Coca-Cola i napoje słodzone zdrożeją wcześniej niż przypuszczano. Rządzący wycofują się z planu przesunięcia podatku cukrowego na przyszły rok

Finanse Zakupy Zdrowie dołącz do dyskusji (91) 26.03.2020
Coca-Cola i napoje słodzone zdrożeją wcześniej niż przypuszczano. Rządzący wycofują się z planu przesunięcia podatku cukrowego na przyszły rok

Edyta Wara-Wąsowska

Wszystko wskazuje na to, że – wbrew wcześniejszym zapewnieniom – podatek cukrowy nie będzie przełożony i zacznie obowiązywać od 1 lipca 2020 r. W obecnej sytuacji może być to dotkliwy cios dla branży spożywczej i samych konsumentów.

Podatek cukrowy nie będzie przełożony? Rządzący wycofują się z wcześniejszych zapewnień

Jeszcze niedawno rządzący obiecywali, że podatek cukrowy nie wejdzie w życie w zapowiadanym terminie. Teraz jednak, jak alarmuje „Puls Biznesu”, nowa danina miałaby zacząć funkcjonować zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, czyli od 1 lipca 2020 r. Potwierdziła to wczoraj minister Emilewicz, odsyłając przedstawicieli branży spożywczej, którzy chcieliby negocjować nowy termin, do Ministerstwa Zdrowia.

Branża napojowa jest zaskoczona tak nagłą zmianą – zwłaszcza, że jeszcze dwa tygodnie temu jej przedstawiciele mogli być przekonani, że podatek cukrowy zacznie obowiązywać dopiero od początku przyszłego roku.

Podatek cukrowy może uderzyć i w firmy, i w konsumentów

Nie jest tajemnicą, że wiele przedsiębiorstw będzie mieć (lub już ma) poważne problemy w związku z epidemią koronawirusa. Spora część z nich utraci płynność finansową. Teoretycznie branża spożywcza (napojowa) jest mniej zagrożona niż inne, ale należy pamiętać, że gospodarka to system naczyń połączonych – i skutki nadciągającego kryzysu odczuje także i ona.

Na łamach Bezprawnika już wcześniej zwracaliśmy uwagę na to, że wprowadzenie podatku cukrowego prawdopodobnie spowoduje wzrost cen napojów słodzonych. O tym, czy jest to słuszne rozwiązanie chociażby w kontekście zapobiegania otyłości, czy też nie, można długo dyskutować. Nie ulega jednak wątpliwości, że wprowadzanie nowej daniny w obecnej sytuacji (zwłaszcza że nie wiadomo, ile ona potrwa) odbije się mocno i na firmach, i na konsumentach. A ceny żywności już teraz szaleją – ceny niektórych produktów od początku epidemii wzrosły o 50 lub nawet 100 proc. Nagłe wycofanie się z przełożenia podatku cukrowego nijak ma się zatem do zapewnień rządzących, że chcą chronić Polaków przed galopującym wzrostem cen.

Kwestia zaufania

Nagłe wycofanie się z przesunięcia wdrożenia podatku cukrowego niestety doskonale pokazuje, że przedsiębiorcy nie mogą być niczego pewni. Zapewnień rządzących nie mogą do końca traktować poważnie, bo później okazuje się, że muszą po raz kolejny dostosowywać się do nowych warunków. W takiej sytuacji trudno też o jakikolwiek konstruktywny dialog – zwłaszcza, że przedsiębiorcy, których dotyczy nowa regulacja, poczują się po prostu oszukani.

I nic dziwnego.