Biznes wie, jak powinien wyglądać rząd. Sęk w tym, że politycy mają to gdzieś

Biznes Państwo dołącz do dyskusji (6) 16.09.2020
Biznes wie, jak powinien wyglądać rząd. Sęk w tym, że politycy mają to gdzieś

Marzena Sosnowska

Nie likwidować Ministerstwa Cyfryzacji, lecz wzmocnić ministra do rangi wicepremiera. Zrobić z szefa resortu finansów prawdziwego gracza, a nie jedynie operatora skarbonki. I wziąć się wreszcie na poważnie za walkę o zieloną transformację. Takie postulaty złożyli właśnie Pracodawcy RP, którzy postanowili odnieść się do medialnych plotek na temat nadchodzącej rekonstrukcji rządu.

Ministerstwo Cyfryzacji: potrzebna zmiana, ale nie likwidacja

O tym, że resort cyfryzacji ma zostać zlikwidowany, mówi się przy okazji każdej rekonstrukcji gabinetu. Mimo to nadal istnieje. I zdaniem biznesu powinien dalej istnieć, gdyż kwestie związane z cyfryzacją i unowocześnianiem społeczeństwa będą jedynie zyskiwać na wartości. Szkopuł w tym, że rola ministerstwa powinna być trochę inna niż obecnie.

– Celem ministra cyfryzacji powinna być koordynacja, nadzór i wsparcie poszczególnych resortów w ich działaniach na rzecz cyfryzacji – przekonuje Piotr Wołejko, ekspert ds. społeczno-gospodarczych w Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP.

Podobnie – zdaniem Pracodawców RP -należałoby uczynić z ministrem odpowiedzialnym za zieloną transformację. Organizacja postuluje, aby powstał resort, który kontrolowałby kluczowe elementy  – energię, transport i budownictwo. Minister miałby pod swoją kontrolą sprawy związane z energią, klimatem, gospodarowaniem złożami kopalin, budownictwem, rozwojem regionalnym, środowiskiem, transportem, gospodarką wodną i morską. A przy tym dysponowałby funduszami europejskimi.

Wzmocnienie pozycji ministra MF, połączenie kolejnych ministerstw

Wzmocnienia wymaga też – według Wołejki – pozycja i rola ministra finansów. W ostatnim czasie rolą szefa resortu finansów jest znajdowanie funduszy na finansowanie projektów, z którymi zgłaszają się do niego inni ministrowie. Tymczasem warto, by minister finansów powrócił do roli współdecydującego o polityce społeczno-gospodarczej. Dzięki temu pełniłby rolę strażnika ostrzegającego przed zagrożeniami dla finansów państwa.

– Być może rekonstrukcja rządu w czasach głębokiego kryzysu gospodarczego to najlepszy moment, by połączyć w ramach jednego ministerstwa działy gospodarki i pracy, zabezpieczeń społecznych i turystyki – zastanawia się Wołejko. Szef takiego resortu powinien mieć  właściwe umocowanie do prowadzenia dialogu w szczególności w ramach Rady Dialogu Społecznego, dziś nieco zaniedbanej i niedocenianej przez rząd, jednak stanowiącej najbardziej właściwe forum do dyskusji o stojących przed nami wyzwaniach na rynku pracy oraz w gospodarce.

Wołejko przestrzega, że nowy podział działów administracji między ministrów oraz związane z tym zmiany organizacyjne pochłoną wiele czasu, energii i zasobów. Zanim wszystko zacznie funkcjonować od nowa, efektywność pracy spadnie. Stanie się tak tym bardziej, jeśli wraz z rekonstrukcją rządu zostaną zrealizowane zapowiedzi dotyczące redukcji etatów w administracji rządowej.

Pracodawcy RP apelują do decydentów, aby przy przygotowywaniu rekonstrukcji gruntownie przemyśleli docelową strukturę. Zdaniem organizacji trzeba jasno wskazać priorytety, którymi rząd ma się zająć w nowej formule. W pierwszej kolejności powinno to być z pewnością zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego i powrót na ścieżkę wzrostu gospodarczego. Aby ten powrót przyspieszyć, należy zapewnić jego spójność z polityką Unii Europejskiej i umożliwić efektywne wykorzystanie powiązanych z nią środków finansowych.

Sęk w tym, że z nawoływań biznesu i tak nic nie wyjdzie. O tym, jakie resorty powstaną i na co zostanie postawiony nacisk, wcale nie będzie przecież zależało od tego, co naprawdę jest potrzebne polskiej gospodarce. Wiele wskazuje na to, że znów wygra prosty i znany od dziesięcioleci w Polsce podział politycznych łupów.