Prezydentura Joe Bidena zaczyna się od sprzątania po poprzedniku

Zagranica dołącz do dyskusji (390) 21.01.2021
Prezydentura Joe Bidena zaczyna się od sprzątania po poprzedniku

Rafał Chabasiński

W środę Joe Biden został zaprzysiężony na 46 prezydenta Stanów Zjednoczonych. Tym samym zakończyła się kontrowersyjna prezydentura Donalda Trumpa. Jego następca od razu wziął się za sprzątanie. Prezydentura Joe Bidena to powrót do porozumienia paryskiego i WHO, zlikwidowanie niektórych utrudnień w imigracji do USA, działania na rzecz walki z pandemią i przeciwko dewastacji środowiska.

Prezydentura Joe Bidena rozpoczęła się od wydania szeregu istotnych decyzji

Donald Trump przestał być prezydentem Stanów Zjednoczonych. Odchodzi w niesławie, jako pierwszy prezydent USA dwukrotnie poddany procedurze impeachmentu. Wciąż nie wiadomo, czy drugi impeachment Donalda Trumpa dojdzie w ogóle do skutku. Obciąża go atak jego zwolenników na Kapitol podczas certyfikacji głosów elektorskich, przeprowadzony po to by uniemożliwić wybór Joe Bidena.

Wygląda na to, że dziedzictwo Donalda Trumpa również nie ostanie się zbyt długo. Już pierwsze decyzje Joe Bidena uderzają wprost w najbardziej sztandarowe projekty poprzednika. Zaledwie kilka godzin po inauguracji podpisał 17 aktów wykonawczych. Spośród nich 9 miało na celu odwrócenie najbardziej szkodliwych, zdaniem demokraty i jego wyborców, decyzji Trumpa.

Warto zauważyć, że złożenie podpisów przez Bidena odbyło się w świetle kamer. Działania podjęte przez nowego prezydenta USA są wręcz ostentacyjne. Swoje posunięcie Joe Biden tłumaczy w bardzo prosty sposób: „Nie ma lepszej pory, żeby zacząć, niż dzisiaj„. Okazuje się jednak, że w praktyce bezpośrednich uderzeń w Trumpa jest mniej, niż można by się było spodziewać.

Przede wszystkim, większość decyzji nowego prezydenta, przynajmniej z europejskiej perspektywy, wydaje się po prostu racjonalna. Na agendzie znalazły się przede wszystkim działania zmierzające do skuteczniejszej walki z pandemią, ochrony amerykańskich obywateli przed jej gospodarczymi skutkami, oraz ochrona środowiska naturalnego.

Okazuje się, że prezydentura Joe Bidena wcale nie rozpoczyna się samego uderzania w Donalda Trumpa

Pierwsze decyzje Joe Bidena obejmują szereg rozmaitych zagadnień. Niektóre z nich to cofnięcie bardzo medialnych decyzji Donalda Trumpa. Przykładem może być powrót Stanów Zjednoczonych do paryskiego porozumienia klimatycznego oraz Światowej Organizacji Zdrowia.

Trump widział w obydwu przypadkach koszty ponoszone przez Stany Zjednoczone. W przypadku porozumienia paryskiego, rezygnacja miała dać USA dodatkowe miejsca pracy. WHO zaś, nie do końca bezzasadnie, uznawał za marionetkę w rękach Chin, pomagającą Pekinowi tuszować przyczyny wybuchu epidemii koronawirusa.

Kolejnym posunięciem Bidena w związku z pandemią będzie wprowadzenie kategorycznego nakazu zasłaniania twarzy na terenie federalnych nieruchomości. Donald Trump rozważał kilka miesięcy temu taki sam krok, jednak przeważył opór ze strony prezydenckiej administracji. Nie jest wielką tajemnicą, że otoczenie poprzedniego prezydenta było od początku niechętne restrykcjom związanym z walką z wirusem. Tymczasem Biden przekonuje, że „Noszenie masek to nie jest partyzancka kwestia, ale patriotyczny akt mogący uratować niezliczone życie„.

Koronawirus odbija się negatywnie także na gospodarce Stanów Zjednoczonych. Szczególnie dotkliwe skutki dotyczą nie tyle firm, co poszczególnych obywateli. Dlatego kolejne podpisane przez Bidena decyzje przewidują między innymi moratorium na przeprowadzanie eksmisji, oraz zawieszenie poboru części obciążeń związanych z pożyczkami studenckimi. Warto wspomnieć, że pożyczki studenckie w USA stanowią kolosalne wręcz obciążenie dla młodych ludzi, spłacane niczym kredyty hipoteczne na zakup nieruchomości.

Pierwsze decyzje Joe Bidena to właściwie porządki, na bardziej symboliczne i kontrowersyjne posunięcia zapewne przyjdzie czas

Następne działania Joe Bidena uderzające w dotychczasowe działanie amerykańskiej administracji są związane z pozyskiwaniem surowców. Prezydent nakazał bowiem cofnięcie pozwolenia dla inwestycji nieleżących w dobrze rozumianym interesie Stanów Zjednoczonych. Mowa między innymi o rurociągu Keystone XL mającym łączyć Kanadę i Stany Zjednoczone. Cały problem w tym, że budowa przecina tereny niezwykle ważne dla Indian.

Prezydentura Joe Bidena najwyraźniej będzie kłaść duży nacisk na zaniedbywane przez Trumpa kwestie związane ze środowiskiem naturalnym. W grę wchodzi między innymi konieczność rewizji przez federalne agencje standardów emisji gazów cieplarnianych, zarówno przez samochody jak i biznes. Nowy prezydent oczekuje także ograniczenia okrajania terenów chronionych na potrzeby wydobycia surowców naturalnych. W szczególności dotyczy to obszarów chronionych na Alasce.

Zmiana lokatora Białego Domu to także cofnięcie części ograniczeń i utrudnień w migracji do Stanów Zjednoczonych. Joe Biden już jakiś czas temu proponował utworzenie szybkiej drogi do uzyskania amerykańskiego obywatelstwa, także dla nielegalnych imigrantów. Przez „szybką drogę”, zdaniem obecnego prezydenta, należałoby rozumieć procedurę obejmującą 8 lat.

W przyszłości należy spodziewać się także cofnięcia zakazu służby w amerykańskim wojsku dla osób transseksualnych. Wszystko wskazuje również na to, że Joe Biden zakończy budowę muru na granicy z Meksykiem. Inwestycja ta była sztandarowym postulatem Donalda Trumpa z kampanii z 2016 r. Trzeba jednak podkreślić, że Biden nie planuje rozbiórki już gotowej części budowli.

Prezydentura Joe Bidena z pewnością upłynie pod znakiem odwrotu od polityki Trumpa. Konieczność odbudowy ogólnonarodowej wspólnoty i zasypaniu podziału pomiędzy zwaśnionymi politycznymi plemionami wymaga jednak sporej dawki wyczucia. Mimo wszystko można to wyczucie dostrzec także w pierwszych decyzjach nowego prezydenta.