1. Home -
  2. Zdrowie -
  3. NFZ przywraca limity na badania. Pacjenci znów utkną w kolejkach

NFZ przywraca limity na badania. Pacjenci znów utkną w kolejkach

Czekanie miesiącami na badanie obrazowe czy wizytę u kardiologa to niestety polska codzienność. Kiedy już wydawało się, że w publicznej ochronie zdrowia zrobiono krok w stronę poprawy dostępu do diagnostyki, na horyzoncie ponownie pojawił się stary problem. NFZ wraca do rygorystycznych limitów finansowania w przychodniach specjalistycznych. Dla tysięcy pacjentów to fatalna informacja.

Wracają limity w NFZ. Przychodnie nie przyjmą pacjentów ponad wyznaczony kontrakt

Jak podaje politykazdrowotna.com, od kwietnia część poradni oraz pracowni diagnostycznych będzie zmuszona drastycznie ograniczyć liczbę przyjmowanych pacjentów. Główny problem polega na tym, że Narodowy Fundusz Zdrowia narzuca placówkom medycznym z góry określone, sztywne budżety na dany okres rozliczeniowy. W praktyce oznacza to, że po wyczerpaniu przyznanego kontraktu przychodnie nie będą mogły wykonywać kolejnych badań bez ryzyka wygenerowania potężnych strat finansowych.

Jak podkreślają eksperci z Naczelnej Izby Lekarskiej, to mechanizm, który bezpośrednio uderzy w chorych. Ograniczenie liczby świadczeń automatycznie przełoży się na znaczne wydłużenie i tak już długich kolejek. Placówki po prostu nie przyjmą osób, za które państwo z góry odmówi im zapłaty. W efekcie chorzy będą zmuszeni do przesuwania swoich wizyt i szukania odległych terminów w kolejnych miesiącach, co całkowicie zaburza proces diagnozowania i leczenia. W skrajnych przypadkach może dojść nawet do odmowy przyjęcia do szpitala, jeśli placówka wyczerpie przyznane środki.

Badania diagnostyczne to nie kaprys pacjenta

O tym, jak niebezpieczne są te decyzje z punktu widzenia zdrowia publicznego, środowisko medyczne mówi bardzo głośno. Już teraz dostęp do tak podstawowych narzędzi jak tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny czy endoskopia jest mocno utrudniony. Resort zdrowia próbował ostatnio rozwiązać ten problem — opracowano m.in. plan skrócenia kolejek do tomografii — ale wprowadzenie finansowych limitów sprawi, że sytuacja pacjentów stanie się momentami dramatyczna.

Warto jednocześnie mieć na uwadze, że z perspektywy samych lekarzy administracyjne zarządzanie budżetem całkowicie rozmija się z rzeczywistymi potrzebami klinicznymi. Jak słusznie zauważył podczas niedawnego spotkania wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, doktor Klaudiusz Komor, w medycynie ludzi się po prostu leczy, a nie jedynie „wykonuje usługi".

Pacjenci nie zgłaszają się na uciążliwą gastroskopię czy kolonoskopię dla własnej przyjemności, lecz z powodu konkretnych, często bardzo niepokojących objawów. Opóźnienie diagnozy z powodu wyczerpania limitu może prowadzić do tragicznych skutków i pogorszenia rokowań na przyszłość.

Problemy z zębami blokują leczenie onkologiczne

Skutki braku odpowiedniego finansowania w jednym sektorze błyskawicznie przenoszą się na inne dziedziny medycyny. Doskonale widać to na przykładzie publicznej stomatologii, która od lat znajduje się w głębokim regresie. Rosnące ceny usług stomatologicznych dodatkowo pogłębiają ten problem, wypychając pacjentów poza system publiczny.

Jak alarmuje samorząd lekarski, system opieki przypomina naczynia połączone. Zdarzają się sytuacje, w których pacjenci onkologiczni, wymagający pilnego rozpoczęcia terapii ratującej życie, najpierw muszą wyleczyć zęby, by uniknąć groźnych powikłań. Bez sprawnie działającej opieki dentystycznej w ramach NFZ – choć wciąż istnieją pewne możliwości skorzystania z usług dentysty na NFZ – ich szanse na szybkie podjęcie walki z rakiem drastycznie spadają, a pacjenci po prostu odbijają się od ściany.

Szpitalne łóżka zamiast szybkiej diagnostyki w przychodni

Do tego dochodzi finansowy i organizacyjny paradoks związany z funkcjonowaniem samych szpitali. Zamiast diagnozować pacjentów sprawniej i taniej w zwykłych przychodniach specjalistycznych, państwowy system ponownie wypycha ich na całodobowe oddziały. Lekarzom paradoksalnie łatwiej jest położyć chorego do łóżka szpitalnego na kilka dni tylko po to, by móc mu wykonać bez żadnych limitów niezbędny rezonans czy tomografię.

Dla budżetu państwa jest to rozwiązanie skrajnie nieefektywne i generujące ogromne koszty, a dla samego pacjenta – zwłaszcza starszego – wiąże się z niepotrzebnym stresem. Tymczasem kolejki onkologicznych pacjentów i tak należą do najdłuższych w całym systemie. Środowisko medyczne stanowczo apeluje zatem o zmianę modelu finansowania, zanim urzędnicze ograniczenia całkowicie zablokują Polakom dostęp do leczenia.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi