1. Home -
  2. Państwo -
  3. Opłaty za śmieci znowu w górę. Samorządy obiecują, że już wkrótce się to zmieni

Opłaty za śmieci znowu w górę. Samorządy obiecują, że już wkrótce się to zmieni

Rozpoczyna się nie tylko kwiecień, ale także sezon na podwyżki opłat za wywóz śmieci w całej Polsce. Samorządy przekonują, że taniej będzie po wprowadzeniu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta. To szybko nie nastąpi. Ja zaś zastanawiam się, w czym tym razem tkwi haczyk.

Od 1 kwietnia gminy podnoszą opłaty za śmieci

Główny Urząd Statystyczny ogłosił, że przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na 1 osobę ogółem w 2025 r. wyniósł 3500,21 zł. Cóż to za kolejny statystyczny wskaźnik o długiej nazwie? To podstawa obliczania maksymalnych stawek opłat za wywóz śmieci, jakie gminy mogą nakładać na mieszkańców.

Jak się łatwo domyślić, obwieszczenie GUS otwiera sezon na podwyżki opłat komunalnych w całej Polsce. Od 1 kwietnia drożej będzie na przykład w Warszawie i w Gdańsku. Nieco bardziej wyrozumiały dla mieszkańców jest Cieszyn, gdzie podwyżki wejdą w życie dopiero od 1 maja.

Czy ktoś zatrzyma tę karuzelę drożyzny? Oczywiście, że nie. Odkąd państwo wzięło się za wprowadzanie segregacji odpadów, odtąd opłaty za wywóz śmieci rosną w całym kraju nieproporcjonalnie szybciej od cen w całej gospodarce.

Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta uwolni nas od drożyzny?

Warto przypomnieć, że segregacja śmieci po polsku to kilkusetprocentowy wzrost rachunków za śmieci w ciągu kilkunastu lat. W międzyczasie skumulowana inflacja w okresie od 2012 do 2022 r. wynosiła raptem 55 proc.

Samorządy tłumaczą się właśnie inflacją, ale także wzrostem kosztów pracy. Drożeje również transport i energia. Tym samym obsługa gospodarek komunalnych w gminach staje się coraz droższa w utrzymaniu. Na szczęście przy okazji podsuwają rozwiązanie problemu. Jest nim ROP.

Pod tym skrótem kryje się Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta, w domyśle: za generowane przez siebie odpady, których później muszą się pozbyć samorządy. Producenci będą płacić opłaty za wprowadzanie opakowań do obiegu, a także zostaną obciążeni różnego rodzaju obowiązkami sprawozdawczymi.

W założeniu ma być taniej, bo przyciśnięci rygorami nowego prawa producenci będą się starali, aby ich opakowania stały się możliwie mało kłopotliwe dla środowiska i tym samym obłożone możliwie niskimi opłatami, jeśli nie zwolnione z nich w ogóle.

Za wszystko i tak zapłaci konsument

Na celowniku ROP znaleźć się może przede wszystkim e-commerce z tzw. fast fashion oraz różnego rodzaju patologie w stylu „banan albo jabłko na styropianowej tacce zapakowane w folię".

Ktoś mógłby w tym momencie spytać, jak to ma pomóc nam, zwykłym mieszkańcom gmin? Mniej odpadów, które trzeba odbierać z gospodarstw domowych, to mniejsze obciążenie systemu i tym samym potencjalnie niższe opłaty za wywóz śmieci.

Byłbym bardzo sceptyczny co do tego, czy Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta rzeczywiście przyniesie nam upragnioną obniżkę rachunków. Być może jednak przestaną w końcu rosnąć, przynajmniej przez jakiś czas. Jest jednak haczyk.

Koszty związane z ROP producenci będą musieli na kogoś przerzucić. Z pewnością nie będzie to ich własny zysk. Dlatego możemy się spodziewać wzrostu cen na sklepowych półkach. Nie jest to niezgodne z filozofią ROP. W końcu docelowo chodzi o przerzucenie odpowiedzialności z mieszkańca na konsumenta. Że to najczęściej jedna i ta sama osoba? Cytując klasyka: „oj tam, oj tam".

Wdrażanie ROP w Polsce — typowe problemy z legislacją

Wdrażanie ROP w Polsce wiąże się z typowymi dla naszego kraju problemami z legislacją. Przede wszystkim rząd nie pali się zbytnio do przyjęcia projektu UC100, a więc ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych. Nie należy ona do priorytetów rządu na pierwsze półrocze tego roku. W teorii powinniśmy się spodziewać jej wdrażania w latach 2027–2029.

Równocześnie nie da się ukryć, że aktualny projekt nie cieszy chyba żadnej ze stron sporu. Przedsiębiorstwa zajmujące się recyklingiem utyskują na kluczową rolę NFOŚiGW w całym przedsięwzięciu. Nie ufają tej instytucji i spodziewają się biurokratyzacji ROP.

Branża rolno-spożywcza określa z kolei ROP „podatkiem od bezpieczeństwa żywności". Zdaniem jej przedstawicieli mamy do czynienia ze sprowadzeniem producentów do roli biernego podatnika, który nie ma wpływu na kształtowanie opłat, za to musi płacić państwu za stosowanie niekiedy niezbędnych opakowań.

Branża spożywcza szacuje koszty po stronie konsumentów na 5 mld zł

Producenci żywności alarmują: rząd chce wyjąć z kieszeni konsumentów aż 5 mld zł rocznie. Czy rzeczywiście tak będzie? Nie chcę wyjść na czarnowidza, ale wcale bym się nie zdziwił.

Dotychczasowe pomysły na gospodarkę odpadami nie przyniosły zbyt wielu korzyści. Nowe zasady dotyczące segregacji odpadów tekstylnych skończyły się jedną wielką porażką. Oczywiste od początku mankamenty systemu kaucyjnego dają się teraz we znaki Polakom — mnożące się wyjątki od systemu kaucyjnego tylko potwierdzają, że cała konstrukcja była od początku dziurawa. Nie lepiej wypadło samo wprowadzenie systemu kaucyjnego, które przyniosło więcej obowiązków i droższe zakupy niż realnych korzyści. Z ROP niestety może być podobnie.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi