Kuchenne Rewolucje doskonale ilustrują to, jak niektórzy Polacy podchodzą do zakładania biznesu

Biznes Na wesoło dołącz do dyskusji (59) 21.04.2019
Kuchenne Rewolucje doskonale ilustrują to, jak niektórzy Polacy podchodzą do zakładania biznesu

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Kuchenne Rewolucje zna chyba każdy. Magda Gessler odwiedza restauracje, które – mówiąc delikatnie – nie radzą sobie najlepiej na rynku. Produkcja TVN-u świetnie obrazuje podejście części Polaków do zakładania własnego biznesu.

Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler

To produkcja TVN-u, która jest emitowana w stacji już od dłuższego czasu. Dla niektórych stała się wręcz kultowa, a wiele osób nie wyobraża już sobie, by pani Magda już nigdy nie rzuciła żadnym talerzem.

Na początku programu można posłuchać historii bohaterów (właścicieli restauracji). Wszystkie łączy jedno – biznes podupada, a właściciele nie mają pojęcia, co poszło nie tak. Z tego względu zapraszają do siebie Magdę Gessler, która w programie zawsze wciela się w dwie role – restauratora i psychologa zarazem.

Oczywiście należy przymknąć oko na niektóre rzeczy i zdawać sobie sprawę z tego, że część sytuacji jest, mówiąc delikatnie, wyreżyserowana. Jest to jednak program rozrywkowy i jako taki spełnia swoją funkcję. Jeśli z kolei przysłuchamy się temu, co opowiadają główni bohaterowie, czyli właściciele lokali, możemy wysnuć pewne wnioski.

Biznes można założyć przypadkiem

Bohaterowie programu często wręcz potknęli się o biznes. Albo założyli go spontanicznie, albo pod namową znajomych czy rodziny, albo bo był ładny lokal do wynajęcia. Czasem bohaterowie restaurację dziedziczyli lub dostawali w prezencie (np. od rodziców). Generalnie jednak można wysnuć wniosek, że zdecydowana większość z nich biznes założyła przypadkiem, nie mówiąc już o tym, że jakieś 70 proc. miała z gotowaniem tyle wspólnego, co Wojciech Smarzowski z reżyserowaniem filmów o tym, że świat jest piękny, a ludzie – dobrzy. Czyli, mówiąc krótko, bohaterowie na ogół nie znają się na tym co robią. Łącznie z tym, że zatrudniają często skrajnie niekompetentne osoby.

Nie mam pojęcia, na ile te historie są prawdziwe i w jakim stopniu podkoloryzowane (o ile w ogóle), jednak oglądając program można odnieść wrażenie, że wiele osób zakłada biznes bo tak. Oczywiście mają do tego prawo, jednak zawsze zastanawiam się – w jakim celu to robią? Albo dlaczego nie starają się jakoś zwiększyć swoich szans na rynku, tylko pokornie czekają na cud (lub w tym wypadku Magdę Gessler)? Czy naprawdę wierzą, że otworzenie własnej firmy zawsze i w każdej sytuacji generuje niesamowite zyski? W taką naiwność aż trudno uwierzyć, jednak wiele wskazuje na to, że tak właśnie jest.

Z drugiej strony Kuchenne Rewolucje, dzięki historiom bohaterów, można potraktować jako program o walorze edukacyjnym. Udowadnia bowiem, że nie da się prowadzić biznesu licząc tylko na szczęśliwe zbiegi okoliczności.