Prawnicy chcą wyższych stawek za swoje czynności, resort nie widzi konieczności zmian. Ile powinny wynosić koszty zastępstwa procesowego?

Codzienne Praca dołącz do dyskusji (30) 22.11.2018
Prawnicy chcą wyższych stawek za swoje czynności, resort nie widzi konieczności zmian. Ile powinny wynosić koszty zastępstwa procesowego?

Udostępnij

Justyna Bieniek

Dyskusja na temat stawek za czynności adwokackie toczy się już od kilku lat i właściwie, pomimo licznych głosów wciąż zachowuje niezmieniony stan. Wszyscy związani z zawodami prawniczymi widzą, że mit dobrze zarabiającego prawnika upada już od kilku lat, a rynek robi się nie tylko ciasny, ale wręcz nieopłacalny.

Koszty zastępstwa procesowego

Koszty zastępstwa procesowego już od kilku lat nie ulegają zmianie, a wręcz przeciwnie: ministerstwo ciągle uważa, że powinny zostać obniżone. Na tę przykrą prawidłowość zwraca uwagę prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, Jacek Trela, w rozmowie z prawo.pl. W jego ocenie następuje pauperyzacja tego prawniczego zawodu. Zarobki przeciętnego adwokata czy radcy już dawno grzeją miejsce w końcówce rankingów średnich pensji dla poszczególnych branż.

Niestety, problemu nie dostrzega resort sprawiedliwości, uparcie wierząc w wolny rynek. Trudno go sobie jednak wyobrazić w przypadku stawek narzucanych z góry przez rozporządzenie. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak jednoznacznie stwierdził, że „na dzień dzisiejszy resort konieczności zmian w opłatach nie dostrzega. A szkoda, bo te przekładają się w widoczny sposób na zarobki, często taksa adwokacka jest swego rodzaju wyznacznikiem. Zwłaszcza dla przeciętnego klienta, który lubi mieć, tzw. cennik i nie do końca rozumie, że sprawa sprawie nierówna.

Prawniczy dobrobyt we współczesnym wydaniu

Zawody prawnicze w Polsce wciąż postrzegane są przez pryzmat pewnego obrazu, który został wykreowany w zbiorowej świadomości. Niestety, ale przeciętny Polak na hasło adwokat przywołuje w głowie obraz wujka Stefana z Klanu lub Magdy M. Picie kawy do południa i spotkania w eleganckich restauracjach lub w stylowych retro-kancelariach to mit. A prawdziwa praca adwokata czy radcy wygląda zgoła inaczej, o wiele mniej serialowo i znacznie bardziej statycznie. Każda sprawa to wiele godzin spędzonych na czytaniu akt i setek wyroków. I tutaj dochodzimy do sedna. Adwokatowi nie płacimy za wysłuchanie naszego problemu, ale za jego wiedzę. Jeśli chcemy otrzymać usługę na wysokim poziomie, trzeba liczyć się z jej równie wysoką ceną. Na napisanie jednego pisma, które zajmuje dwie godziny, składa się również osiem lat nauki, kilkanaście praktyki oraz kilka ostatnich godzin, spędzonych na analizowaniu dokumentów i orzecznictwa.

Obecna taksa adwokacka doprowadza do sytuacji, w której prawnicy pracują poniżej gwarantowanych dla zleceniobiorców 13 zł za godzinę. Prawdziwa rozpacz zaczyna się, gdy po podsumowaniu czasu spędzonego nad sprawą okazuje się, że zarobiliśmy 5 zł za godzinę. Największy absurd panuje w sprawach pracowniczych i rodzinnych. Za przykładowe uznanie wypowiedzenia umowy o pracę za bezskuteczne pełnomocnik otrzyma 180 zł… a chyba każdy zdaje sobie sprawę jak skomplikowane i generujące nakład pracy potrafią być to sprawy. Podobnym przykładem jest wynagrodzenie za pozbawienie, ograniczenie, zawieszenie lub przywrócenie władzy rodzicielskiej. Według rozporządzenia jest to 240 zł. Za tą kwotę trzeba sporządzać pisma procesowe, stawiać się na rozprawach i prowadzić korespondencje z przeciwnikiem procesowym. Nie da się ukryć – zajmuje to więcej niż dwie godziny.

Jedno jest pewne, niska stawka demotywuje do zaangażowania w pracę. A to z kolei, odbija się na osobach korzystających z pełnomocnika z urzędu. Trzeba mieć wiele złej woli, żeby tego nie dostrzegać.