Sąd uznał, że Bartłomiej Misiewicz pozwał Patryka Vegę i dystrybutora filmu z Poznania tylko po to, żeby sprawę rozpoznawał poznański sąd

Państwo dołącz do dyskusji (34) 25.07.2019
Sąd uznał, że Bartłomiej Misiewicz pozwał Patryka Vegę i dystrybutora filmu z Poznania tylko po to, żeby sprawę rozpoznawał poznański sąd

Udostępnij

Tomasz Laba

Czy Bartłomiej Misiewicz pozwał jednego z dystrybutorów filmu „Polityka” tylko po to, żeby proces Patryka Vegi odbył się w Poznaniu? Tak właśnie stwierdził tamtejszy sąd, który przekazał sprawę do rozpoznania do Sądu Okręgowego w Warszawie.

Najlepszą promocją jakiegokolwiek dzieła kultury z pewnością jest medialne zamieszanie towarzyszące jego premierze. Zasada jest prosta – im więcej kontrowersji, tym więcej ludzi chce na własne oczy zobaczyć, o co jest ten cały hałas. Niekwestionowanym królem nakręcania medialnego zamieszania jest Patryk Vega. To z pewnością najbardziej kasowy polski reżyser, a jego filmy oglądane są przez setki tysięcy widzów. Co ciekawe krytycy są raczej jednomyślni w ocenach. Nie mnie jednak podejmować się artystycznej oceny jego dzieł biorąc pod uwagę, że żadnego nie widziałem. Wystarczy, że widziałem zwiastuny.

Premiera najnowszego filmu „Polityka” planowana jest na 6 września. Reżyser podkręcił zainteresowanie produkcją, publikując kontrowersyjny zwiastun. Inaczej ocenił go Bartłomiej Misiewicz, który stwierdził, że sceny w nim pokazane naruszają jego dobra osobiste i zdecydował się pozwać reżysera. Były polityk domaga się miliona złotych zadośćuczynienia oraz przeprosin w prasie. Pełnomocnik polityka domaga się również zabezpieczenia powództwa poprzez zakaz rozpowszechniania filmu w kinie i za pomocą innych środków. Domyślam się, że znalazło się tam i miejsce na żądanie usunięcia z filmu najbardziej kontrowersyjnych scen z udziałem postaci wzorowanej na byłym polityku. Nie da się ukryć, że proces zapowiada się całkiem ciekawie.

Bartłomiej Misiewicz pozywa Patryka Vegę

Proces jeszcze się nie zaczął, a już wywołuje spore kontrowersje. Nie chodzi o jego merytoryczną treść, a kwestie formalne, które dla większości mogą wydawać się zwyczajnie nudne. Pozew został złożony do Sądu Okręgowego w Poznaniu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pozwany reżyser, producent i dystrybutor na co dzień mieszkają w Warszawie. Zgodnie z antyczną już zasadą (i nie jest to przesada) actor sequitur forum rei, sprawą powinien zajmować się sąd warszawski. W tej zasadzie chodzi o to, że pozew składa się do sądu właściwego według miejsca zamieszkania pozwanego.

27 § 1 kpc Powództwo wytacza się przed sąd pierwszej instancji, w którego okręgu pozwany ma miejsce zamieszkania.

W jednym z wywiadów Patryk Vega powiedział, że był polityk pozwał jednego z dystrybutorów filmu, mającego swoją siedzibą w Poznaniu, aby właśnie przed tym sądem toczył się proces. To byłoby całkiem logiczne, biorąc pod uwagę treść art. 43 kpc, który stanowi:

§ 1. Jeżeli uzasadniona jest właściwość kilku sądów albo jeżeli powództwo wytacza się przeciwko kilku osobom, dla których według przepisów o właściwości ogólnej właściwe są różne sądy, wybór między tymi sądami należy do powoda.

Poznański sąd ocenił już ten wymyk powoda i postanowiono o przekazaniu sprawy do rozpoznania do Sądu Okręgowego w Warszawie. Decyzję uzasadniono następująco

Roszczenia powoda wskazane w pozwie dotyczą przede wszystkim pozwanych spoza Poznania: reżysera, spółki producenckiej i warszawskiego dystrybutora. Sąd uznał, że spółka z Poznania została wskazana jako pozwany w niniejszym postępowaniu wyłącznie na potrzeby uzasadnienia właściwości miejscowej sądu. Dystrybucja filmów Patryka Vegi następuje na terenie całego kraju. W taki sposób rozumując można by było wybrać sąd w Szczecinie, Rzeszowie, Olsztynie czy Wrocławiu.

Podsumowując – sąd uznał, że Bartłomiej Misiewicz pozwał jednego z dystrybutorów tylko po to, żeby sprawa toczyła się przed poznańskim sądem.