Obowiązujące od nowego roku liberalne przepisy dotyczące wycinki drzew stały się się przyczyną sporego konfliktu w kraju. Jedni chwalili rząd za uchwalenie bardzo liberalnego prawa. Inni z kolei alarmowali o katastrofie ekologicznej jaką Polsce zgotował minister Szyszko. 

Jedno jest natomiast pewne – skutki tego oddechu wolności obserwować będziemy przez dziesiątki lat. Pod ogromną presją społeczną, partia rządząca postanowiła wycofać się z kontrowersyjnej ustawy. Zapowiedział to sam Jarosław Kaczyński stwierdzając, że przy jej uchwalaniu mogło dojść do lobbingu (który, swoją drogą, nielegalny nie jest). Sam Minister Środowiska, jak się okazuje, żadnych konsekwencji politycznych nie odczuje. Są rzeczy, które nawet dla Jarosława Kaczyńskiego są nieosiągalne.

Sejm przystąpił do nowelizacji lex Szyszko, która zakłada, że wycinka drzew nie będzie już taka prosta jak do tej pory. Od teraz właściciel nieruchomości, chcąc wyciąć drzewo będzie musiał zgłosić ten fakt w urzędzie gminy. Od tego momentu urzędnik będzie miał 14 dni, aby osobiście udać się na działkę, aby na własne oczy zobaczyć drzewo. Będzie musiał sprawdzić, czy nie należy ono do chronionego gatunku albo czy może zostać uznane za pomnik przyrody. Jeśli od oględzin minie kolejnych 14 dni, a urząd nie sprzeciwi się wycince, to właściciel będzie mógł ją przeprowadzić.

Nowelizacja Lex Szyszko uratuje drzewa?

Dodatkowo, jeżeli w ciągu 5 lat od przeprowadzonych oględzin właściciel działki wystąpi o wydanie pozwolenia na budowę, która będzie związana z prowadzeniem działalności gospodarczej, będzie musiał za wycięte wcześniej drzewa zapłacić. Co z działalnością, która nie wymaga ubiegania się o pozwolenie na budowę (na przykład parking)? Wygląda na to, że właściciel takiej nieruchomości nie musi obawiać się kar finansowych. Tak samo z obowiązku zgłoszenia zwolniona jest wycinka krzewów.

Żeby nie było zbyt różowo to posłowie wrzucili do tej szklanki miodu łyżkę dziegciu. Nowa ustawa zobowiązuje Ministra Środowiska do wydania dwóch rozporządzeń. Pierwsze z nich ma określać gatunki drzew, które urzędnicy powinni uznawać za cenne przyrodniczo i tym samym nie wyrazić zgody na ich wycięcie. W drugim rozporządzeniu minister ma określić wysokość stawek za wycinkę. Na ich wydanie będzie miał pół roku. Do tego czasu, każdy kto będzie chciał wyciąć drzewo spokojnie zdąży to zrobić.

Pamiętajmy jeszcze, że projekt ustawy trafi teraz pod obrady Senatu. Zanim wejdzie w życie minie jeszcze sporo czasu. Wygląda na to, że jeszcze nie trzeba się śpieszyć.

Przez kilka tygodni mieliśmy w Polsce odrobinę wolności, ale drzewa okazały się jednak ważniejsze