Zakaz hakowania mózgu i prawo do nienaruszalności ludzkiego umysłu i myśli. Jest pomysł zaktualizowania katalogu praw człowieka

Prawo Prywatność i bezpieczeństwo Społeczeństwo Technologie dołącz do dyskusji (373) 12.06.2020
Zakaz hakowania mózgu i prawo do nienaruszalności ludzkiego umysłu i myśli. Jest pomysł zaktualizowania katalogu praw człowieka

Paweł Mering

Prawa człowieka, przez coraz większą część środowisk niestety deprecjonowane, stanowią fundament organizacji współczesnego, wysokorozwiniętego społeczeństwa. Muszą być one jednak aktualizowane i pojawił się właśnie pomysł, by uregulować nienaruszalność myśli.

Fundamentalne znaczenie praw człowieka

Zbiór zasad, wśród których na pierwszym miejscu jawi się ludzka godność, niezależna od wykształcenia, statusu majątkowego, wyznania, czy też życiowych osiągnięć i porażek, stanowi podstawę do konstytuowania się poszczególnych ram mających na celu ochronę zarówno ludzkości, jak i każdego człowieka.

Katalog praw człowieka wymaga oczywiście uwspółcześniania i sukcesywnego rozszerzania tak, aby człowiek był chroniony pomimo szybkiego rozwoju, który – niestety – pobocznie wytwarza nowe zagrożenia. Tak też m.in. do Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej trafiła zasada ochrony danych osobowych.

Serwis „Geekweek” poruszył istotne zagadnienie, wskazując na konieczność wdrożenia do szeroko pojętego katalogu praw człowieka zakazu hakowania mózgu, wyrażającego się w nienaruszalności ludzkiego umysłu i – rzecz jasna – myśli. Dzisiaj, iście orwellowskie wizje są coraz bliższe możliwości technicznej realizacji, więc ewentualne zagrożenia trzeba po prostu dostrzegać.

Nienaruszalność myśli

Źródłowy serwis słusznie wskazuje, że czołowi wizjonerzy-przedsiębiorcy, mający niebagatelne znaczenie dla wyznaczania kierunku rozwoju technologicznego społeczeństwa, czyli m.in. Elon Musk, Mark Zuckerberg, ale także i Jeff Bezos, Bill Gates, czy też osoby zawiadujące Microsoftem, Google i Apple, w pewien sposób coraz bardziej zapatrują się na zbudowanie pomostów między technologią, a człowiekiem – w najbardziej dosłownym znaczeniu.

Wsparcie ludzkiego organizmu za pomocą technologii stanowi zapewne olbrzymi problem moralny, jak zresztą każdy kamień milowy w rozwoju ludzkości, ale również otwiera mnóstwo dróg do zagrożeń, o których się nigdy wcześniej nikomu – poza wizjonerskimi autorami powieści science fiction – raczej nie śniło.

„Geekweek” zauważa, że Mark Zuckerberg czy Elon Musk, planują technologie, które wprost czerpać będą z ludzkich umysłów. Takie systemy, połączone z dosyć szeroko uregulowanymi politykami prywatności największych platform, pozwolą na przetwarzanie w chmurze danych już nie tylko pozostawionych przez człowieka na urządzeniach, ale także i wprost wydobytych z umysłów.

(Nie)naruszalność myśli to duży problem etyczny

Marcello Ienca i Roberto Andorno, etycy, którzy na łamach magazynu Life Sciences, Society and Policy wskazali na opisywany problem, wprost stwierdzili, że taki rozwój technologii to istne zagrożenie. Badania nad ludzkim mózgiem są tak szeroko zakrojone, że – mimo faktu, że każdy człowiek jest przecież inny – pewne informacje wysyłane przez mózg, będące przecież „tylko” impulsami i skomplikowaną siecią neuronów i połączeń między nimi, mogą być przechwytywane i choć jeszcze nie dekodowane, to przynajmniej powielane i kopiowane.

Jako że rozwój techniki i technologii jest nieprzewidywalny, to niewykluczone staje się, że w przyszłości będzie oczywiście możliwe zaglądanie w ludzkie myśli. „Geekweek” przywołuje również słowa amerykańskiego socjologa i bioetyka. Paul Root Wolpe wprost stwierdza, że:

Czaszka powinna być uznana za domenę absolutnej prywatności. Nikt nie powinien być w stanie badać umysłu danej osoby wbrew jej woli. Nie powinniśmy na to pozwalać z nakazu sądowego. Nie powinniśmy pozwalać dla bezpieczeństwa wojskowego lub krajowego. Powinniśmy stanowczo zrezygnować z korzystania z takich technologii pod przymusem, a nawet w okolicznościach, które mogłyby przysłużyć się dobru publicznemu

Trudno się z powyższym nie zgodzić, a ewentualne zagrożenia trzeba dostrzegać. Złamanie bariery pomiędzy człowiekiem a technologią jest nieuniknione, choć dzisiaj jeszcze zapewne wątpliwie moralnie. Podkreślę jeszcze raz – obawy i ograniczenia są naturalne – zawsze tak było, jest i będzie.