Reforma edukacji to kolejny bubel. Część uczniów kończy szkołę mając 17 lat – wbrew prawu

Gorące tematy Społeczeństwo dołącz do dyskusji (184) 25.12.2018
Reforma edukacji to kolejny bubel. Część uczniów kończy szkołę mając 17 lat – wbrew prawu

Udostępnij

Aleksander Serwiński

Sześciolatki miały możliwość pójścia do szkoły na tych samych zasadach, co ich rok starsi koledzy. Reforma edukacji z 2014 roku wprowadziła najpierw obowiązek szkolny dla sześciolatków, a od 1 września 2016, po zmianie, pozostawiła tę decyzję rodzicom. Pojawia się jednak luka, wynikająca z likwidacji gimnazjów i kompleksowej reformy edukacji przeprowadzonej przez PiS. W nowym systemie bowiem, edukację można ukończyć mając lat 17, a do 18 roku życia istnieje powszechny obowiązek szkolny!

Trwający właśnie rok szkolny jest zupełnie wyjątkowy – dochodzi do ostatecznego przejścia ze starego systemu na nowy. Rozpoczęty 1 września 2017 roku proces „wygaszania” szkół gimnazjalnych powoli dobiega końca. Obecni uczniowie klas trzecich są ostatnim rocznikiem, który ukończył sześcioletnią podstawówkę i trzyletnie gimnazjum. Co ciekawe spotkają się w uczniowskich ławach z rok młodszymi kolegami i koleżankami, którzy również w czerwcu 2019 roku ukończą ośmioklasową podstawówkę.

Dodając jeszcze fakt, że do szkoły podstawowej mogli pójść zarówno sześciolatkowie jak i siedmiolatkowie, w jednej klasie mogą spotkać się aż trzy roczniki!

Samo w sobie to, że sześciolatki poszły do szkół nie było dotąd problemem. Po sześcioletniej podstawówce czekały na nich jeszcze trzy lata gimnazjum, trzy lata liceum bądź szkoły zawodowej, albo cztery lata technikum – każdy kto w tym trybie ukończył edukację, miał już ukończone osiemnaście lat.

Połączenie jednak reformy PO, która sprawiła, że dzieci rozpoczynały edukację rok wcześniej, z reformą PiS, która przywróciła ośmioletnią podstawówkę i czteroletnie liceum pozostawiła lukę, w postaci szkół zawodowych. Łącznie bowiem edukacja w tym systemie zajmie nie dwanaście, a jedenaście lat – tym samym osoba siedemnastoletnia może ukończyć już szkołę. Powstała więc luka prawna, odnośnie obowiązku szkolnego do ukończenia osiemnastego roku życia. Dodatkowo tacy siedemnastolatkowie, będą mieli ograniczoną możliwość podjęcia pracy zarobkowej.

Przepisy dotyczące zatrudnienia młodocianych, tj. osób, które ukończyły lat 16, ale nie ukończyły 18, są znacznie bardziej restrykcyjne niż dla osób pełnoletnich – przykładowo młodocianego można zatrudnić tylko do prac lekkich, nie może to kolidować z jego edukacją, a wymaganą formą jest umowa o pracę na czas nieokreślony, jeżeli przyucza się on do zawodu. Bardzo ciekawy jest w tym kontekście poniższy art. prawa pracy:

art. 202 (2) Wymiar i rozkład czasu pracy młodocianego przy pracach lekkich

Praca lekka to każda praca, która nie stwarza zagrożenia dla życia, zdrowia i rozwoju psychofizycznego młodocianego oraz nie utrudnia młodocianemu wypełniania obowiązku szkolnego.

Szczęśliwie ustawodawca ma jeszcze kilka lat, zanim pierwsi sześciolatkowie, którzy ukończyli nowy program, ośmioletnią podstawówkę i trzyletnią szkołę zawodową pojawią się na rynku pracy. Mając jednak na uwadze tempo pracy Sejmu, warto już teraz bić na alarm, że w systemie powstała luka – która najbardziej może zaszkodzić samym przyszłym absolwentom szkół zawodowych. Szykuje się kolejna reforma edukacji?