Spotkania do 5 osób nie tylko w Boże Narodzenie, ale już od Andrzejek. To potrzebny przepis, choć jak zwykle dziurawy

Prawo Zdrowie dołącz do dyskusji (26) 23.11.2020
Spotkania do 5 osób nie tylko w Boże Narodzenie, ale już od Andrzejek. To potrzebny przepis, choć jak zwykle dziurawy

Maciej Bąk

Limit osób na spotkaniach towarzyskich będzie już od najbliższej soboty wynosił pięć osób. To ważne, bo duże media nie wiedzieć czemu informują o tym ograniczeniu tak, jakby dotyczyło tylko świąt Bożego Narodzenia. A to nieprawda, bo swego rodzaju „towarzyski lockdown” czeka nas przez cały grudzień. Mówi o nim jeden przepis, który jednak zostawia dużo przestrzeni do interpretacji.

Limit osób na spotkaniach

Zacznijmy od pozytywu – rząd naprawdę zaskoczył mnie na plus informując z aż tygodniowym wyprzedzeniem o planowanych nowych obostrzeniach. Oczywiście powinien to być standard od samego początku pandemii, ale i tak dobrze że wyciągane są wnioski z często kardynalnych błędów. Kolejna miła niespodzianka to udostępniony niemal tuż po konferencji projekt nowelizacji rozporządzenia o stanie epidemii. Dzięki temu możemy zobaczyć za pomocą jakiego przepisu uregulowany będzie „towarzyski lockdown”. I tu przyjemne zaskoczenia się kończą, bo jest to zapis niestety nieprecyzyjny.

W punkcie 11 paragrafu 26 projekt rozporządzenia ustanawia się generalny zakaz organizowania imprez, spotkań i zebrań. Wprowadzone są jednak dwa wyłączenia. Pierwsze nie budzi większych wątpliwości – chodzi o dopuszczenie spotkań lub zebrań służbowych i zawodowych. Z drugim jest już gorzej bo dotyczy sfery czysto towarzyskiej. Wyłączenie dotyczy zatem:

Imprez i spotkań do 5 osób, które odbywają się w lokalu lub budynku wskazanym jako adres miejsca zamieszkania lub pobytu osoby, która organizuje imprezę lub spotkanie; limit osób nie dotyczy osób wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących.

Teoretycznie więc limit osób na spotkaniach wynosi 5 osób. Ale ostatnia część przepisu sprawia, że sprawa trochę się komplikuje.

Kiedy z pięciu osób można zrobić 20

Do tej pory zasady były następujące: zgromadzenia na świeżym powietrzu do 5 osób (doskonale wiemy jak martwy jest to przepis, choćby z uwagi na manifestacje aborcyjne), a spotkania organizowane w domach do 20 osób. Tak, to był jakiś totalny absurd. Na zewnątrz teoretycznie nie może spotkać się 6 osób w obowiązkowych maseczkach, ale już u cioci na imieninach bez problemu przez całą noc dokazywać może kilkunastu wujków. Dlatego teraz rząd postanowił naprawić ten błąd. To słuszna decyzja, choć piszę o tym z bólem serca, jako osoba bardzo towarzyska.

Jednak proponowany przepis zostawia pole do organizowania wydarzeń większych niż pięcioosobowe. A chodzi o to, że limit nie dotyczy osób wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących. Teoretycznie można zatem wyobrazić sobie sytuację, w której w jednym miejscu spotyka się pięć rodzin – bo w przypadku każdej nie jest stosowany limit osób. To oczywiście tylko nasza redakcyjna interpretacja, bo być może rządowi chodzi o to, by na przykład dopuścić w takim wypadku tylko spotkania ograniczone do przedstawicieli dwóch różnych gospodarstw domowych. Jeśli jednak tak jest, to ten przepis musi być doprecyzowany.

Oczywiście nie chodzi o to, by wykorzystując prawne kruczki próbować organizować urodziny, imieniny czy zwykłe domówki w czasie obowiązywania obostrzeń. Wszyscy wiemy jaka jest sytuacja – liczba zgonów z powodu koronawirusa nadal jest ogromna i musimy zrobić co się da, by rozwój pandemii zatrzymać. Na pewno bez imprez w grudniu każdy sobie poradzi. Dobrze jednak, by i przepis, i rządowe wytyczne, zostały tak doprecyzowane, by ograniczyć wrodzone skłonności Polaków do kombinowania. Poza tym powiedzmy sobie szczerze – policja nie ma czasu by chodzić po mieszkaniach i liczyć uczestników spotkań. W wypadku tego przepisu jest to głównie zalecenie dla naszego zdrowego rozsądku. I właśnie tak powinniśmy je interpretować.

26 odpowiedzi na “Spotkania do 5 osób nie tylko w Boże Narodzenie, ale już od Andrzejek. To potrzebny przepis, choć jak zwykle dziurawy”

  1. Z jednej strony rząd, który ma manię produkowania nieegzekwowalnych przepisów, a z drugiej hołdujące tradycjom oporu społeczeństwo, które koniecznie musi zrobić to co zakazane. Z tego nie może wyjść nic dobrego.

  2. 24 grudnia cała Polska ruszy, żeby w 20-30 osób posiedzieć przy jednym stole – i kto to skontroluje? Przecież i tak policja nie może wejść do mieszkania.

  3. Wcale nie jest to sensowny i potrzebny zakaz.
    Interpretując ten zakaz tak, jak pewnie chciał prawodawca chciał – nie mogę spotkać się z rodziną, z którą spotykam się codziennie, przed czym ma to chronić?

  4. A może zinterpretujmy to tak: 5 rodzin 10 osobowych, to 5 osób, skoro każde 5 osób mieszka razem.
    W sumie jaka to różnica czy z jednego gospodarstwa przyjdzie jedna czy 7 osób?

  5. Zgromadzenia na świeżym powietrzu do 5 osób są dlatego, że pokurcz dostał sraczki. Przy okazji zombibanda może poćwiczyć swoje umiejętności bojowe w ramach programu Pała+.

  6. „Do tej pory zasady były następujące: zgromadzenia na świeżym powietrzu do 5 osób (doskonale wiemy jak martwy jest to przepis, choćby z uwagi na manifestacje aborcyjne), a spotkania organizowane w domach do 20 osób. Tak, to był jakiś totalny absurd. Na zewnątrz teoretycznie nie może spotkać się 6 osób w obowiązkowych maseczkach, ale już u cioci na imieninach bez problemu przez całą noc dokazywać może kilkunastu wujków. Dlatego teraz rząd postanowił naprawić ten błąd. To słuszna decyzja, choć piszę o tym z bólem serca, jako osoba bardzo towarzyska”.
    Ten rząd stanowi jedynie absurdalne prawo. Wystarczy sobie przypomnieć sytuację z maseczkami w samochodach. Właściciele busów 8-9 osobowych mogli brać połowę pasażerów i do tego wszyscy mieli być w maseczkach, właściciele 7-os. samochodów mogli brać komplet pasażerów bez maseczek. A obowiązywały ich maseczki, kiedy nie było nikogo – ani pasażera, ani kierowcy. Zgromadzenie na zewnątrz ograniczono do 5 os., chyba że było religijne, to wtedy ograniczenie nie obowiązywało. Już nie mówię, iż takie ograniczenia są bezprawne. Natomiast nie wiem, jak władza chce wyegzekwować te przepisy. Będzie pukał „niespodziewany gość” czy za oknem latał dron. Morawiecki osłabia i tak już słabe od lat zaufanie ludzi do rządu. I co z Nowym Rokiem? Sylwestrową noc będzie można świętować od północy bez ograniczeń?

  7. W końcu dodatkowe nakrycie się na coś przyda, żeby można było przyjąć milicjanta albo gestapowca z Sanepidu. A jak jest 6 osób w mieszkaniu to cyk 30 tys zł kary.
    A tak na poważnie jaka jest podstawa prawna tego limitu? Przecież to godzi w wolność mieszkania i zapraszania gości, kolejny raz są łamane prawa człowieka.

    • Podejrzenie popełnienia przestępstwa/wykroczenia. I cyk art. 308 k.p.k. w zw. z art. 54 ust. 6 k.p.w…
      Bandyckie zwyczaje władzy i jej bandyckie „przepisy”. Teoretycznie masz nienaruszalność miru domowego,w praktyce milicja ma prawne wytrychy,żeby wejść ci do otwartego mieszkania w którym jesteś tylko ty po wypiciu kilku flaszek i wywieźć cię nawet do izby wytrzeźwień jak w Kaczycach.

      Choćby z takiego powodu ktokolwiek zamierza zaufać władzy w sprawie „szczepionek” testowanych mniej niż rok,że są bezpieczne jest moim zdaniem objawem choroby psychicznej. Władzy ufać i to do tego PiSowskiej ? Przecież w porównaniu z takim czymś nawet płaskoziemcy wyglądają niemal na rozsądnych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *