Koreanki mają dość ukrytych kamerek, którymi są podglądane przez zboczeńców. Czy nagrywanie ukrytą kamerą jest legalne?

Zagranica Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (16) 18.07.2018
Koreanki mają dość ukrytych kamerek, którymi są podglądane przez zboczeńców. Czy nagrywanie ukrytą kamerą jest legalne?

Marek Krześnicki

Koreanki mają dość podglądaczy, którzy na ulicach miast potajemnie je nagrywają, sprawiając w ten sposób sobie satysfakcję seksualną. A co grozi za to w Polsce?

Przez miasta Korei Południowej przetacza się fala protestów. Kobiety manifestują swój sprzeciw wobec szalenie popularnego w tym kraju zajęcia części (głównie) mężczyzn, jakim jest podglądanie z ukrycia kobiet, za pomocą pomysłowo ukrytych, miniaturowych kamerek. Ukryte np. w sandałach urządzenia nagrywają kobiece części intymne, oczywiście bez ich (tzn. kobiet) wiedzy, nie wspominają o zgodzie.

Jak czytamy w artykule Rafała Tomańskiego w Holistic News, ten nikczemny proceder jest w Korei istną plagą. Tylko w latach 2012-2017  za używanie ukrytych kamer (kor. mollae kamera) aresztowano ponad 16 tysięcy mężczyzn. Nie jest to zresztą odosobniony, koreański zwyczaj. Podobny problem dotyczy Japonii, gdzie powszechny jest chikan – ocieranie się o kobiety  w miejscach publicznych, oczywiście w celu osiągnięcia satysfakcji seksualnej. Japonia jest znana z nietypowych upodobań seksualnych jej mieszkańców, jednak nawet tam takie zachowania nie są mile widziane.

Nagrywanie ukrytą kamerą – czy to jest legalne?

Podglądanie kobiet za pomocą ukrytych kamer jest nie tylko niemoralne (co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości), ale i narusza prawo. Z pewnością nie można utrwalać wizerunku nagiej osoby:

Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Kodeks karny penalizuje jednak tylko nagrywanie wizerunku nagiej osoby – a więc nie tylko pozbawionej ubrań, ale i nagranej w taki sposób, który umożliwia identyfikacją osoby nagrywanej. Można jednak uznać, że nagrywanie tego, co znajduje się pod kobiecą spódniczką, również będzie wyczerpywać znamiona czynu zabronionego – podlegałoby to jednak ocenie sądu, bo wykładnia językowa sugeruje, że chodzi o całkowitą nagość. To jednak świadczy co najwyżej o niechlujstwie ustawodawcy, który zbyt mocno ograniczył stosowanie tego przepisu.

W każdym jednak razie takie zachowania stanowi naruszenie dóbr osobistych osoby nagrywanej z ukrycia – niezależnie od płci czy ubioru. Oznacza, to że – stosownie do treści art. 24 kodeksu cywilnego – poszkodowana takim zachowaniem osoba może żądać od swojego opracy zadośćuczynienia. To wymaga jednak wytoczenia powództwa cywilnego, co z oczywistych względów nie jest proste – choćby z uwagi na brak znajomości sprawcy. W takiej sytuacji można najpierw spróbować – a raczej: należy to zrobić – ścigania sprawcy za powyższe przestępstwo, a potem rozważyć opcję dodatkowego pozwu cywilnego.

Pozostaje się zatem jedynie cieszyć, że w Polsce to zjawisko jest stosunkowo rzadkie. Warto jednak o tym zjawisku pamiętać, udając się do krajów azjatyckich.

Pociąg w Japonii wyjechał 25 sekund za wcześnie, zrobiła się z tego krajowa afera