O niemal 80 proc. mogą wzrosnąć koszty zatrudnienia do 2023 r. A to nie jedyny problem firm

Gorące tematy Finanse Firma Praca dołącz do dyskusji (244) 30.10.2019
O niemal 80 proc. mogą wzrosnąć koszty zatrudnienia do 2023 r. A to nie jedyny problem firm

Edyta Wara-Wąsowska

Mniejsi przedsiębiorcy znajdują się bez wątpienia w trudnym położeniu. Z jednej strony, jeśli ich przychody nie są zbyt duże, mogą korzystać z małego ZUS-u (w 2020 r. krąg potencjalnych korzystających z programu powiększy się). Z drugiej jednak – muszą zmierzyć się z rosnącymi kosztami zatrudnienia, inflacją czy ciągłymi zmianami prawa, które w żaden sposób nie pomagają w prowadzeniu stabilnego biznesu.

80 proc. O tyle mogą wzrosnąć koszty zatrudnienia, jeśli płaca minimalna będzie rosnąć zgodnie z zapowiedziami

Obecnie koszty zatrudnienia pracownika na pełen etat, przy płacy minimalnej, to dla pracodawcy koszt w wysokości 2700 zł. A warto zaznaczyć, że chodzi przecież o wynagrodzenie minimalne 2019 w wysokości 2250 zł brutto. Większość pracodawców oferuje przecież wyższą kwotę.

Ile jednak mogą wynosić koszty zatrudnia w przyszłości? Konfederacja Lewiatan postanowiła policzyć, jak zwiększy się obciążenie pracodawcy, jeśli pensja minimalna będzie rosnąć w tempie zapowiedzianym wcześniej przez rządzących. Przypomnijmy – w 2020 r. będzie to 2600 zł brutto (tu już żadnych wątpliwości nie ma). Pensja minimalna w 2021 r. ma wynieść 3000 zł brutto, a dwa lata później, czyli w 2023 – 4000 zł brutto.

Konfederacja Lewiatan obliczyła, że koszty zatrudnienia w 2023 r., przy założeniu że pracownik zarabia minimalne wynagrodzenie w wysokości właśnie 4000 zł brutto, wyniosą aż 4800 zł. A to oznacza wzrost kosztów o prawie 80 proc. A należy przecież założyć, że przynajmniej część firm, wraz ze wzrostem płacy minimalnej, będzie musiała zdecydować się na podwyższenie wynagrodzeń innych pracowników – tak, by zapobiec ich odejściu. Najmocniej odczują to bez wątpienia najmniejsi pracodawcy.

Koszty zatrudnienia w 2023 r. to zresztą nie jedyny problem firm w najbliższej przyszłości

Mniejsze firmy znajdują się w niezbyt dobrym położeniu ze względu na kilka czynników. Po pierwsze – istnieje ryzyko, że inflacja nadal będzie rosnąć, co przełoży się na konieczność podniesienia przez firmy cen za towary i usługi. To z kolei może spowodować odpływ klientów, w zależności od tego, w jakiej branży funkcjonuje przedsiębiorca. Jeśli jednak nastąpi ogólny wzrost cen, to przedsiębiorca będzie musiał zaryzykować – utrzymując sztucznie niskie ceny z przeszłości, może balansować na granicy opłacalności biznesu.

Kolejnym problemem jest umiłowanie aktualnej ekipy do częstych zmian prawa. To zniechęca nie tylko zagranicznych inwestorów, ale także polskich przedsiębiorców. Niepewność w jakim środowisku prawnym przyjdzie im funkcjonować może ich stopować przed podejmowaniem inwestycji, które zapewniłyby im spory zysk. Warto również podkreślić, że częsta zmiana prawa zniechęca też do samego zakładania biznesu, na czym tracą już właściwie wszyscy (państwo, potencjalni pracownicy i potencjalni klienci).

Wszystko wskazuje więc na to, że mniejsze firmy muszą zacząć przygotowywać się na to, że koszty zatrudnienia w 2023 r. mogą (i zapewne będą) znacznie większe, a walka o klienta i utrzymanie rentowności biznesu może się zaostrzyć.

244 odpowiedzi na “O niemal 80 proc. mogą wzrosnąć koszty zatrudnienia do 2023 r. A to nie jedyny problem firm”

  1. spokojnie, ceny nadążą, jak piekarz będzie musiał wiecej zapłacić pracownikowi ,to podniesie cenę chleba dla fryzjera iszewca, a tamci zrobią to samo ze swoimi wyrobami.
    Zasadniczo to gra o summie zerowej, przemnożenie cen ipłac tylko inflacja wzrosnie i import/eksport oraz ceny walut, a tak pozatym to niewiel się zmieni.

    Poza tymjak zwykle wzrośnie szara strefa….

      • nie twierdze, ze inflacja niewiele znaczy, jak jest mała to jest spoko, jak średnia, to trzeba kupować ‚opcje na wzrost’,
        a jak galopująca to trzeba spier…gdzie pieprz rośnie

        ale chyba najgorsza opcja nam nie grozi

        • Obawiam sie ze moze grozic. Kolejne partie licytuja sie na socjale. Te mamy juz najwyzsze na swiecie. Liczba biernych zawodowo najwyższa w UE

    • Inflacja pożre emerytury, ZUS nie ma żadnych aktywów, a jeżeli odnośnikiem do wysokości emerytury będzie suma składek, to emeryci dostaną grosze. Jeszcze gorzej, jeżeli masz jakieś oszczędności. Inflacja również je pochłonie, a oprocentowanie lokat to ułamki procenta.

      • tak, masz racje, czekałem na tę odpowiedź,
        ale dobrze że dzisiaj już o tym wiemy, i oszczędności trzeba będzie przenieść do funduszy ochronnych.

        natomiast emerytury – cóż to niech się rząd martwi,
        zaczną się protesty, to będzie potrzebna rewaloryzacja, apotem
        pewnie za kilka lat wprowadzi emeryturę obywatelską jakiś % płacy minimalnej

      • ma za to pasywa czyli mieszkańców polski którzy płacą składki.

        trudno żeby firma która wypłaca 100% przychodów jako dywidendę miała aktywa ;)

    • Ale firmy to nie tylko chleb. Już fryzjer będzie miał problem, bo podniesienie ceny nie przeniesie się na taką samą ilość klientów. Cześć po prostu zrezygnuje w początkowym okresie (roku-dwóch) i zakład fryzjerski zbankrutuje.
      A jest wiele usług świadczonych dla większych firm, z których ta większa w większości zrezygnuje (przynajmniej w perspektywie jakiegos czasu) bo wielu nie będzie w stanie płacić i większych pensji i większych cen usług. To doprowadzi do wielu tragedii, upadku wielu małych firm. Takie szybkie zmiany są bardzo trudne A czasem zabójcze dla wielu, wielu firm.

      • część zbankrutuje, ale znaczna część sie przyczai i schowa.
        Znowu jakies smieciówki, umowy na częśc etetu…
        Od lat krajowy biznesmen chowa się przed skarbówką,
        może rzad będzie łaskawy nie nasyłać zbytnich kontroli, żeby ludzie przetrwali.

        i poniekąd mam nadziej że taka jest część planu, żeby te perturbacje dąć ludziom przetrwać.

        Bo jak nie to d… zbita

  2. No i co z tego? Pensja wzrośnie do 4000 zł, firmy podniosą ceny za swoje usługi i będziemy mieli pensje niemiecki i ceny niemieckie.

    • niby fajnie,
      niby tak,
      ale nie do końca, bo kurs waluty się podniesie, eksport zdechnie

      nie da się zadekretować, ze od dziś mamy ceny i pensje niemieckie, ale kierunek na to wskazuje

      • Może eksport zmaleje, ale rynek nie zna próżni. Albo podnosimy płace, ale godzimy się na los kraju z tanią siłą roboczą. Powinniśmy mieć większe ambicje.

        • to co sobie wydrukujemy na banknotach (patrz kongo/wenezuela)
          nie ma znaczenia.

          a czy godzimy się na kraj taniej sile roboczej, to nie zależy od tego co sobie zadekretujemy.

          tylko od tego czy pracownik u nas zrobi w godzinę więcej i to droższych(tańszych w produkcji, ale cenniejszych dal nabywców) smartfonów niż Chińczyk Niemiec czy Białorusin

          • „tylko od tego czy pracownik u nas zrobi w godzinę więcej i to droższych(tańszych w produkcji, ale cenniejszych dal nabywców) smartfonów niż Chińczyk Niemiec czy Białorusin”
            No i zaczyna się :-)
            Rozumiem zatem, że pracownik polskiego amazona biega wolniej z paczkami niż pracownik niemieckiego amazona?

          • wybrałeś specjalnie bardziej skomplikowany przykład, ale proszę bardzo.

            lokalizacja też jest zasobem, gdybym to centrum logistyczne mieć w Mozambiku, czy Japonii ale transport tam i z powrotem byłby nieopłacalny, mimo iż bardzo szybcy murzyni by robili to lepiej,albo bardzo inteligentny i zorganizowany Japończyk.

            Lokalizacja też determinuje alternatywy, jakiej innej bardziej wydajnej pracy można się podjąć, do jakiej można się przekwalifikować.

            Wracając do przykładu Mozambiku tam są nikłe alternatywne ścieżki kariery, bo nie ma centrów logistycznych,czy montowni samochodów, a tym bardziej serwerowni i światłowodów.

            w Polsce jest na natomiast masa montowni, choć rynek pracy IT dopiero goni ten Japoński.

            Nie chodzi tylko o to jaki procent w danym kraju w jakiej branży pracuje, ale tez czy ma możliwości np.intelektualne, zeby przejśc wyżej.

            Przecież nie przywiozę sobie z Wałbrzycha do Wrocławia bezrobotnych tokarzy 50+ i nie obsłużą mi serwerów steramingowych w serwerowni.
            ale do Amazona paczki nosić czy silniki Toyoty się nadadzą.

            A na taki rodzaj zatrudnienia wyśmieją mi w Japonii i pójdą do swoich korporacji.

            to wszystko determinuje cene pracy.
            Alternatywy jakich się można podjąć.

            Druga strona to determinacja kosztów życia i mógłbym ją podobnie rozpisać na przykładzie Mozambik/Polska/Japonia.

          • Chodzi ci o to, że Polscy pracownicy amazona zarabiają mniej od niemieckich bo… tam jest więcej pracowników nadających się do pracy w serwerowni?

        • Cos sobie ubzdurales. Polski pracownik jest statystycznie 6 razy mniej wydajny od niemieckiego a ty chcesz ustawa podnosic pensje do tego samego poziomu bez zwiekszenia wydajnosci pracy.

          • tak, tam gdzie jest więcej pracowników nadających się do serwerowni,to stawia się serwerownie.
            bo to się najbardziej opłaca.
            oczywiście jakieś centra logistyczne też, ale w mniejszej ilości, bo mało kto będzie chciał pracować ciężej i za mniejsze pieniądze.

            byli już tacy co próbowali to wywracać, w Kambodży
            i wniosek był jeden, profesor jest tak samo wydajny jak zwykły robotnik na polu ryżowym, przy zbiorach.

            a porównaj jeszcze wartość tych paczek, które sa zamawiane na rynku europy zachodniej, a wschodniej.

            oczywiście Europa zachodnia chciałaby zeby te droższe paczki byly wysyłane po kosztach wschodniej, ale sa przeszkody,ze jest to dalej, że języka nie znają, itp.

            ale też ma to druga stronę medalu,że ludzie znający jezyk i mający super organizacje pracy, zdolności manualne i adaptacyjne, jadą do Amazona w GB, RFN i zarabiają tam wiecej niż ci pod Wrocławiem

          • tak, tam gdzie jest więcej pracowników nadających się do serwerowni,to stawia się serwerownie.
            Czyli według Ciebie amazon nie płaci pracownikom na hali tyle co pracownikom na hali w niemczech, bo tam jest więcej pracowników do pracy w serwerowni? Bo ja to widzę tak, że amazon mógłby płacić polskim pracownikom na hali tyle ile niemieckim ale… nie chce. W końcu po to przenieśli się do Polski a nie do Francji, aby płacić jak najmniej pracownikom. Rozumiem, że według Ciebie to nie tak?

          • musiałby , gdyby ludzie mieli lepsza alternatywę, czyli większymi pieniędzmi musiałby odciągać ludzi od pracy w serwerowni.

            i pewnie będzie musiał -jak mu hale zaczną świecic pustakmi.

            płaci tyle ile wystarczy, żeby na hali byli pracownicy.

            z resztą ostatnio poszły podwyżki i kampania,żeby wszyscy wiedzieli ile. bo sie pustawo robiło.

            ale do tego właśnie ludzi tutaj musi ubyć ilościowo, czyli wyjadą ci co moga,a ci co zostaną musza mieć lepsza alternatywę.

            Ludzie kalkulują, wszyscy kalkulują, od menela który liczy czy opłaca iśc mus ie na drugie osiedle puszki zbierać, czy ma dosc sił i mu na jedno wino starczy, czy chce dwa. Aż do prezesów banków – tylko każdy na swoją skale.

            zrób sobie taki eksperyment myślowy:
            „Wygrałeś w dużym warzywniaku konkurs – nagroda: wchodzisz raz i bierzesz tyle dowolnego towaru ile uniesiesz – co bierzesz? i co z tym później robisz?
            [przewidująco z promocji właściciel wyłączył cynamon imbir i wanilię ]
            zastanów się co cie ogranicza , na czym zyskasz, na czym stracisz, jakie masz możliwości aby sprzedać, czy sam zjeść

          • Ale ludzie właśnie dlatego nie mają alternatywy bo inni nie chcą płacić więcej lub nie mogą z powodu perspektywy bankructwa. Amazon jest w stanie zapłacić dowolne pieniądze bo mają ich bardzo dużo, mniejszy przedsiębiorca nie może podnieść płac, bo będzie musiał podnieść ceny i zbankrutuje przez to, że jego produkty będą za drogie. Dlatego jeśli rząd podniesie pensje minimalną wszystkim firmom, to wszystkie muszą podnieść płacę i dzięki temu ten kto chciałby płacić więcej jest w stanie zapłacić więcej bez bankructwa.

          • albo wynieść biznes na ukrainę czy białoruś.
            (może i nie wszyscy uciekną, bo zainwestowali,ale część ucieknie a nowi przekalkulują i nie przyjdą)

            i jeśli mieliby dowolne to czemu w ogóle przyszli inwestować tam gdzie było taniej?

            Podwyżka odgórna da to, że
            ceny też pójdą równo w górę, choć nie do końca, bo kupujemy sporo z importu, i o ile relacja ceny chleba do płacy się zachowa.
            to do importowanych pomarańczy czy smartfonów już nie- te towary zdrożeją.

            Natomiast w modelu wolnościowo-rynkowym należy pozwolić działać:

            jakby otworzyli jeszcze 3, 5 ,10 takich centrów , to zawsze w którymś było by o kilka zł więcej, jako że nikt nie chce być ostatni podnosiliby sukcesywnie.
            Musi powstać tyle firm, aż zabraknie pracowników godzących się na najmniejszą pensje.
            A ubywać może jeszcze z jednego powodu – wykształcenia, bo o tych będą się biły wcześniej wspomniane serwerownie.

            Bogactwo trzeba wypracować, nie da się go zadekretować.

            @@Burkoslaw:disqus chyba miałeś racje, taki socjalistą to typ nieprzekonywalny.
            Może przynajmniej innych czytelników przekonam.

          • albo wynieść biznes na ukrainę czy białoruś.
            Przecież amazon robi dokładnie to samo, wynosi biznes do Polski bo na zachodzi jest za drogo. Tak samo robi cała masa innych firm przenosząc ile się do Chin czy Bangladeszu. I dzieje się to mimo, że nikt w tych krajach nie podnosi drastycznie płacy minimalnej, tak więc na jedno wychodzi.

            to do importowanych pomarańczy czy smartfonów już nie- te towary zdrożeją.
            A dlaczego smartfony miałyby zdrożeć skoro ich cena jest podobna do ceny w państwach zachodnich z wyższą płacą minimalną?

            Musi powstać tyle firm, aż zabraknie pracowników godzących się na najmniejszą pensje.
            Zawsze ktoś się będzie godził na najniższe płace, choćby imigrancji, tak jak wielu polaków w anglii. Zawsze może dojść również do zmowy cenowej aby zmaksymalizować zyski swojej firmy. Z czasem jednak zapewne płace osiągnęłyby poziom niemiecki, można to natomiast przyśpieszyć podwyższając płacę minimalną.

            Bogactwo trzeba wypracować, nie da się go zadekretować.
            Nikt nie mówi o zadekretowaniu bogactwa, drastyczne podniesienie płacy minimalnej pozwoliłoby po prostu zmusić firmy do podzielenia się z pracownikami swoimi zyskami. Oczywiście są minusy, jak wspomniałeś, część firm może uciec do krajów z tańszą siłą roboczą, ale dokładnie to samo dzieje się w krajach europy zachodniej i tam nikt na to nie narzeka, więc jaki to problem? Dzięki temu polacy mogliby akumulować bogactwo z dużo wyższych pensji wypracowanych swoją ciężką pracą.

          • Coś sobie musiałeś zmyślić z tym „6 razy mniej wydajny” (ewentualnie nie potrafisz odczytywać statystyk), ale chętnie zapoznam się ze źródłami. Możesz podać?

    • Hahah jakiez to proste gospodarke jedbym dekretem podniesc kurde tk powiedz mi czemu sa kraje w ktorych zarabiasz miliony i te miliony sa warte z 10 dol?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *