Obowiązkowe OC na hulajnogi elektryczne to wcale nie jest taka zła koncepcja

Gorące tematy Codzienne Moto dołącz do dyskusji (535) 10.01.2021
Obowiązkowe OC na hulajnogi elektryczne to wcale nie jest taka zła koncepcja

Paweł Mering

Na rynku już dzisiaj występują ubezpieczenia oferowane osobom korzystającym z hulajnóg elektrycznych – także ubezpieczenia OC. Warto się im przyjrzeć. Tym bardziej że obowiązkowe OC na hulajnogi elektryczne były już postulowane w 2019 roku.

Obowiązkowe OC na hulajnogi elektryczne?

Hulajnogi elektryczne stają się coraz popularniejsze. Można je dostrzec na ulicach coraz większej liczby polskich miast, a poruszając się – jako pieszy – po tych największych, trzeba z tego powodu zachowywać coraz większą ostrożność. Nie istnieją bowiem żadne szczególne prawne ograniczenia co do korzystania z hulajnóg elektrycznych.

W przeciwieństwie do rowerów, osoby poruszające się hulajnogami elektrycznymi nie są aż tak widoczne. Poruszają się znacznie szybciej i przez dłuższy czas mogą utrzymywać maksymalną prędkość. Hulajnogi nie są także przez niewielkie kółka zwrotne, przez co ominięcie przeszkody graniczy z cudem. Samo gwałtowne hamowanie niemalże zawsze kończy się upadkiem.

Jakiś czas temu prawo spróbowało dogonić hulajnogi elektryczne, czego skutkiem miała być duża zmiana w ustawie Prawo o ruchu drogowym. Wszelkiego rodzaju hoverboardy, hulajnogi elektryczne, seagwaye i inne tego rodzaju pojazdy miały stać się odrębną i ubraną w przepisy prawne kategorią. Urządzeniami Transportu Osobistego.

Pojęcie, jak i skrót (UTO) są powszechnie używane, zaś dzisiaj poruszającemu się hulajnogą elektryczną ciągle bliżej jest pieszego. Bo przepisy – jak w 2019, tak i w 2021 – mają postać tylko projektu. Najprawdopodobniej dopiero w bieżącym roku uda się uchwalić nowe prawo, które określi jak będą wyglądać UTO, a także jak szybko i w jaki sposób będzie można się nimi poruszać.

Koncepcje są różne, ale wydaje się wygrywać ta, która UTO zrówna z rowerami. Prawdopodobnie osoby poruszające się hulajnogami elektrycznymi trafią na jezdnie, względnie drogi rowerowe, zaś na chodniki jedynie w ostateczności.

Zagrożenia

W samym 2020 roku miało miejsce wiele tragicznych w skutkach wypadków związanych z tytułowymi środkami transportu. 30 czerwca 2020 r. w samym centrum Warszawy dwójka młodych ludzi – 27-latek i 23-latka – jechała jedną hulajnogą elektryczną. W pewnym momencie przewrócili się, skutkiem czego młoda kobieta poniosła śmierć (TVN24.pl).

Niecałe dwa tygodnie później – 10 lipca 2020 r. – w Woli Osowińskiej 12-latek poruszający się hulajnogą elektryczną wjechał pod samochód marki Jeep. Zginął na miejscu (Wprost.pl). Rok wcześniej – 12 września 2019 r. – pod samochód typu SUV wjechał 25-latek. Także poniósł śmierć (Dziennik.pl).

Tego rodzaju zdarzeń, jednak mniej tragicznych w skutkach, jest wiele. Swego czasu głośno w mediach było o tym, że osoby pracujące na szpitalnych SOR-ach wprost wskazują, że osoby odnoszące obrażenia wskutek wypadków na hulajnogach elektrycznych to prawdziwa plaga. „Na szczęście” głównie są to rany, otarcia i urazy kostne, ale – jak widać powyżej – zdarzają się także wypadki śmiertelne.

Skoro hulajnogi elektryczne są powszechne, a także mogą być źródłem wielu następstw w postaci obrażeń – a nawet śmierci – to nieobojętne jest także prawo które reguluje odpowiedzialność. W grę wchodzi oczywiście zarówno odpowiedzialność karna, jak i cywilna. Przed negatywnymi skutkami tej pierwszej trudno się zabezpieczyć, zaś w wypadku tej drugiej – jest jedno wyjście.

Może warto pomyśleć o odpowiednim ubezpieczeniu?

Z uwagi na to, że hulajnogi elektryczne są ciągle „wyjęte spod prawa”, niebezpieczne, a także coraz popularniejsze, warto zastanowić się nad koncepcją obowiązkowego OC. Czyli ubezpieczenia pokrywającego koszty wynikające z odpowiedzialności cywilnej związanej ze spowodowaną szkodą.

Nikogo nie dziwi ani też nie zastanawia obowiązkowe OC odnoszące się do samochodów. Mało kto wie, że wynika ono bezpośrednio z prawa unijnego – zresztą nie jest to tak istotne, bowiem w większości państw na świecie obowiązek zawierania umowy ubezpieczenia OC pojazdu istnieje. Ponadto w niektórych krajach jego uchybienie nie skutkuje karą pieniężną (jak w Polsce), ale pozbawieniem wolności.

Koncepcja obowiązkowego ubezpieczenia przyjęła się tak szeroko chyba jedynie wobec pojazdów samochodowych. Niemniej rozwój rynku w zakresie UTO – czyli także hulajnóg elektrycznych – spowoduje, że i wobec nowych środków transportu coś na kształt obowiązkowego OC w jakiejś – nieokreślonej – przyszłości powstanie. Tym bardziej że było to postulowane już w 2019 r. w kontekście prac legislacyjnych nad ustawą o UTO. Właśnie z uwagi na fakt, że hulajnoga elektryczna to jeden z niebezpieczniejszych środków transportu osobistego.

Zanim coś staje się obowiązkiem, to najczęściej występuje w postaci jakiejś praktyki. Ubezpieczenia OC obejmujące hulajnogi elektryczne (i inne UTO) już pojawiają się na rynku. Niektóre ubezpieczalnie od dłuższego czasu prezentują specjalne, spersonalizowane polisy dla osób poruszających się hulajnogami elektrycznymi. Najczęściej tego rodzaju polisy obejmują ubezpieczenie sprzętu, OC, od kradzieży i NNW.

535 odpowiedzi na “Obowiązkowe OC na hulajnogi elektryczne to wcale nie jest taka zła koncepcja”

    • Możesz wykupić zwykłą polisę OC (najczęściej oferowaną razem z ubezpieczeniem mieszkania) i masz ochronę od skutków jazdy rowerem/hulajnogą tak samo jak od zalania sąsiada czy pogryzienia kogoś przez twojego psa. Ustawowy przymus byłby więc niewskazany, bo rower nie jest w porównaniu z samochodem tak niebezpiecznym pojazdem.

      • „Możesz wykupić zwykłą polisę OC (najczęściej oferowaną razem z ubezpieczeniem mieszkania)” jeśli kogoś stać to tak, ponieważ w naszych czasach musimy wykupywać coraz więcej osobnych usług, a wypłaty się nie rozciągają! OC powinno być jedno, na osobę a nie na każdą ruchomość/nieruchomość oddzielnie!

        • Eee, przepraszam, kogoś stać na mieszkanie, a nie stać na polisę? Przecież to koszt 300-500 zł rocznie (zależnie od sumy ubezpieczenia).

          • Ja za ubezpieczenie auta jeszcze niedawno miałem blisko 2000pln/rok! (Nowy kierowca ew. Przerwa dłuższa niż 6msc.) Dodać do tego rachunki plus ew. Kredyty i wcale nie jest tak różowo! Przynajmniej w mojej sytuacji ale wiem że są osoby zarabiające lepiej niż Ja, którym 400-500zł nie robi żadnej różnicy. Jak to się mówi, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Pozdrawiam

    • OC na rowery to akurat bardzo dobry pomysł. Kupiłem kiedyś sprowadzany używany rower, miał nawet małą tabliczkę rejestracyjną

      • OC powinno być na osobę (czyli jedno!) i pokrywać szkodę niezależnie od środka transportu! A nie rozbijać to tak jak jest teraz i płacić oddzielnie za każdą ruchomość/nieruchomość.

        • Odwieczny dylemat – OC na pojazd czy na kierowcę. Każde rozwiązuje inny problem. Chyba najlepiej by było dać ubezpieczonym wybór.

    • a czemu nie? ja jako modelarz muszę mieć specjalne OC, istnieje OC w życiu codziennym (np. jak dzieci coś zbroją) to czemu nie na rowery i hulajnogi? jak dla mnie spokojnie OC w życiu codziennym mogło by być rozszerzalne na e-hulajnogi… jaki to problem? a koszty wcale nie są takie wielkie

  1. Odobiście uważam, że OC powinno być obowiązkowe na wszystkie pojazdy (w tym rowery i hulajnogi), tak samo jak obowiązkowe powinno być posiadanie uprawnień do poruszania się na nich, do uzyskania których wystarczyłby egzamin teoretyczny z prawa o ruchu drogowym. Sytuacja, w której ktoś może się poruszać po drogach nie znając przepisów to jakiś absurd, najgorsze pod tym wzgledem sa dzieci (co jest dziwne, bo akurat osoby nieletnie powinny mieć kartę rowerową) i osoby starsze (które ze względu na wiek powinny mieć więcej oleju w głowie).

    • Znajomość prawa nie przeszkadza polskim kierowcom przejeżdżać na czerwonym, wyprzedzać na podwójnej ciągłej, jeździć po chodnikach i przejściach dla pieszych, o poszanowaniu ograniczeń prędkości nie wspomnę. Pomysł jest idiotyczny i nieskuteczny.

      • Idąc tym tokiem „rozumowania” możemy zlikwidować obowiązek posiadania uprawnień do prowadzenia czegokolwiek bo przecież znajomość prawa nie przeszkadza przejeżdżać na czerwonym

          • Rowerem prowadzonym (kierowanym) przez „wariata na rowerze „(podobnie z hulajnogą UTO)na chodniku gdzie nie powinno go być też możesz w ekstremalnym przypadku zabić, choć najczęściej spowodować mniejsze obrażenia.

          • Spowodowanie śmiertelnego wypadku to sytuacja ekstremalna i na rowerze mało prawdopodobna (choć nie niemożliwa), jednak przytłaczająca większość wypłat z OC to wypłaty na pokrycie szkód w mieniu, a szkody w mieniu rowerzyści potrafią robić bardzo skutecznie, również sobie nawzajem. Sam miałem rowerową czołówkę z dziadkiem, który ściął zakręt i wyskoczył zza przystanku, ja zatrzymałem się do zera a on spanikował, nie zahamował i zamienił mi przednie koło w „eskę”. Trafiłem na uczciwego człowieka i pokrył koszty naprawy, ale ilu cwaniaczków wsiądzie na rower i ucieknie bo przecież z pogiętym kołem nie będziesz ich gonić?

      • Pomijasz grupę osób na rowerach, które może by się stosowały do prawa, ale nawet nie mają pojęcia jakie jest i są zbyt mało samodzielne, żeby samemu szukać informacji.

  2. Jak widać terroryzowanie przez frustratów rowerkowych, UTO-wcowych oraz pieszych zaczyna przybierać patologiczne rozmiary. „Logika” tych osób sprowadza się jedynie do maksymalnego utrudniania życia kierowcom pojazdów silnikowych i forsowanie maksymalnych przywilejów, oczywiście kosztem wymienionych obok. Już teraz znaczna część postulatów dotyczy w praktyce wyłączenia ze stosowania niektórych przepisów prawa oraz przerzucenie obowiązku stosowania ich na innych. To wszystko przy głośnej aprobacie polityków i dzięki tępocie wymiaru sprawiedliwości w zakresie znajomości i stosowania PoRD.
    Nie mam zamiaru bardziej uważać tylko dlatego, że jakiś gówniak, albo pijus na wypożyczonym sprzęcie postanowi sobie poszaleć po drodze publicznej. Jak znam życie nikt z nich nie będzie patrzeć, czy na drodze można jechać max 50 km/h, czy więcej. Już teraz w sieci nie brakuje filmików, na których widać „znajomość” przepisów PoRD (o zdrowym rozsądku nawet nie wspominam). Nikt nie pomyśli o byciu widocznym, bo te malutkie światełka na hulajnóżkach to śmiech na sali. Oświetleni rowerzyści to samo – są jak Yeti – każdy słyszał, nikt nie widział. Już widzę ponownie gówniaków, albo pseudobiznesmenów, jak odkładają telefony przed wejściem na przejście dla pieszych.

    Dlaczego w tym kraju nie da się czegoś zrobić od początku do końca porządnie? Czemu do k…y nędzy!?

    • No tak. Świat i ulice tylko dla 20 letnich szrotów. Bo takie najczęściej jeżdżą po naszych ulicach. Wycięty dpf , luzy w zawieszeniu, słabe chamulce i brak oświetlenia. O nie opłaconym bardzo często OC. To dopiero okazy bezpieczeństwa. Naprawiam samochody już prawie 30 lat. Sam mam samochód który spełnia normę Euro 6 WLPT i nie mogę się doczekać lata by wsiąść na hulajnogę. Kupiona w Lidlu i spełnia wymagania techniczne dla ruchu drogowego.

      • Na marginesie… HAMULCE, nie „chamulce”.
        Co do Twoich uwag – jak najbardziej jestem za zabieraniem dowodów rejestracyjnych złomów z chińskimi lampkami, bez DPF-ów i po pseudotuningu.

        Poza tym, jeżeli auto ma prawie 20 lat, a jest sprawne technicznie ogólnie, to dlaczego ma nie jeździć?

        • Dziękuję za zwrócenie uwagi. O poprawną polszczyznę trzeba dbać. Natomiast trzeba zwrócić uwagę na fakt podstawowy jakim jest użytkowanie hulajnogi na drodze czy ulicy bez znajomości przepisów i i posiadania uprawnień w postaci minimum: karta rowerowa, motorowerowa lub prawo jazdy. Tego wymogu nie kwestionuję. Wręcz jest niezbędny. Ale skoro mam uprawnienia a hulajnoga dopuszczenie do ruchu to czemu mam nie korzystać z ulicy? Bo samochody? No nie. Na samochodach świat się nie kończy.

          • Zwróć uwagę ile w Polsce osób jeździ autami bez żadnych uprawnień, pomimo wymogu ich posiadania! Także ten który nie chce lub nie może z jakiegoś powodu zrobić uprawnień to i tak będzie jeździł dalej bez nich. Wymóg nic nie zmieni, co innego kary!

      • To chyba żyjemy w dwóch innych państwach, ponieważ w Polsce OC JEST OBOWIĄZKOWE! Za brak OC są drakońskie kary, już za 1 dzień spóźnienia!
        „20 letnich szrotów. Bo takie najczęściej jeżdżą po naszych ulicach”- Czy to wina ludzi, że w tym kraju nie stać ich na lepsze auto, czy wysokich podatków i nędznych płac?

    • Dlaczegóż miałbym dodatkowo uważać na chodniku na wyżej wymienionych stanowiących realne zagrożenie dla pieszych dla których to chodnik jest przeznaczony

    • „Oświetleni rowerzyści to samo – są jak Yeti – każdy słyszał, nikt nie widział” Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w Lublinie nie jest z tym tak źle! Oczywiście zdarzają się takie osoby, lecz to margines. Najczęściej kogo widzę bez świateł to kolarze(tych jeżdżących szosówkami) ale oni to i na czerwonym przyjeżdżają!

  3. Co do przepisów PoRD, może tak powrót do nauki w domach i szkołach kultury i przepisów i może nie tylko tych drogowych.
    Codziennie mam przed oknem bydło blaszane bezkarnie jeżdżące po chodnikach przed klatkami schodowymi – obraza majestatu, wyzwiska i rękoczyny za zwrócenie uwagi.
    Co do tzw UTO to czysta paranoja, brak przepisów dopuszczających do ruchu, a tego typu użytkowników urządzeń z napędem elektrycznym i prędkość ponad 25km/m jest coraz więcej.
    Całość sprowadza się do jednego: Uwaga teraz Ja Hrabia jadę i spiep… dziadu z drogi.
    Żadne ubezpieczenie nie rozwiąże takiego stanu rzeczy.

    • Brak przepisów = zakaz poruszania, ale kto by się tym przejmował? W końcu ryzyko, ze jakiś policjant się zainteresuje jest w zasadzie zerowe…

        • W przypadku PoRD – nieprawda. Bo przepisy mówią, kto może się poruszać po drogach i w jaki sposób. Ci, którzy ich nie spełniają, nie mają prawa się po drogach poruszać.

  4. Ta dwójka była po spożyciu alkoholu i narkowyków więc jak się pisze A to napiszcie też Z. A nie na żądanie firm paliwowych psujecie reputacje hulajnug elektrycznych i innych pojazdów elektrycznych.
    OC jak najbardziej.
    I od 16 roku życia.
    Bo młodsze dzieci mają ćwiczyć ciało żeby prawidłowo się rozwijać.
    Egzamin z przepisów drogowych , chyba że ktoś ma prawo jazdy.

    No i przydało by się żeby policją się ruszyła i egzekwowała przepisy co do pieszych którzy przechodzą przez ulicę gdzie im się podoba mimo że pasy mają 10-15 kroków dalej. Nawet nie patrzą dobrze czy coś jedzie. (Wiem że policji nie chce się wysilać żeby wypisać mandat na 50zł)

    • „psujecie reputacje hulajnug elektrycznych i innych pojazdów elektrycznych” Mnie tylko wpienia zostawianie tych hulajnóg gdzie popadnie! Na środku chodnika, ścieżki rowerowej i w tym podobnych miejscach!

  5. Na hulajnogach takie osoby zamiast robić komuś krzywdę w większości robią ją sobie. :D Więc bardziej od obowiązkowego OC by się przydało jakieś ubezpieczenie od NNW, albo na życie. Ale nie powiedziałbym, żeby je wymuszać. Każdy niech sam oceni ryzyko.
    Śmiem twierdzić, że rowery i ich kierujący przyczyniają się do większej ilości wypadków, gdzie poszkodowanym jest ktoś inny, a jednak nawet tam nie ma obowiązkowego OC.

    • „Na hulajnogach takie osoby zamiast robić komuś krzywdę w większości robią ją sobie” – tu się nie zgodzę, Jak zaliczysz taki wjazd np w swoje dwa koła – z uśredniona wartością na poziomie 4-5k – w twój całoroczny pojazd transportowy to przy braku ubezpieczenia i protokołu od niebiskich i porządnej expertyzy jesteś kasę do tyłu.
      Co do rowerzystów, o tak samo jak w stronę kierowców blaszaków: są rowerzyści i rowerzyści.

  6. Dobrze że artykuł powstał – dyskusja o ubezpieczeniach OC (obowiązkowych/dobrowolnych) UTO jest potrzebna. Tym bardziej, że w najnowszym projekcie ustawy zmieniające kodeks drogowy nie ma propozycji przepisów co do tego problemu. Niemniej jednak nie zgadzam się chociażby z tezą, że praktyka poprzedza obowiązek.

  7. Wszystkie środki transportu powinny być objęte obowiązkowym OC. Z hulajnogami elektrycznymi i rowerami włącznie. Co więcej powinno się zachęcać do wykupywania OC również pieszych.

  8. Taa…. I na wrotki i na rowerek trójkołowy i na wózek dziecięcy i pierdolnij się w głowę. Za mało ubezpieczyciele zarabiają? A może mnie stać zapłacić za skutki wypadku? Kto ci płaci żeby takie wypociny pisać? Hulajnogi mało zwrotne? Ty to chyba całe życie na czterech kołach.

  9. Niby promuje się pojazdy elektryczne, a jako użytkownik hulajnogi, który przejechał na niej 3,5tyś km widzę, że komuś bardzo zależy w Europie na udupieniu tego środka transportu. Moja hulajnoga ma dobre oświetlenie i rewelacyjne hamulce, więc jestem w stanie zatrzymać się prędzej niż jadąc na rowerze. Z większością stwierdzeń z tego artykułu się nie zgodzę. Powtarza się cały czas te same bzdury. Ile osób ulega uszczelbku na zdrowiu jadąc na rowerach lub poruszając się pieszo i jakoś o tym się nie mówi. Wypadek na hulajnodze powoduje od razy przyjazd ekipy telewizyjnej. Ciemnota taka sama panuje jak wtedy gdy wprowadzano pierwsze pojazdy spalinowe. Czasy się zmieniają a strach przed postępem pozostał. I pisze to użytkownik roweru i auta również, żeby nie było, że mam tyko hulajnogę i ograniczone postrzeganie.

    • Zapytam, gdzie jeździłaś po ulicy, Drodze dla rowerów, czy po chodniku?, ile razy zmusiłaś pieszych do zejścia z drogi przy założeniu że poruszałaś się jak większość chodnikiem.
      Te pojazdy mają sens tam gdzie mały ruch a odległości większe (mąłe miejscowości , choć najbardziej właśnie przydają się w miejscach (duże miasta) gdzie jest odwrotnie

      Nie jest moim zamiarem udupianie elektrycznych UTO, choć IMHO lepszym wyborem byłby elektryczny rower / skuter poruszający się ulicą nie powodujący zagrożenia dla pieszych .
      Oczywiście nie wszyscy ale to ci co pędząc nagle wyskakują zza pleców mijając człowieka na „grubość żyletki” czy jadący oczywiście środkiem szerokiego na metr i zwężonego przez parkujące w strefie parkowania samochody niezależnie czy UTO, czy rowerem którego tam być nie powinno, ale boję się na ulicy i niech pieszy zejdzie mi z drogi ( a co z rodzicem / opiekunem i głębokim wózkiem lub z małym trzymanym za rękę idącym swobodnie dzieckiem, albo wózkiem inwalidzkim ) , ale ja ulicą nie , bo nie znam przepisów, boję się , więc niech pieszy na przeznaczonym dla niego chodniku nie czuje się bezpiecznie i niech ustępuje z obawy że jednak jest to rozpędzony kawałek metalu z którym w starciu ma znacznie mniejsze szanse na wyjście bez obrażeń.Choć oczywiście są chlubne wyjątki , niemniej z obserwacji więcej jest „myślących” wariatów kierujących często wypożyczonym UTO, by sobie poszalec nie zważając na bezpieczeństwo i wygodę innych użytkowników ruchu, często bardziej uprawnionych do przebywania/korzystania z tego miejsca jakim jest chodnik

      • Praktycznie wszędzie. Jeżeli mogę, to korzystam ze ścieżek dla rowerów poruszając się tam 25km/h, więc jest to najwygodniejsze dla mnie. Jeżeli nie ma ścieżek, to po po chodniku niemal zawsze zwalniając przy pieszych i wyjazdach z bram. Nie przekraczam wtedy 12-15km/h. Tak samo na drogach gruntowych z których korzystam często, ale to ze względu na swój stan uzębienia. Jeżeli widzę dziecko na drodze, obojętnie czy idzie z mamą pod rękę czy też nie, prawie zawsze zwalniam do minimum bez względu na to czym się obecnie poruszam. Wystarczy zachować zdrowy rozsądek i nigdy nie ufać nikomu na drodze. Gdy nie mam możliwości zachowania dystansu, który pozwoli mi zareagować, to zawsze zwalniam. Moim zdaniem w każdej grupie zdarzają się wariaci, więc ograniczanie czegoś jest krzywdzące. Jeżeli chodzi o OC, to mam przy ubezpieczeniu mieszkania i pytałam działa przy poruszaniu się hulajnogą gdy spowoduję szkodę, więc wprowadzanie obowiązku w moim przypadku spowoduje zdublowanie tych ryzyk, bo nie zrezygnuje z tego juz posiadanego OC. Większym zagrożeniem jest ścinanie zakrętów przez kierowców (średnio trafiam na taką patologię dwa, trzy razy w miesiącu). Zadam przewrotne pytanie- czy polisa OC spowoduje, że zwiększy się rozsądek posiadaczy hulajnóg, kierowców, rowerzystów i poczujesz się bezpieczniej idąc chodnikiem? Nie sądzę.

        • Chyba należysz do tej mniejszej części , przynajmniej na podstawie moich doświadczeń, ale może mam pecha i trafiam częściej na wariata na rowerze/UTO nagle wyskakującego zza pleców na pełnej prędkości , czy podobnie jadąc z naprzeciwka i zmuszając do ustąpienia z obawy o własne bezpieczeństwo i zdrowie, niż rowerzystę potrafiącego delikatnie zasygnalizować (zadzwonić , ale nie zdzwonić ztrąbić) gdy zbliża się z tyłu (na chodniku/alejce dla pieszych gdzie nie powinno go być w świetle przepisów) i podziękować (mijając) za zejście bliżej krawędzi i umożliwienie wyprzedzenia . IMHO nie chodzi o obowiązkowość ubezpieczenia, raczej bardziej o identyfikowalność (możliwość ustalenia) ewentualnego sprawcy gdzie teraz jakaś część zwyczajnie ucieka a człowiek zostaje z problemem .

  10. OC powinno być podpisywane na osobę, wtedy nie ważne czym byśmy się poruszali (auto, rower, hulajnoga czy nawet pieszo!) byśmy byli ubezpieczeni! Ale jedno ubezpieczenie na wszystko nie generowało by takich przychodów jak kilka oddzielnych ubezpieczeń (auto, dom, zdrowie, hulajnogi itd.), więc takie ubezpieczenie nie jest dla ubezpieczycieli oraz rządu atrakcyjne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *