Z wejściem nowego rozporządzenia Parlamentu Europejskiego, każdy klient restauracji będzie musiał otrzymać informację o dokładnym składzie każdego dania. Nie ukryje się nawet najdrobniejszy orzech arachidowy!

Omawiane przepisy weszły w Polsce w życie 9 stycznia 2015, razem z rozporządzeniem ministra rolnictwa. Według nich, restauracje będą musiały zadbać o to, aby każdy klient bez pytania otrzymywał pełną listę składników serwowanych potraw. Ma to służyć przede wszystkim alergikom, którzy nie będą musieli dopytywać się o konkretne dania i zawarte w nich szkodzące im produkty.

Pomysł ten jest bardzo ciekawy i pomocny konsumentowi. Ciężko wyobrazić sobie sytuację, kiedy siadamy przy stoliku, czekamy 3 minuty na otrzymanie menu, później po 5 minutach wyboru potraw czekamy kolejnych parę chwil na kelnera, dopytujemy o składniki, ze względu na alergen zmieniamy zdanie, znów przeszukujemy kartę, kolejny raz czekamy na obsługę, pytamy o alergen… i tak w kółko. Do tej pory wiele osób musiało przechodzić tego typu karkołomne wysiłki żeby otrzymać np. bezglutenowe danie. Jeśli jeszcze do tego poproszona kelnerka będzie pierwszy dzień w pracy, ciężko wymagać od niej, żeby znała na pamięć całą listę alergenów we wszystkich daniach.

Prawo dopiero jest wprowadzane, w związku z czym kontrolujący jego wdrażanie urzędnicy sanepidu nie nakładają póki co żadnych kar, informują jednak o nowych obowiązkach. Dają dzięki temu restauracjom czas na zapoznanie się i dostosowanie do nowych regulacji. Wprowadzenie w życie tych pomysłów może być dla właścicieli lokali gastronomicznych nie lada wyzwaniem. W końcu poszerzenie każdej pozycji w karcie dań o listę składników mogłoby zamienić menu w opasłe tomiszcze. Wielu z nich postanowi więc wydać osobny spis tak, aby tylko zainteresowani wertowali kolejne strony. Być może rozwiązaniem za parę lat będą aplikacje mobilne?

Jeśli pójdziecie do restauracji, już niebawem będziecie mieli prawo oczekiwać, że wyliczone Wam będą wszystkie składniki, jeśli tylko o nie zapytacie.