Na myszkę Logitech Mx Anywhere 3 czekałem kilka lat. Sprawdzam jak kompaktowa wersja MX Master 3 radzi sobie w firmie

Technologie Zakupy firmowe dołącz do dyskusji (9) 21.11.2020
Na myszkę Logitech Mx Anywhere 3 czekałem kilka lat. Sprawdzam jak kompaktowa wersja MX Master 3 radzi sobie w firmie

partner-logo

Jakub Kralka

Kiedy większość moich znajomych (pasjonujących się technologiami) z wypiekami czeka na nowego iPhone’a, Xboksa albo PlayStation, ja przez ostatnie dwa lata odświeżałem internet w poszukiwaniu nowej generacji… myszki. 

Logitech Mx Anywhere 2 skradła moje serce nie tylko jakością wykonania (po ponad 4 latach od zakupu nadal jest sprawna), ale też pewnymi rozwiązaniami, które bardzo przypadły mi do gustu. Byłem wielkim fanem wychylanego na bok scrolla myszy, który pozwalał przełączać się między pulpitami komputera. O ile rozwiązanie to było mi raczej obce w czasach pracy na Windows, tak korzystam z niego codziennie, odkąd mam macOS.

Nadejście kolejnej generacji wydawało się nieuniknione. Wskazywał na to pewien cykl wydawania myszek Logitecha, który dobrze widać po jeszcze poważniejszej serii Mx Master. O ile Mx Anywhere uchodzi za linię laptopową, tak Mx Master to pełnorozmiarowa, najpoważniejsza, biznesowa linia znanego producenta. I w 2019 roku ukazała się jej trzecia edycja. To wybitne myszki, o Mx Master 3 (patrz: klawiatura i myszka do biura) pisaliśmy na bezprawnikowym firma.blog w ramach kampanii reklamowej, natomiast ja osobiście zawsze preferowałem wariant kompaktowy – z powodu rozmiaru, ale też wspomnianego uchylnego scrolla.

Logitech Mx Anywhere 3

Kiedy więc na długo przed oficjalną zapowiedzią producenta, znalazłem przecieki z azjatyckich sklepów internetowych, Mx Anywhere 3 szybko rozpalił moją wyobraźnię. Najważniejszą zmianą jest rezygnacja z portu Micro USB na rzecz USB typu C. To dla mnie, a pewnie i wielu z was, ma bardzo przyjemne konsekwencje – można wreszcie zrezygnować z kabelków tego typu wożonych w podróż, by naładować tylko myszkę. A czasem wystarczy na chwilę odpiąć kabel od MacBooka i podpiąć do niego Anywhere 3, by rozwiązać problem rozładowanego urządzenia. To zasadniczo główna zmiana w nowej myszy, patrząc z perspektywy komfortu używania.

Ten nie zmienił się bowiem w sposób znaczący – poprzeczka była zawieszona dostatecznie wysoko. Ślizgacze zmieniły swój kształt, lecz trudno ocenić na ile „lepsze” przemieszczanie się myszy to efekt rewolucji, a na ile nowości. Moim zdaniem doszło do minimalnej korekty „szczytu” urządzenia, który teraz jest w pełni zaokrąglony. Jest to nieco wygodniejsze względem modelu 2 czy jego udoskonalonej wersji – 2S.

Zasadniczym źródłem mojego delikatnego rozczarowania Anywhere 3 jest to, że myszka nie ma już scrolla wychylanego na boki. Szybkie przemieszczanie się między pulpitami systemu musiałem więc sobie skonfigurować w inny sposób (wciskam scrolla i przesuwam mysz). Nie jest to złe rozwiązanie, ale poprzednie było w mojej ocenie idealne i wzbudzało we mnie wielką sympatię wobec urządzenia. Co dostajemy w zamian? Moim zdaniem zdecydowanie lepszy, bardziej płynny, magnetyczny scroll. Więc to niestety nie jest sytuacja zerojedynkowa.

Mx Anywhere 3 w firmie

Od paru miesięcy w ramach działu zakupy firmowe poszerzamy nieśmiało tematykę Bezprawnika poprzez opisywanie fajnych produktów, które większość z nas bez problemu może ująć w kosztach firmowych. Otóż bez cienia wątpliwości kosztem firmowym może być myszka, która wprawdzie tania nie jest (399 zł), ale już możliwość odliczenia jej od podatków osładza nieco wydatek. Działalność gospodarcza na podatku liniowym może się więc skupić na cenie w okolicy 262 złotych.

Oczywiście – warto. Myszy Mx Anywhere z mojego otoczenia (wielkim fanem tej linii od lat jest też np. mój osobisty tata) cechuje długowieczność. Jeśli szczęście dopisze, to taka mysz przy codziennym używaniu jest w stanie przetrwać wiele lat. Jest to też urządzenie bezprzewodowe (jedynie ładujemy je podpinając kabel do komputera lub ładowarki), ale posiada wbudowany akumulator. W tym aspekcie wiele zależy od producenta i modelu myszki, ale kiedy jeszcze korzystałem z tańszych modeli Logitecha, na wymienne baterie, to mimo deklaracji producenta, bateria Duracell (3 zł) starczała mi na około 2-3 tygodnie intensywnej pracy. Te wyliczenia mogą zabrzmieć niepoważnie, ale to znaczy, że Mx Anywhere 2 kupiona w 2016 roku za 200 zł (i to brutto) zwróciła mi się z nawiązką już tylko za sprawą samych baterii. Tu warto nadmienić, że deklarowany czas pracy akumulatora w Mx Anywhere 3 – 70 dni – jest przy moim trybie korzystania zdecydowanie krótszy, lecz dostrzegam postęp względem Anywhere 2. Nadal mówimy tu o 25-30 dniach pracy na jednym ładowaniu.

Wreszcie, topowe myszki Logitecha wyposażone są w szereg przycisków dodatkowych, umożliwiających przypisanie skrótów. Nie sposób oddać jak bardzo cenię sobie tę funkcję, mogąc przypisać do nich określone zachowania w Wordzie, Excelu lub szybko wykonywać screenshoty do schowka komputera. Jest to absolutnie fenomenalna mysz, jeśli mówimy o zastosowaniach roboczych. Nie powiem wam natomiast jak sprawdza się w grach. To znaczy – oczywiście działa, natomiast nigdy nie osiągnąłem takiego poziomu, by brak gamingowej myszki stanowił dla mnie problem.

Mysz, jak przystało na mysz mobilną, bardzo dobrze radzi sobie na wszystkich typach nawierzchni, na które możemy natrafić na spotkaniu z klientem.

Ps. Ponieważ nie byłem zadowolony z jakości wykonanych przez siebie zdjęć, zamieszczam fotografie producenta. Wiernie oddają wygląd myszy. To ewolucja projektu Mx Anywhere 2s, który chyba nawet podobał mi się trochę bardziej, ale potrzeba odświeżenia designu przy wypuszczaniu nowego modelu jest zrozumiała.

Zastrzeżenie: Egzemplarz Mx Anywhere 3 otrzymaliśmy do testów nieodpłatnie od polskiego dystrybutora myszy (niewykluczone, że na skutek dopytywania się od kilku lat o datę premiery)