W wyniku wypadku spowodowanego przez nietrzeźwego kierowcę, twarz nastolatki została trwale okaleczona. Ubezpieczyciel przyznał jej 100 tys. zł odszkodowania, ale wypłacił tylko połowę. 

Nastolatka przyjechała do klubu razem z kolegą (sprawcą wypadku) i wspólnie z nim piła alkohol. Musiała więc zdawać sobie sprawę z nietrzeźwości kierowcy. Dodatkowo miała niezapięte pasy bezpieczeństwa. Okazuje się, że w samochodzie wymontowano wcześniej przedni fotel, dziewczyna usiadła więc na tylnej kanapie, przy której nie było pasów. Taki pojazd w myśl prawa jest niesprawny, a więc nastolatka powinna odmówić jazdy samochodem.

Poszkodowana pasażerka występuje do ubezpieczyciela o odszkodowanie. Otrzymuje je, ale zredukowane o 50%. Powód? Zostaje uznana za współwinną wypadku. Wiedziała bowiem, że prowadzący samochód był nietrzeźwy.

W innym wypadku z udziałem pijanego kierowcy, pewien mężczyzna, również pasażer,  doznał m.in. urazu wielonarządowego, złamania kręgu szyjnego, stłuczenia głowy i płuca. Orzeczono u niego trwałe inwalidztwo i niezdolność do samodzielnego funkcjonowania. Ubezpieczyciel sprawcy wypłacił początkowo na jego rzecz odszkodowanie w wys. 45 tys. zł, po potrąceniu 50%, z tytułu przyczynienia do szkody. Decyzję jednak zakwestionował sąd, który uznał że ubezpieczyciel niesłusznie obciążył mężczyznę 50% przyczynieniem do zaistniałej szkody.

Okazuje się, że zdarzenie miało zupełnie inny przebieg, niż okoliczności wypadku wspomnianej nastolatki. Mężczyzna skorzystał z propozycji podwiezienia ze strony kierowcy i nie wiedział o jego stanie nietrzeźwości. Podróż trwała bardzo krótko. Podczas niej pasażer powstrzymywał kierowcę przed szybką jazdą i próbował zapiąć pasy bezpieczeństwa. Nie udało się mu jednak odnaleźć klamry, do której przyczepia się pas.

Wyrok Sądu Okręgowego we Wrocławiu w powyższej sprawie świadczy o tym, że sam fakt jazdy z kierowcą będącym pod wpływem alkoholu nie stanowi podstaw do obniżenia odszkodowania z powodu przyczynienia się do spowodowania wypadku. Żeby do tego doszło, musi istnieć wyraźny dowód na to, że pasażer zdawał sobie sprawę ze stanu kierowcy.

Pijany kierowca na równi z nieubezpieczonym

W obu sprawach zastanawia jeszcze jedna kwestia: skoro pasażera pojazdu obarcza się pośrednią winą za wypadek z udziałem pijanego kierowcy, to co grozi sprawcy wypadku?

Pijacka eskapada, oprócz surowych konsekwencji prawnych (m.in. kary pozbawienia wolności), oznacza dla niego zapłatę za wszystkie szkody z własnej kieszeni.

Jazda bez OC, podobnie jak pod wpływem alkoholu, może mieć długotrwałe skutki. Obecnie, same regresy za wypadki z lat dziewięćdziesiątych spłaca ponad 1200 nieubezpieczonych* kierowców. Zanim więc powiesz, że nie stać cię na zakup polisy OC, zastanów się, czy stać cię na spłatę odszkodowania. Koszt polisy możesz zminimalizować (np. porównując oferty w internetowym kalkulatorze OC AC i wybierając najtańszą propozycję), w przeciwieństwie do kolosalnego długu, powstałego po wypadku.

– Zarówno w przypadku prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, jak i braku ważnej polisy OC, konsekwencją czynu jest pełna odpowiedzialność finansowa sprawcy za szkodę – wyjaśnia Urszula Pazio-Hrapkowicz, Dyrektor Operacyjny  porównywarki ubezpieczeń rankomat.pl – W takich sytuacjach UFG lub towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaca należne świadczenia poszkodowanym, ale później zwraca się do sprawcy wypadku o zwrot poniesionych kosztów.

Każdego roku dochodzi do tysięcy wypadków z udziałem nietrzeźwych kierowców. W 2016 roku policja odnotowała 1 686 takich zdarzeń. W ich wyniku zginęło 221 osób, a rannych zostało 2 100 osób. Według badania Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego¹, 7% ankietowanych osób jest zdania, że może wypić alkohol i prowadzić ostrożnie samochód. Gdyby tylko imprezowicze czytali teksty o ubezpieczeniach, wiedzieliby, że wsiadanie do auta z kolegą po „jednym piwku”, to ryzyko większe niż utrata zdrowia.

* dane UFG

¹ KRBRD „Badanie postaw społeczeństwa względem bezpieczeństwa ruchu drogowego”