Płatny wjazd do Katowic? Podobny pomysł mieliśmy dla Krakowa i nie był on dobry

Moto Środowisko dołącz do dyskusji (18) 11.02.2019
Płatny wjazd do Katowic? Podobny pomysł mieliśmy dla Krakowa i nie był on dobry

Udostępnij

Emilia Wyciślak

Płatny wjazd do Katowic: na taki pomysł wpadł Dziennik Zachodni i z góry trzeba powiedzieć, że jest to idea skazana na porażkę. Dlaczego? Bo nie można winić wyłącznie przyjezdnych za to, że w mieście pojawił się smog.

Jaki jest argument za to, żeby wjazd do Katowic był płatny? Niektórzy z mieszkańców nie są zadowoleni z faktu, że inni bywalcy Śląska przyjeżdżają do ich miasta i zatruwają powietrze. Dziennik Zachodni wychodzi więc z propozycją, by przyjezdni na „obcych blachach” musieli płacić dodatkowo za sam fakt wjechania do centrum. Argumentacja jest tu dość prosta: mieszkańcy płacą podatki, drogi są z nich utrzymywane, toteż zatruwanie im powietrza poprzez samochodowe spaliny jest czymś bardzo nieeleganckim. Tak się przynajmniej wydaje.

Tylko w dziesięciu punktach wjazdowych zarejestrowano aż 123 tysiące samochodów wjeżdżających na „blachach” z innych miast Śląska. W dni wolne od pracy ta liczba spada do 60 tysięcy.

Rzecz w tym, że argumentacja „Dziennika Zachodniego” jest, jak się zaraz okaże, nie taka celna. Chociaż cały pomysł mógłby wejść w życie, jako, że opłata za wjazd do miasta jest teraz zgodna z prawem.

Płatny wjazd do Katowic

Rzecz w tym, że trudno powiedzieć, że mieszkańcy Katowic płacą podatki wyłącznie na Katowice. Podatki płacimy przecież wszyscy, a dopiero później rozdysponowane są one przez nasz rząd. Stwierdzenie, że tylko jedni dorzucają się do katowickich ulic, jest bezzasadne.

To pierwsza rzecz.

Druga jest taka, że zauważalnie większa ilość samochodów pojawia się wtedy, kiedy ludzie dojeżdżają do pracy. Jeśli odebrać im tę wygodę, utrudni się im pracowanie w samych Katowicach. Czy o to chodzi? Żeby odstraszyć ludzi od szukania tam miejsc do pracowania?

Kolejna sprawa jest taka, że Dziennik Zachodni zauważa, iż wtedy korki będą mniejsze. Będą. Poszerzy się też strefa dla pieszych. Czy w takim razie w ogóle nie powinniśmy zakazać samochodów, skoro stanowią aż taki problem?

Dziennik Zachodni sam widzi wady takiego rozwiązania: brakuje przecież dobrze działającej komunikacji miejskiej, a także zdaje sobie sprawę, że nawet niskie opłaty są argumentem przeciw. Mimo to próbują stworzyć pewien obraz, według którego za smog w mieście odpowiadają przede wszystkim przyjezdni. Rzecz w tym, że na jakość powietrza składa się również palenie w piecu węglem, a jeśli Śląsk nim stoi, to raczej jedno łączy się z drugim. Właśnie dlatego dusimy się głównie zimą.

Pytanie więc, co zmieniłby płatny wjazd do Katowic. Miasto może zyskałoby trochę grosza, ale ludzie przyjeżdżaliby tam mniej chętnie. Emisja smogu zmniejszyłaby się w pewnym stopniu, aczkolwiek trzeba sobie zadać ważne pytanie, dlaczego ludzie mają ponosić koszty czegoś, na co zrzucają się sami mieszkańcy Katowic. Dopóki nie będzie szybkiej, skutecznej i dobrej komunikacji miejskiej, trudno marzyć o Katowicach bez smogu.