1. Home -
  2. Zagranica -
  3. Niemiecki dom aukcyjny chciał zarobić na przedmiotach z obozów koncentracyjnych. Skandal to za mało powiedziane

Niemiecki dom aukcyjny chciał zarobić na przedmiotach z obozów koncentracyjnych. Skandal to za mało powiedziane

Czy można sobie wyobrazić, że naród, który dopuścił się masowych zbrodni na innych, po zaledwie 80 latach pozwala na to, by ocalałe po ofiarach pamiątki były wystawiane na sprzedaż jak zwykłe kolekcjonerskie fanty? A jednak to nie ponura fikcja, lecz rzeczywistość. Na dziś zaplanowano aukcję przedmiotów należących do ludzi zamordowanych m.in. w obozach koncentracyjnych. Przedmiotów, które powinny być chronione jako świadectwo historii i tragedii, a nie trafiać "pod młotek".

"Niemiec Polakowi Niemcem"

"Polskie obozy koncentracyjne", "naziści odpowiedzialni za wojnę", a teraz jeszcze to. Proces wybielania odpowiedzialności Niemiec na arenie międzynarodowej trwa od lat, a jego skutki widać coraz wyraźniej. Do tego stopnia, że 80 lat po zakończeniu II Wojny Światowej w Niemczech nie dostrzeżono niczego niestosownego w organizacji aukcji przedmiotów należących do ofiar obozów koncentracyjnych. Dom Aukcyjny Felzmann z Neuss. W Polsce mówi się głośno i jednomyślnie: to niebywały skandal.

W aukcji zaplanowanej na 17 listopada zaplanowano sprzedać prywatną kolekcję zatytułowaną "System terroru część II 1933-1945" obejmującą 623 różnych przedmiotów. Wśród nich są prywatne pamiątki po ofiarach reżimu III Rzeszy. Jak podaje m.in. portal Do Rzeczy, jest to m.in. list jednego z pierwszych więźniów (o bardzo niskim numerze) obozu Auschwitz wyceniony na 500 euro. Z kolei na 400 euro wyceniono... diagnozę "lekarską" obozu Dachau dotyczącą przymusowej sterylizacji. Na 350 euro wyceniono kartę Gestapo opisującą egzekucję żydowskiego więźnia z getta Mackheim.

Takie dokumenty historyczne powinny znajdować się w muzeach, a nie u osób prywatnych. Dodam jeszcze, że jest to "część II" kolekcji. Skoro tak, to musi istnieć jeszcze "część I", a kto wie, czy nie jeszcze więcej. To zatrważające i uwłaczające pamięci ofiar. Naród, który jest odpowiedzialny za II Wojnę Światową, śmierć, zniszczenie i terror, po 80 latach od jej zakończenia pozwala na taki handel.

Wstyd, hańba, dyshonor.

Liczne głosy oburzenia

Cyniczne zachowanie naszych zachodnich sąsiadów nie pozostało bez echa i można powiedzieć, że tymczasowo zjednoczyło obóz rządzący i opozycję. Na szczęście (mam przynajmniej taką nadzieję) nasi politycy zajmują w tej sytuacji jedyne słuszne stanowisko potępiające próbę handlu tego typu pamiątkami.

Na portalu X wypowiedział się m.in. Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych.

Rozwiń

Rozmawiałem z ministrem SZ Niemiec @JoWadephul w sprawie planowanej w Neuss aukcji przedmiotów z czasu terroru niemieckiego podczas drugiej wojny światowej. Zgodziliśmy się, że należy zapobiec takiemu zgorszeniu.

W podobnym tonie wypowiada się m.in. były premier RP, Mateusz Morawiecki.

Rozwiń

Zarabianie na rzeczach po ofiarach ludobójstwa to dno moralne. Skandal, który powinien zostać natychmiast zatrzymany. Najpierw niemiecki system mordował ludzi, rabował Ich domy, dzieła sztuki i niszczył całe miasta, a dziś niemiecki dom aukcyjny próbuje jeszcze handlować rzeczami, które przypominają o tych tragicznych czasach.

Na ten temat wypowiedział się też m.in. rzecznik prezydenta RP, Rafał Leśkiewicz.

Rozwiń

Prezydent RP Karol Nawrocki oczekuje od polskiego rządu, żeby zażądał zwrotu, w ostateczności wykupił wszystkie pamiątki po Ofiarach zbrodni niemieckich na ziemiach polskich, a koszt tego przedsięwzięcia doliczył do ogólnego rachunku reparacyjnego!

Niemcy wywołały II wojnę światową, Polska była jej pierwszą ofiarą. Niemieckie winy nigdy nie zostały rozliczone, czego skutki odczuwamy do dzisiaj.

Prezydent będzie konsekwentnie domagał się reparacji za niemieckie zbrodnie dokonane w Polsce w czasie II wojny światowej!

Cyniczne zachowanie Niemców szokuje, ale chyba już nikogo nie dziwi. Nie można jednak takich spraw przemilczeć, ale głośno protestować i potępiać takie gorszące wszystkich występki. Jak widać na tym przykładzie, presja ma sens.

Rozwiń

Bardzo się cieszę, że presja zmusiła Auktionhaus Ulrich Felzmann GmbH & Co. do odwołania aukcji i firma nie zarobi na pamiątkach po więźniach niemieckich obozów koncentracyjnych, na których niewolniczej pracy, często aż do śmierci, zarobiły już 80 lat temu setki niemieckich firm.

Tym razem się udało i wywarta presja zmusiła Dom Aukcyjny Felzmann do odwołania aukcji. Pytanie na jak długo...

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi