Feminizm kończy się tam, gdzie feministka molestuje mężczyznę? Skandal na nowojorskim uniwersytecie

Gorące tematy Zagranica dołącz do dyskusji (623) 18.08.2018
Feminizm kończy się tam, gdzie feministka molestuje mężczyznę? Skandal na nowojorskim uniwersytecie

Udostępnij

Emilia Wyciślak

Molestowanie seksualne mężczyzn jest tematem tabu, o którym wspomina się niechętnie. A jeśli oprawczynią okaże się feministka, nagle dojdzie do zabawnej zamiany ról płciowych, w których ofierze zarzuci się złośliwe oszczerstwa. 

Avital Ronell, profesor germanistyki i komparatystyki z Uniwersytetu w Nowym Jorku została oskarżona o molestowanie i wykorzystywanie seksualne jednego ze swoich byłych studentów, Nimroda Reitmana. Kobieta jest zagorzałą zwolenniczką ruchów feministycznych, sama identyfikuje się jako osoba queer oraz lesbijka. Przez wiele lat pisała do niego natężone erotycznymi podtekstami e-maile, zmuszała go do spania ze sobą w jednym łóżku, dotykała go i całowała nawet wtedy, gdy wyraźnie jej mówił, że nie chciałby, by to potoczyło się w tę stronę. Ale Ronell występowała z pozycji siły – ona była jego promotorem i profesorem, on był tylko studentem. Sytuacji nie poprawia fakt, że Reitman jest gejem, obecnie zresztą pozostającym w związku małżeńskim z mężczyzną.

Jednym z najobrzydliwszych „żarcików”, jakie w życiu słyszałam, brzmiał: „przecież faceta, hehe, nie da się zgwałcić”. Przeświadczenie o tym, jakoby mężczyzna był zawsze chętny i gotowy na seks, jest nie tylko sprowadzaniem go do roli przedmiotu, ale również stanowi krzywdę wobec ofiary. Ludzie chichotali, kiedy czytali artykuł o tym, jak pewna temperamentna Niemka zamknęła w domu złodzieja, a następnie zmusiła go do kilkudniowego współżycia. Ciekawe, czy byłoby im równie do śmiechu, gdyby role płciowe zostały odwrócone. Podobnie zachowują się teraz feministki i profesorowie, którzy postanowili wziąć Ronnel w obronę.

Molestowanie seksualne mężczyzn

Profesor Ronnel została zawieszona na rok w prawach do wykonywania zawodu przez swój uniwersytet. Dane, które udostępniono do informacji publicznej są bowiem porażające. Posunęła się nawet do określenia „my cock-er spaniel” w kierunku Reitmana. Czy promotorka powinna pisać do swojego studenta „my most adored one”, „sweet cuddly baby”? Czy może mu pisać, że boli ją gardło, dlatego usilnie będzie się starała go nie całować, chociaż trudno jej wytrzymać? Czy ma prawo przyciskać swoje pośladki do jego krocza? Ponownie: proszę teraz to zamienić rolami płciowymi, pomyśleć, że takie coś pisałby mężczyzna do kobiety. Wyleciałby z uczelni bez pardonu, nikt nawet by po nim nie zapłakał, a ludzie – niezależnie od tego, czy popieraliby postulaty feministyczne czy nie – skazaliby go od razu na ostracyzm. Spójrzmy sami, co stało się z Harveyem Weinsteinem.

Całe śledztwo zajęło kilka miesięcy, a dostarczone dowody były naprawdę obciążające. I w tym momencie na scenę wchodzą osoby, po których raczej by się tego nie spodziewano. Przyszły feministki, które zaczęły bronić Ronnel i atakować Reitmana. Słynna działaczka tego ruchu, autorka „Gender Wars”, Judith Butler, podpisała się pod listem (wieść głosi, iż sama jest jego autorką), w którym profesorowie prosili o danie ich koleżance spokoju, chociaż przyznają, że nie mają pełnego dostępu do wszystkich informacji w śledztwie, zaś Avital Ronnel padła ofiarą nienawistnej, złośliwej kampanii ze strony „tego indywiduum”, które wniosło oskarżenia. Uważają też, że pani profesor ma duże zasługi na polu naukowym i nie powinna być traktowana w ten sposób. Ich zdaniem podważa się właśnie jej (jakże wielki) autorytet. Poczytajcie sobie zresztą tutaj.

Tak, jedna z czołowych feministek twierdzi wprost, że winny jest Reitman, który pewnie zmyślił całą historię. I znowu, zamieńmy wszystkim płcie! Gdyby oskarżającą była kobieta, oskarżonym mężczyzna, a jego kolega starałby się bronić go w jakikolwiek sposób, zalałaby go fala słusznej krytyki. Co ciekawe – tutaj też się pojawiła.

Podwójne standardy

Nie trzeba daleko szukać: postawę profesorów i Judith Butler skrytykowały środowiska LGBTQ+ (jak same stwierdziły, powoływanie się na dorobek intelektualny Ronnel przy popełnionym przez nią przestępstwie to ten sam argument, że Roman Polański dobre filmy robił). Internauci są oburzeni postawą Judith Butler oraz środowiska akademickiego z nowojorskiego uniwersytetu. Czy #metoo działa tylko wtedy, gdy oprawcą jest mężczyzna? Z niecierpliwością czekam na to, co powiedzą o tym inne kobiety będące częścią nurtu feministycznego. Dla Butler feminizm skończył się bowiem tam, gdzie ofiarą była kobieta. Zniknęły wszystkie hasła o tym, że nikt nie może być molestowany i wykorzystywany seksualnie, bez względu na to, jakiej jest płci, w jakim wieku, jaki ma kolor skóry, czy jakiej jest orientacji lub wyznania.

Szczerze mówiąc, liczę na to, że inne feministki nie będą bronić kobiety, która jednym, prostym ruchem narobiła feminizmowi strasznych szkód.

623 odpowiedzi na “Feminizm kończy się tam, gdzie feministka molestuje mężczyznę? Skandal na nowojorskim uniwersytecie”

  1. „Tak, jedna z czołowych feministek twierdzi wprost, że winny jest Reitman, który pewnie zmyślił całą historię.”

    Przecież dokładnie to samo internauci piszą przy okazji każdego ujawnionego #metoo, polecam częściej zaglądać na wykop.

    • Co drugie #metoo to oskarżenia o molestowanie np. 20 lat temu. Jak nie twierdzić, że zmyślone, skoro ofiara czekała aż wszelkie dowody zaginą?

      • Marcin, przyczyn jest prawdopodobnie tyle, ile różnych historii.
        Nie wiem ile masz lat, ale rzeczywistość 20 lat temu była trochę inna niż jest teraz. O pewnych rzeczach nie mówiono tak głośno, pewne się przemilczało, na pewne było większe przyzwolenie.
        Są też pewnie kobiety, dla których te wydarzenia były zbyt traumatyczne żeby o nich w ogóle opowiadać, które potrzebowały wielu lat pracy żeby zacząć o tym mówić.
        Jeśli chodzi o dowody, to ciężko tutaj twierdzić, że ofiara czekała 20 lat aż zaginą. Przecież nawet molestowanie z wczoraj jest trudno udowodnić, ja powiem, że się o mnie otarł w szatni, on powie, że nie i mamy problem, bo ani kamer nie było, ani świadków.
        Nie twierdzę, że wszystkie doniesienia są prawdziwe, ale nie sądzisz, że nie mamy prawa ani twierdzić, że oskarżony jest niewinny ani tego, że oskarżający kłamie?

        • Nie mamy prawa twierdzić, że oskarżony jest niewinny? To tym bardziej nie mamy prawa twierdzić, że jest winny. Domniemanie niewinności, podstawa właściwie każdego prawa w cywilizowanych krajach.
          Tymczasem ludzie są niszczeni na podstawie czyjejś opowieści o macaniu w latach 90. Nie wydaje ci się niewłaściwe, że ktoś podlega społecznemu ostracyzmowi, ma zniszczoną karierę i reputację na podstawie tylko czyjegoś wywiadu w telewizji?

          Oczywiście, że rzeczywistość była inna 20 lat temu… tylko nie mamy możliwości odróżnić tych faktycznie skrzywdzonych 20 lat temu od tych, którzy 20 lat temu „pozwolili” się molestować, bo mieli z tego bezpośrednie korzyści, a teraz chcą zdobyć trochę fejmu.

          Co do udowodnienia, że ktoś się otarł w szatni… no jeśli było to wczoraj, to można zweryfikować, czy ta osoba była wczoraj w ogóle w szatni, można przesłuchać inne osoby, czy też miały podobne doświadczenia chociażby. Natomiast dziesięciolecia temu?

          • Masz rację, źle się wyraziłam – chciałam napisać, że tak samo, jak nie mamy podstaw zakładać, że oskarżony jest winny/niewinny na podstawie własnego wydajemisię tak samo nie mamy podstaw zakładać, że oskarżająca kłamie/mówi prawdę. Ale też uważam, że ostracyzm nie powinien mieć miejsca jeśli wina nie została udowodniona ponad wszelką wątpliwość.

  2. Pani Wyciślak ma prawo nie chcieć mieć nic wspólnego z „antyfeministkami” z katotalibanu typu „Ordo Iuris” czy środowisko „Frondy”,ale niestety nie rozumie,że obecne komusze „feministki” (czy raczej feminazistki) nie zajmują się już walką o prawa kobiet,a o „gurl power”, o jakąś kobiecą dominację i są mizoandryczkami.

    Gdyby te zachodnie „feministki” były feministkami,to pierwsze co by zrobiły to walczyły by z islamem i dyskryminacją kobiet w krajach islamskich takich jak Arabia Saudyjska.Tymczasem te lewaczki są generalnie za ściąganiem islamskich „nachodźców” z ich mizgonistyczną „kulturą” każącą kobiecie chodzić w worku i to pod nadzorem mężczyzny,bo inaczej zostanie zgwałcona przez napalonych debili.

    • Mało tego w lewackich krajach jak GB czy Kanada nie wolno złego słowa powiedzieć na przemoc wobec kobiet, gwałty, pedofilię, ( ostatnio W OBRONIE ZABÓJSTW HONOROWYCH WYSTĄPIŁ PREMIER KANADY- lewak i feminista) w islamie. Muzułmanie za gwałty na dzieciach dostają wyroki w zawieszeniu, prace społeczne, lub w ogóle są uniewinniani. lewackie bojówki i feministki BRONIĄ muzułmanów skazanych za gwałty, uniemożliwiają deportacje itd. Wbrew pozorom nie oznacza to że są głupie, ale że strategia opracowana przez MARKSISTÓW w XIX w ( promowanie zboczeń, rozwiązłości, hedonizmu, niszczenie zachodniej kultury) jest konsekwentnie realizowana

  3. Pieprznięta feministka, w dodatku lesba molestująca pedała mieszkająca z drugim pedałem… – świat zwariował… Kotlety LGBTy, gendery, a szambo przelewa się górą…

  4. Porównanie tej sprawy z Harveyem Weinsteinem jest nie na miejscu.Ukaranie Hollywood przez ludzi Trumpa za wsparcie w mainifestacjach antyprezydenckich to tylko czubek góry lodowej.Każdy wie jak brzydko się bawią w Los Angeles czyli narkotyki,molestowania,gwałty,pedofilstwo a ludzie Trumpa zaczęli to tylko nagłaśniać.Wierchuszka Hollywood rzuciła kilka kozłów ofiarnych że względu na ukrócenie zysków i korzyści.Przykład Billego Cosby jest jak najbardziej na miejscu czyli nie podzielisz się z nami majątkiem to cię nie obronimy przed sadem federalnym.Obecnie lobby związane z Woody Allenem zarządza Hollywood ale widząc jego związek z obecną żoną to jest to trafienie z deszczu pod rynnę.

  5. Nie ma w tym nic dziwnego. Program, realizowany przez feministki, używa haseł egalitarnych natomiast w rzeczywistości najczęściej promuje dyskryminację mężczyzn.

  6. „proszę teraz to zamienić rolami płciowymi, pomyśleć, że takie coś pisałby mężczyzna do kobiety.” – no właśnie nie powinniśmy tego odwracać. Powinniśmy wbić sobie do naszych zakutych łbów, że takie zachowanie jest niedopuszczalne niezależnie od płci obu stron.

  7. Sama sobie, Autorko, zaprzeczasz – spora część LGBTQ+ to feministki i feminiści, tak więc środowisko de facto skrytykowało taką postawę.
    A Judith Butler popełniła taki sam błąd, jak czynią to obrońcy molestujących ze środowiska filmowego – no przecież „taki wspaniały reżyser, taki wspaniały filmowiec, taki dobry kolega, na pewno więc oskarżenia ofiary są bezpodstawne albo to jakaś zemsta”.
    Takie myślenie, niestety, nikomu nie jest obce, wystarczy popatrzeć na komentarze pod informacjami, że kolejna kobieta kogoś oskarża o molestowanie – zaraz znajdzie się ktoś, zwykle jakaś stulejka pod sztandarem antyfeminizmu, ale nie tylko, z jakże pełnym mądrości stwierdzeniem: „Jak suka nie da, to pies nie weźmie”.
    Jest już na sieci sporo wypowiedzi feministek, które potępiają Butler za to, że wyskoczyła jak Filip z konopi.

  8. Jak zwykle autor popełnił błąd już w tytule myląc feminizm z aktem molestowania.
    Feminizm, to wykluczenie kobiet z życia publicznego, mniejsze zarobki i brak podstawowych praw. A molestowanie to do licha przestępstwo, które popełniają obydwie płcie – jak na razie wygrywają mężczyźni w tym haniebnym działaniu.

  9. Akurat ja jestem z tych facetów któremu w żadnym stopniu nie przeszkadza ze go jakaś dziewczyna pomaca dotknie czy coś spoko . Ale w pełni rozumiem powinna być wyrzucona odrazu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *