią z mocy ustawy. Wtedy dziedziczy w zbiegu z rodzicami spadkodawcy, a gdy ci nie żyją – w zbiegu z rodzeństwem spadkodawcy i zstępnymi rodzeństwa – w takiej jednak sytuacji udział spadkowy żony wynosi połowę.

Teoretycznie polskie prawo nie jest dla żon łaskawe. Jedyny zapis, który w jakiś sposób faktycznie chroni ich interesy, to art. 939, zgodnie z którym:

Małżonek dziedziczący z ustawy w zbiegu z innymi spadkobiercami, wyjąwszy zstępnych spadkodawcy, którzy mieszkali z nim razem w chwili jego śmierci, może żądać ze spadku ponad swój udział spadkowy przedmiotów urządzenia domowego, z których za życia spadkodawcy korzystał wspólnie z nim lub wyłącznie sam. Do roszczeń małżonka z tego tytułu stosuje się odpowiednio przepisy o zapisie zwykłym.

Oznacza to, że żona po śmierci męża (o ile żyła z nim razem – przepis ten nie dotyczy bowiem sytuacji, w której wspólne pożycie ustało za życia spadkodawcy) może zatrzymać czajnik, sofę i meblościankę, a także inne elementy wyposażenia domowego, bez konieczności dzielenia się nimi z kimkolwiek. To jednak może być marnym pocieszeniem, gdy okazuje się, że dom zostaje "nasz" tylko w 1/4.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi