1. Home -
  2. Nieruchomości -
  3. Emerytka wynajmuje mieszkanie. Musi pracować do śmierci, bo nie dorobiła się własnego

Emerytka wynajmuje mieszkanie. Musi pracować do śmierci, bo nie dorobiła się własnego

Dzisiejsi emeryci najczęściej mają własne nieruchomości. Ale już za jakiś czas wcale nie będzie to oczywiste. Wśród nas są już przecież takie osoby, a zjawisko przybiera na sile.

Ci, którzy pod koniec PRL-u poszli na studia, nie załapali się na mieszkania z przydziału

Iwona ma 60 lat i od niedawna otrzymuje niewielką emeryturę, wynoszącą ok. 2000 zł. Jednocześnie pracuje za najniższą krajową. Z trudem opłaca wynajem zaledwie 18-metrowego lokum. Postanowiła mi opowiedzieć, co sprawiło, że znalazła się w takiej sytuacji.

Kobieta urodziła się w 1965 roku. Spośród grona jej rówieśników na mieszkania spółdzielcze załapali się tylko ci, którzy szybko poszli do pracy i założyli rodziny. Ona tymczasem zdecydowała się podjąć studia, co odroczyło starania o własne „M” i zamążpójście.

Skończyła naukę w 1989 roku, już w wolnej Polsce. Wówczas praktycznie nie było możliwości „zapisywania się” na mieszkania spółdzielcze.

Hiperinflacja i popadnięcie w spiralę zadłużenia

W latach 90. Iwona, prowadząc własną działalność gospodarczą, zaczęła odkładać na mieszkanie. Sądziła, że zdoła to zrobić w ciągu kilku lat. Ale w rezultacie panującej wtedy hiperinflacji realizacja takiego celu stała się niemożliwa.

W końcu, w 1995 roku, bohaterka artykułu zdecydowała się wziąć z mężem kredyt hipoteczny. Jednak brak uregulowań prawnych spowodował, że oprocentowanie zobowiązania wynosiło w pierwszych latach 40–50%.

Małżeństwo walczyło z długiem przez dekadę – do rozwodu w 2005 roku. Problemy finansowe bezsprzecznie przyczyniły się do końca związku Iwony (podobnie jak do bezdzietności).

Tym oto sposobem z zadłużonym mieszkaniem pozostał jej mąż, a ona, w wieku 40 lat, stanęła w obliczu zbudowania życia od nowa.

Strach przed kolejnym zadłużeniem

Kobieta mimo okresowo wysokich zarobków nie odważyła się na kolejny kredyt. Obawiała się zwłaszcza popularnych w tamtym czasie zobowiązań we frankach, przed jakimi ostrzegali ją znajomi zza granicy.

Podjęcie decyzji o kredycie z każdym rokiem było coraz trudniejsze, zwłaszcza w dobie kolejnych wzrostów cen nieruchomości po wejściu Polski do UE. Po pięćdziesiątce kobieta zaakceptowała, że nie kupiła i nie kupi już własnych czterech kątów.

Pierwsze pokolenie emerytów bez swoich mieszkań

Choć zjawisko to nie jest masowe, w obliczu nieubłaganej demografii będzie przybierać na sile. Dotyczy zwłaszcza osób, które się rozwiodły lub w ogóle nie założyły rodziny.

Ponieważ tacy emeryci stopniowo będą mieć coraz mniej sił do pracy, z przedstawionego problemu nie ma dobrego wyjścia. Pewną nadzieję, przynajmniej dla niektórych, stanowi odziedziczenie nieruchomości, np. po rodzicach.

Inna opcja to przeniesienie się do miejscowości, gdzie prywatny najem jest tani. Faktem pozostaje jednak, że niska emerytura praktycznie nigdzie nie wystarcza na przeżycie bez własnego mieszkania. Stąd nieodzowna w takich przypadkach może okazać się pomoc społeczna.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi