Płaca minimalna liczona na nowo? Rządzący zajmą się projektem ustawy
Jak podaje pulshr.pl, projekt oznaczony symbolem UC62, którym zajmą się ministrowie, to w teorii wdrożenie unijnej dyrektywy o adekwatnych wynagrodzeniach minimalnych. W praktyce jednak polski rząd idzie o krok dalej – i tam, gdzie UE pozostawiła państwom członkowskim pewną dowolność, Polska zdecydowała się na wpisanie konkretnej wartości referencyjnej.
Co ma się zmienić? Ustawodawca chce, aby relacja najniższej krajowej do średniej pensji w gospodarce dążyła docelowo do pułapu 55 proc. Obecnie wskaźnik ten oscyluje w granicach 52 proc. Oznacza to jednak, że jeśli średnia płaca będzie rosnąć, minimalne wynagrodzenie będzie musiało gonić ją w przyspieszonym tempie, by osiągnąć ustawowy cel. Sam mechanizm powiązania z 55 proc. średniej krajowej był znany od miesięcy – nowością jest tempo, w jakim projekt zmierza ku finalizacji.
Kwestia sztywnego wskaźnika stała się głównym punktem sporu między partnerami społecznymi. Przedstawiciele pracodawców, w tym Piotr Rogowiecki z Pracodawców RP, zwracają uwagę, że unijna dyrektywa nie nakłada na państwa członkowskie obowiązku stosowania konkretnych wartości referencyjnych ani sztywnych kryteriów aktualizacji. Biznes obawia się, że projekt w obecnym kształcie, narzucający z góry określone parametry ekonomiczne (jak siła nabywcza czy poziom produktywności), ograniczy elastyczność w sytuacjach kryzysowych. Pracodawcy postulują ponowne poddanie tych zapisów dialogowi społecznemu.
Zupełnie inne stanowisko prezentują związki zawodowe. Dla OPZZ wpisanie konkretnej wartości procentowej do ustawy jest mechanizmem obronnym. Norbert Kusiak, dyrektor Wydziału Polityki Gospodarczej OPZZ, argumentuje, że taki zapis chroni pracowników przed arbitralnością decyzji rządu.
Związkowcy wskazują również, że przy obecnych kosztach życia relacja na poziomie 50 proc. średniej pensji jest niewystarczająca, by zabezpieczyć realną wartość wynagrodzeń. Sztywny wskaźnik na poziomie 55 proc. ma być gwarancją przejrzystości i narzędziem do weryfikacji, czy państwo realizuje swoje zobowiązania.
Nowe zasady liczenia płacy minimalnej może i będą zwycięstwem związkowców, ale jest jeden haczyk
Reforma zakłada również uporządkowanie struktury wynagrodzeń poprzez stopniowe wyłączanie z płacy minimalnej różnych dodatków, takich jak premie czy nagrody. Celem jest sytuacja, w której najniższa krajowa będzie wynagrodzeniem zasadniczym. Warto wiedzieć, że uzupełnianie pensji premiami zamiast godnego wynagrodzenia zasadniczego to problem dotykający szczególnie budżetówki – i właśnie dlatego niektóre ministerstwa protestują przeciw reformie.
Harmonogram tych zmian jednak rozczarował stronę społeczną. Związkowcy liczyli na szybsze wprowadzenie nowych zasad, tymczasem najważniejsze wyłączenia zostały przesunięte dopiero na rok 2027 i lata kolejne.
Warto jednocześnie zwrócić uwagę na fakt, że projekt wprowadza istotne zmiany w egzekwowaniu praw pracowniczych. Ustawa przewiduje wyższe sankcje za niewypłacanie wynagrodzeń oraz mechanizm automatycznego naliczania odsetek za opóźnienia. Ustalono również sztywny termin wypłat dla stawek godzinowych – środki mają trafiać do zleceniobiorców najpóźniej do 10. dnia następnego miesiąca.
Nowe regulacje obejmą także sferę budżetową – uposażenie zasadnicze żołnierzy, policjantów i strażaków nie będzie mogło być niższe od ustawowego minimum. Trzeba przy tym pamiętać, że od stycznia 2026 r. płaca minimalna wynosi już 4806 zł brutto – przy powiązaniu z 55 proc. średniej krajowej kolejne lata przyniosą jeszcze dynamiczniejsze wzrosty.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj