Myjnia uszkodziła samochód a ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania

Moto 22.04.2015
Myjnia uszkodziła samochód a ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania

Udostępnij

Maciej Lewczuk

Automatyczna myjnia urwała klientowi spoiler, stacja po sprawdzeniu monitoringu przyznała się do winy, ale ubezpieczyciel odmówił wypłacenia odszkodowania za spowodowane uszkodzenia.

Klient podjechał na stację benzynową i zostawił samochód w automatycznej myjni, włączył program i poszedł coś zjeść i ogrzać się do bistro – była zimno. Po skończonym myciu udał się po samochód i zdębiał, gdyż mimo że samochód był czysty, to zobaczył na podłodze urwany i zniszczony spoiler.

Kierownik stacji udał się do specjalnego pomieszczenia, aby sprawdzić zapisy kamer monitoringu i okazało się, że to jeden z elementów myjni faktycznie jest odpowiedzialny za uszkodzenia. Spisano protokół do ubezpieczalni stacji i klient udał się do fabrycznego serwisu, by dokonać napraw. Wcześniej spotkał się z rzeczoznawcą ubezpieczyciela.

Właściciel samochodu zgodził się na naprawę bezgotówkową, gdzie ubezpieczyciel rozlicza się bezpośrednio z zakładem dokonującym napraw. Odczekał jakiś czas, po czym serwis zadzwonił do niego z informacją, że ubezpieczyciel odmówił zapłaty za szkodę, gdyż kierowca skorzystał z myjni mimo tego, że regulamin wywieszony na niej wyraźnie wskazywał, że niektóre typy pojazdów lub samochody wyposażone między innymi w duże wystające elementy, w tym przypadku spoiler, nie powinny być wprowadzane do myjni.

Zdenerwowany kierowca udał się na feralną stację, by jeszcze raz zapoznać się z regulaminem, który, jak twierdził, czytał wcześniej bardzo dokładnie. Zdziwił się, gdyż na stacji wisiała nowa instrukcja z dokonanymi stosownymi zapisami wyszczególniającymi to, o czym mówił ubezpieczyciel. Niezrażony tym udał się na inne stacje tej sieci, gdzie są podobne myjnie i znalazł takie, gdzie był wywieszony jeszcze stary regulamin i zrobił jego zdjęcia.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Nie mogąc uzyskać pomocy, udał się on do mediów, w tym między innymi do Gazety Wyborczej. Jeden z redaktorów zwrócił się o wyjaśnienie sprawy do rzecznika ubezpieczyciela – Warty. Ten nie udzielił odpowiedzi, bo zasłonił się tajemnicą korespondencji z klientem, ale obiecał, że odezwie się do kierowcy. Okazało się, że przychylono się do odwołania od pierwotnej decyzji i ubezpieczyciel pokryje koszty naprawy.

Wniosek jest taki, że aby pozytywnie załatwić w ubezpieczalniach niektóre jasne i klarowne zdarzenia, trzeba zwrócić się po pomoc. Najlepiej jest tego typu przypadki skonsultować z naszymi prawnikami, którzy z chęcią doradzą lub pomogą przygotować stosowne pisma. Są oni stale dostępni pod adresem kontakt@bezprawnik.pl.

Zdjęcie z serwisu shutterstock.com