Wiadomość „nie zastałem nikogo w mieszkaniu, proszę o pilny kontakt” w drzwiach. Agenci nieruchomości są o krok od udawania pogotowia gazowego

Codzienne Nieruchomości dołącz do dyskusji (78) 21.06.2019
Wiadomość „nie zastałem nikogo w mieszkaniu, proszę o pilny kontakt” w drzwiach. Agenci nieruchomości są o krok od udawania pogotowia gazowego

Udostępnij

Radosław Tyburski

Każdy je widział. Karteczki zostawiane w blokach przez agentów nieruchomości, najczęściej o treści w stylu: „kupię mieszkanie w tym bloku za gotówkę” albo „młode małżeństwo kupi mieszkanie w tej okolicy” wraz z podanym numerem telefonu. Agenci nieruchomości mają coraz bardziej wyrafinowane metody pozyskiwania potencjalnych klientów. Nową metodą mają być karteczki o treści „nie zastałem nikogo w mieszkaniu, proszę o pilny kontakt!”.

Metody agentów nieruchomości

Po zadzwonieniu na podany numer telefonu okazuje się, że wcale nie chodzi o sprzedaż, a o pośrednictwo i skontaktować próbuje się nie młode małżeństwo a agencja nieruchomości. Problemy z tym są dwa. Po pierwsze taka wiadomość to strata czasu dla osób, które faktycznie chcą sprzedać mieszkanie, po drugie agenci na tym nie poprzestają i silą się na coraz bardziej perswazyjne metody namówienia właścicieli do wykonania telefonu.

Karteczka „nie zastałem nikogo w mieszkaniu, proszę o pilny kontakt!” w drzwiach

Przykładem na to, że metody agentów nieruchomości idą w złą stronę jest historia Pani Ewy którą opisało Metro Warszawa. Mieszkanka Mokotowa wracając z pracy, zastała wetkniętą w drzwi kartkę właśnie o treści „nie zastałem nikogo w mieszkaniu, proszę o pilny kontakt!” z podanym numerem telefonu. Uwagę zwracało szczególnie to, że nie była to ulotka, a wiadomość napisana odręcznie.

Nawet osoba wyczulona na nachalny marketing raczej postawiłaby przy tej okazji na zdrowy rozsądek i oddzwoniła. Przecież naturalnie podejrzenie w pierwszej kolejności pada na: zalanego sąsiada z dołu czy próbę kontaktu ze strony administracji. Na gorąco można nawet dojść do wniosku, że może chodzić o jakieś służby od pogotowia wodociągowego przez gazowe, a nawet o policję.

Z tego samego założenia wyszła Pani Ewa, która oddzwoniła na podany numer. Po drugiej stronie odebrał oczywiście agent nieruchomości.  Na zarzuty właścicielki, że sprawa nie jest pilna i nie podoba się jej ta forma kontaktu, miał odpowiedzieć, że sprawa jest pilna, bo… klienci agencji pilnie poszukują mieszkania. Nie ulega wątpliwości, że nowe metody agentów nieruchomości idą krok dalej niż dotychczasowe. Granie na takich emocjach jest już jednak zwyczajnie aroganckie i wprowadza w błąd. Można sobie bez trudu wyobrazić, że kogoś kto znalazł taką wiadomość popołudniu i nie dodzwonił się od razu, zmarnuje sporo czasu na zamartwianie się, o co może chodzić.

Metody agentów nieruchomości – po co zostawiają wiadomości na klatkach?

Celem takiego działania agencji jest stworzenie bazy kontaktów potencjalnie zainteresowanych sprzedażą i zbadanie rynku nieruchomości. Jeżeli na linię zadzwoni już jakiś zainteresowany, to telefon odbierze uprzejmy konsultant. Jego zadanie będzie polegało na tym, aby szczegółowo wypytać właściciela o wymiary mieszkania i wprowadzić dane do bazy informacji.

Informacje podane agentowi mogą mu nawet posłużyć do stworzenia fikcyjnej oferty na portalu aukcyjnym. Wystarczy, przecież, że doda do ogłoszenia dowolne zdjęcia i poda parametry naszego mieszkania. Nikt nie sprzedaje oczywiście naszego mieszkania za naszymi plecami. Wartością tutaj jest sama informacja. Ilość odpowiedzi na taką ofertę dla agencji stanowi cenną wiedzę o rynku nieruchomości.

Oczywiście przy okazji każda osoba, która wyrazi zainteresowanie sprzedażą mieszkania, może liczyć na dalszy kontakt. Dla agentów nieruchomości każdy klient to zarobek, a taki któremu się spieszy ze sprzedażą to okazja. Najczęściej to właśnie osoby, które są w pośpiechu lub mają problemy finansowe, są skłonne do zaakceptowania ewentualnej oferty kupna. To właśnie oni są też najczęściej na celownikach agencji, stosujących wątpliwe praktyki.

Takie agencje nieruchomości to znak naszych czasów

Cała sprawa brzmi jak coś, czym powinien zainteresować się UOKiK w kontekście nieuczciwych praktyk rynkowych. Problem w tym, że to, czy samo zostawianie takich wiadomości w świetle przepisów stanowi nieuczciwą praktykę rynkową, nie jest jasne. Niestety, żyjemy w czasach, w których nachalne praktyki to już nie tylko śmiecenie ulotkami z agencji towarzyskich za wycieraczką samochodu. Dzisiaj nie jest też łatwo sprawdzić wiarygodność przedsiębiorcy – w dobie marketingu szeptanego opinie w Internecie nie są wiele warte. Dlatego tak ważne jest korzystanie i promowanie sprawdzonych firm. Rękojmią lepszej jakości usług jest np. przynależność do związku przedsiębiorców z danej branży. Przykładem na rynku nieruchomości jest Polski Związek Firm Deweloperskich. Członków organizacji obowiązuje kodeks dobrych praktyk, zgodnie z którym między innymi:

§ 8. Pośrednik (…) powstrzymuje się od natrętnego nakłaniania klientów do zamówienia usługi, a w kontaktach z klientami (…) zawsze ujawnia swój status, jako osoby działającej zawodowo.

Niestety, nachalne metody agentów nieruchomości nie znikną z dnia na dzień na skutek wybierania sprawdzonych przedsiębiorców. Może jednak, z czasem, pozwolą wyplewić tych stosujących wątpliwe praktyki z rynku.