Praca w GOPR. Fajny zawód za marne pieniądze

Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (89) 07.01.2019
Praca w GOPR. Fajny zawód za marne pieniądze

Udostępnij

Justyna Bieniek

Wiemy już, że Polacy w Tatrach i w górach ogólnie zachowują się często dość absurdalnie i o ile my, zwykli śmiertelnicy, możemy pośmiać się z tego przy kawie, to są osoby, dla których jest to codzienność ich pracy. Mowa o ratownikach górskich – elitarnym zawodzie, w ostatnim czasie nawet modnym i popularnych za sprawa kilku książek. Czy warto zostać ratownikiem? I jak wygląda praca w tej bądź co bądź nietypowej branży? Ile zarabia ratownik GOPR?

Status prawny GOPR-u

GOPR jest stowarzyszeniem kultury fizycznej o zasięgu ogólnokrajowym. Działa na podstawie ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich z dnia 18 sierpnia 2011 r. Podzielony jest na 7 grup regionalnych: Beskidzką, Bieszczadzką, Jurajską, Karkonoską, Krynicką, Podhalańską, Wałbrzysko-Kłodzką. Obok GOPR na terenie Tatr dział TOPR, który jest oddzielnym stowarzyszeniem.

Na stronie GOPR.pl możemy przeczytać, że zawodowych ratowników w Polsce jest 102, do tego 37 zawodowych ratowników zatrudnionych w TOPR. Obok nich w szeregach GOPR-u i TOPR-u działała liczne grono ochotników. W GOPR jest ich 1345 w TOPR 217.

Jak zostać ratownikiem

Zasady zostania na pierwszy rzut oka wydają się proste. Znajomość topografii wybranego terenu, ponadprzeciętna sprawność fizyczna, umiejętność jazdy na nartach i zaliczenie testów wstępnych plus poparcie dwóch wykonujących zawód ratowników. Po zdanym egzaminie rozpoczyna się dwuletni okres stażu, po którym kandydat staje się pełnoprawnym ratownikiem. Jak podają szacunkowe wyliczenia GOPR, wyszkolenie ratownika kosztuje ok. 25 tys. zł. Ukończenie stażu nie oznacza automatycznie, że dany kandydat otrzyma zatrudnienie. O tym decyduje liczba wolnych etatów. A o te niezwykle trudno. Dwuletnie staż kończy się najczęściej wstąpieniem w szeregi ochotników, czyli pracą w charakterze wolontariusza.

Praca w GOPR

Choć podobno ratownicy nie rozmawiają o pieniądzach, nie da się ukryć, że temat ten nieustanie wypływa na wierzch. Tak jak w każdej branży, tak i tutaj marzenia rozmywają się z rzeczywistością, a górska pasja przełożona na pracę boryka się z licznymi trudnościami, niedogodnościami i finansowymi problemami. Bycie ratownikiem GOPR to trochę paradoks: z jednej strony jest to zawód cieszący się ogromnym zaufaniem i szacunkiem społecznym, z drugiej zapomniany i wciąż niedoceniony przez rządzących, przede wszystkim pod względem finansowym. Bo niestety, ale ratownicy zarabiają mało, a nawet bardzo mało. A każda próba zwrócenia na to uwagi kończy się kuluarowym stwierdzeniem, że ich praca robi wrażenie, ale dla polityków są tylko marginesem wyborczym.

Z tego powodu przeciętny goprowiec dostaje ok. 2,5 tys. zł na rękę. Trochę większą sumę dostają pracownicy TOPR-u: ok. 3,5 tys. zł. A i tak są to uśrednione pensję, bo najniższy stopniem ratownik otrzymuje najniższą krajową. Najstarszy natomiast niewiele więcej niż wynosi średnia.

Czy powyższe sumy to dużo, czy mało? Z jednej strony wynagrodzenie na tym poziomie, jak na pracę poza większymi ośrodkami miejskimi wydaje się mieścić w średniej. Z drugiej, osoby wykonujące ten zawód są wysokiej klasy specjalistami o sporych umiejętnościach. Nie wspominając już o realnych zagrożeniach, z jakimi muszą się mierzyć. Nie da się ukryć, że jest to trudny zawód. Dodatkowo ze względu na brak przywilejów emerytalnych, ratownicy pracują do 65 roku życia. Do tego dochodzą rzadkie przyjęcia nowych, etatowych pracowników, praca po godzinach, często w trudnych warunkach i niestałe godziny. Wszystko to daje przekonanie, że wymienione powyżej sumy wyglądają trochę licho w porównaniu do zarobków pracowników dyskontów.