1. Home -
  2. Zdrowie -
  3. Zamiast do lekarza pierwszego kontaktu, moglibyśmy chodzić do pielęgniarki. Po L4 też

Zamiast do lekarza pierwszego kontaktu, moglibyśmy chodzić do pielęgniarki. Po L4 też

Polski system ochrony zdrowia od lat zmaga się z niedoborem lekarzy i przepełnionymi przychodniami. Tymczasem w tle pozostaje ogromny, niewykorzystany potencjał zawodowy pielęgniarek i położnych. Prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Mariola Łodzińska, zaapelowała w Dzienniku Gazecie Prawnej o reorganizację ich pracy.

Miłosz Magrzyk29.10.2025 11:44
Zdrowie

Jej zdaniem pielęgniarki mogłyby nie tylko wspierać lekarzy, ale w wielu przypadkach w pełni samodzielnie obsługiwać pacjentów – od przyjęcia, przez diagnozę, po wystawienie zwolnienia lekarskiego.

System nie nadąża i nie wykorzystuje w pełni potencjału pielęgniarek

Chociaż polskie pielęgniarki mają szerokie uprawnienia – mogą np. ordynować leki i wykonywać badanie fizykalne pacjenta – w praktyce ich kompetencje często pozostają niewykorzystane. W wielu placówkach nie decydują o tym same pielęgniarki, lecz sposób organizacji pracy ograniczający ich samodzielność. A potencjał jest ogromny. Według danych z Centralnego Rejestru Pielęgniarek i Położnych w styczniu 2023 roku było zarejestrowanych ponad 315 tys. pielęgniarek. To duży zasób kadrowy, nawet wyjąwszy fakt, że nie wszystkie pielęgniarki pracują cały czas w swoim zawodzie.

Prezes Mariola Łodzińska wskazuje, że w podstawowej opiece zdrowotnej oraz ambulatoryjnej opiece specjalistycznej ten problem jest szczególnie widoczny. To właśnie tam pielęgniarki mogłyby odciążyć lekarzy rodzinnych i skrócić czas oczekiwania pacjentów na wizytę.

Prezes NRPiP przekonuje, że w wielu przypadkach pacjent, który dziś trafia do lekarza rodzinnego, mógłby w pierwszej kolejności zostać przyjęty przez pielęgniarkę. To ona mogłaby wykonać badanie fizykalne, zlecić podstawowe testy diagnostyczne, a nawet wystawić zaświadczenie o niezdolności do pracy. Takie rozwiązania funkcjonują m.in. w Stanach Zjednoczonych, gdzie tzw. nurse practitioners są filarem systemu zdrowia.  W Polsce – jak podkreśla Łodzińska – potrzebne są jedynie zmiany organizacyjne, a nie nowe przepisy, bo większość tych kompetencji już została pielęgniarkom przyznana.

Czas zerwać ze stereotypem pielęgniarki „od zastrzyków”

W polskim społeczeństwie wciąż pokutuje obraz pielęgniarki jako osoby, która wykonuje polecenia lekarza i zajmuje się głównie zastrzykami czy podawaniem leków. To podejście jest krzywdzące i nieaktualne. Pielęgniarki i pielęgniarze to przecież wykwalifikowani specjaliści, którym można i trzeba zaufać, wziąwszy pod uwagę niekorzystną dla pacjentów statystykę dostępności służby zdrowia.

Z raportu przedstawionego przez Fundację Watch Health Care „Barometr WHC – Polacy w kolejkach 2024”, powstałego na podstawie danych zebranych w październiku i listopadzie ubiegłego roku, wynika, że średni czas oczekiwania na jedno świadczenie wynosi 4,2 miesiąca. Najdłużej czeka się na zabiegi chirurgii plastycznej (9,9 mies.), neurochirurgii (9,1 mies.) i otolaryngologii dziecięcej (8,9 mies.). Mocno wydłużyły się kolejki do geriatrii i endokrynologii – o ponad 2 miesiące. Do poradni geriatrycznej trzeba poczekać teraz 5,3 miesiąca, a do endokrynologicznej – 7,6.

Zwłaszcza w obliczu takich informacji apel Marioli Łodzińskiej wydaje się nie tylko zasadny, ale wręcz konieczny. Jeśli system ochrony zdrowia ma działać sprawniej, musi w pełni wykorzystać potencjał pielęgniarek i położnych.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi