1500 zł – takiej podwyżki chcą pracownicy Biedronki na czas trwania pandemii. Chodzi o rekompensatę za narażanie życia i zdrowia w pracy

Praca Zdrowie dołącz do dyskusji (153) 12.11.2020
1500 zł – takiej podwyżki chcą pracownicy Biedronki na czas trwania pandemii. Chodzi o rekompensatę za narażanie życia i zdrowia w pracy

Paweł Mering

Pracownicy Biedronki chcą podwyżek. Takie postulaty wysuwają trzy związki zawodowe skupiające pracowników Jeronimo Martins Polska, którzy wysłali do władz przedsiębiorstwa pismo zawierające pewne prośby. Wcale się im nie dziwię – szczególnie w dobie wciąż silnego koronasceptyzmu.

Pracownicy Biedronki chcą podwyżek

Pracownicy Biedronki chcą podwyżek z uwagi na zagrożenie zdrowia i życia podczas pracy. Jak opisują „Wiadomości Handlowe”, trzy związki zawodowe wspólnie skierowały pismo do władz Jeronimo Martins Polska. Zawarły w nim postulaty, by każdy pracownik otrzymał dodatek do pensji w wysokości 1500 zł na czas trwania pandemii.

Rzeczone związki zawodowe to

  • Organizacja Zakładowa nr 922 NSZZ „Solidarność” w Jeronimo Martins Polska S.A.
  • Komisja Międzyzakładowa WZZ „Sierpień 80” w Bydgoszczy
  • Komisja Zakładowa „Solidarność 80” w Jeronimo Martins Polska S.A

Treść wspolnego pisma, jak podaje źródłowy serwis, stanowi m.in.

W imieniu wyżej wymienionych Zakładowych Organizacji Związkowych działających na terenie JMP S.A. wnosimy do Pracodawcy o rozważenie wprowadzenia dodatku do pensji w kwocie 1500 PLN brutto na każdy etat, na okres trwania pandemii, dla pracowników świadczących pracę w obecnym, trudnym czasie epidemii, narażając swoje zdrowie i życie podczas wypełniania obowiązków pracowniczych

Oczywiście nie jest to pomysł związków zawodowych jako takich, a pracowników.

I wcale się tym postulatom nie dziwię

W piśmie zawierającym postulaty dot. podwyżek organizacje pracownicze podkreślają też, że

Działalność, którą realizuje JMP S.A. gwarantując zaspokojenie potrzeb ludności w sposób ciągły i nieprzerwany ze względu na charakter prowadzonej działalności biznesowej i handlowej powoduje, że ryzyko transmisji Covid-19 wśród pracowników niezaprzeczalnie rośnie i zasadnym jest podjęcie próby zrekompensowania tego narażenia dodatkowym wynagrodzeniem np. w postaci dodatku do wynagrodzenia

Trudno się nie zgodzić z argumentacją organizacji pracowniczych związanych z Biedronką. Sieć sklepów z owadem w logo wyróżnia się na tle konkurencji. Niemalże od początku pandemii wydłużono godziny otwarcia sklepów, reagując na zwiększone zagrożenie epidemiczne w sposób, który z jednej strony skutkuje większą dostępnością dla klientów, z drugiej zaś oznacza wyższy poziom narażenia zdrowia i życia pracowników.

Nie jest to sytuacja, którą pracownicy innych sektorów chcieli by mieć na co dzień.

Szczególnie w dobie koronasceptyzmu

Antycovidowcy uspokoili się nieco, nierzadko zaczynając wierzyć w pandemię. Niestety, ale dopiero znaczna liczba zakażeń, skutkująca zachorowaniami (jeżeli nie u siebie lub u najbliższej rodziny, to chociaż w szeroko pojętym otoczeniu) spowodowała, że społeczeństwo sobie o wirusie przypomniało.

Nie oznacza to jednak, że powszechna niechęć do maseczek, nonszalancja, a nawet agresja – wymierzona w pracowników sektora handlu całkowicie zniknęła. Nie dziwię się zatem pracownikom Biedronek, że chcą chociaż finansowej kompensacji za pracę nie dość, że w warunkach zagrażających życiu i zdrowiu, to także w ogólnym stresie i – pewnie nierzadko – strachu przed agresją ze strony zbulwersowanych klientów.

Źródłowy serwis zwrócił się do właściciela Biedronki z prośbą o komentarz. Na razie jednak biuro prasowe nie odniosło się jednak do postulatów związków zawodowych.

Źródło zdjęcia: materiały prasowe/biedronka.pl