Nowy, ciekawy wątek w rozważaniach czy Sapkowskiemu należą się pieniądze za Wiedźmina od CD Projekt RED

Gorące tematy Technologie dołącz do dyskusji (148) 04.10.2018
Nowy, ciekawy wątek w rozważaniach czy Sapkowskiemu należą się pieniądze za Wiedźmina od CD Projekt RED

Udostępnij

Jakub Kralka

Ustaliliśmy już, że w mojej ocenie Andrzejowi Sapkowskiemu należy się dodatkowe wynagrodzenie z tytułu dysproporcji zarobkowych CD Projekt RED a pisarza, jednak biorąc pod uwagę skalę świadomej ignorancji ze strony twórcy postaci Geralta, nie powinno być ono duże. 

Nieco ponad rok zanim w ogóle Andrzej Sapkowski rękami swoich prawników wystosował wezwanie do zapłaty do CD Projekt RED, to właśnie ja wskazywałem na łamach Bezprawnika, że popularny pisarz ma przewidzianą prawem możliwość dochodzenia dodatkowego wynagrodzenia, z tytułu korzystania z jego dzieł w celu stworzenia gier. Przypominałem w tamtym czasie o art. 44 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, który wtedy był raczej zapomniany, a od paru dni – odnoszę wrażenie – jest najpopularniejszym przepisem w Polsce:

Art.  44.  [Podwyższenie wynagrodzenia przez sąd]

W razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd.

Wiedźmin 3 jako utwór zależny?

Olgierd Rudak na swoim blogu Czasopismo Lege Artis prezentuje koncepcję myślową, która nawet gdzieś mi tam mignęła w głowie, kiedy przeczytałem o 60-milionowym roszczeniu względem CD Projekt RED, ale z sobie tylko znanych wtedy powodów szybko zdecydowałem się ją odrzucić jako zbyt radykalną. Lektura notki na blogu Olgierda kazała mi się jednak ponownie pochylić nad tą perspektywą.

Otóż zdaniem prawnika, z czym gotów jestem się zgodzić, artykuł 44 należy traktować jako przepis działający na relacji twórca oryginału utworu – wydawca/dystrybutor/etc. Z kolei gra Wiedźmin, czego nie da się ukryć, nie leży w bezpośredniej relacji z książkami Andrzeja Sapkowskiego. Korzysta z określonej kreacji świata, nazw, bohaterów, jednak w konsekwencji jest samodzielnym utworem.

W znanych mi komentarzach i orzecznictwie (a nie ma jego zbyt wiele) mówi się wprost o niezbywalnym prawie do podwyższenia wynagrodzenia twórcy utworu — tymczasem Sapkowski nie jest twórcą utworu (gier komputerowych), zaś CD Projekt nie jest nabywcą praw lub licencjobiorcą praw do utworu stworzonego przez Sapkowskiego (literalnie rzecz ujmując możemy mówić o licencji na korzystanie z opracowania utworu stworzonego przez pisarza, ale nie na licencję na korzystanie z utworu);

O tym, że prawa zależne są czymś innym niż prawa autorskie przypomina nam przepis, który mówi, że nawet po przeniesieniu praw twórca zachowuje wyłączne prawo do zezwalanie na korzystanie z opracowań jego utworu (art. 46 pr.aut., czyli jeśli pisarz sprzeda prawa do książek wydawcy, ale nie sprzeda praw określonych w art. 2 pr.aut., to wyłącznie w gestii autora będzie leżało udzielanie zgody np. na ekranizacje);

– przekonuje na swoim blogu Olgierd Rudak.

Sapkowski nie stoi na straconej pozycji

Analizowanie całej tej sytuacji stanowi tak naprawdę formę niezwykle interesującej dyskusji o niewiadomych. Niewiadomą jest w szczególności kształt umowy zawartej pomiędzy Andrzejem Sapkowskim oraz CD Projekt RED, w szczególności odnośnie tego w jakim aspekcie przenoszono prawa autorskie, udzielano licencji lub też wyrażano zgody na dokonywanie opracowań (za które zgodnie z przyjętą doktryną należy uznać również egranizację). Pojawia się tu też pytanie czy serię The Witcher od CDP Red można w ogóle nazwać jeszcze opracowaniem utworu, jakim były książki? Idąc tym tropem, za chwilę moglibyśmy twierdzić, że opracowaniem twórczości Sapkowskiego, jest również szósta część SoulCalibur, w której pojawia się Geralt z Rivii.

W trudnej pozycji znajdzie się ewentualny sędzia przy okazji tego medialnego sporu. Cokolwiek pojawi się w wyroku, będzie owocem ożywionej dyskusji, której łatwo będzie przeciwstawić trzymające się kupy interpretacje i kontrargumenty.

148 odpowiedzi na “Nowy, ciekawy wątek w rozważaniach czy Sapkowskiemu należą się pieniądze za Wiedźmina od CD Projekt RED”

  1. Niech się procesują Sapkowski zanim kase dostanie to go robaki zjedzą.A propos nic mu się nie należy, jeżeli okaze się że coś dostanie to będzie precedens i ruszą do sądów aktorzy, artyści, pisarze itd. żadając dodatkowego honorarium za sprzedaż.

        • Nie Legia tylko Gwardia i zgodnie z „prawem” UEFA klub, który wychowywał piłkarza dostaje prowizję od transferu. Jest to całkiem jak 5% dla oryginalnego twórcy. To że Sapkowski nie miał prawników 20 lat temu nie zwalnia drugą stronę z przestrzegania prawa autorskiego.

          • tak, słyszałem że mu pistolet do głowy przystawili i powiedzieli że nie może mieć prawników.

          • A jak ja teraz nie mam prawnika i sprzedam ci ruderę którą wyremontujesz i sprzedasz z zyskiem to ile mi się należy? 10proc?

            Sapek sam renegocjował zyski ze sprzedaży na szybką gotówkę jednorazowo. Miał takie prawo Teraz, gdyby nie był gburowatym dziadem, to by uszanował umowę już zawartą.

          • Nie zrozumiałeś, Sapkowski nie chciał procentu, proponowali mu – arogancko się zachował i powiedział, że gry to guwno i chce określoną kwotę, którą dostał.Teraz okazało się, że popełnił błąd i chce procentu łamiąc tym samym zapisy kontraktu do przeniesionych wcześniej praw autorskich.

    • Polskie prawo nie opiera się na precedensie.
      Poza tym skąd wszyscy tu biorą jakieś długie procesy ?
      Mój proces z jednym z największych polskich urzędów wraz ze sprawą o odsetki trwał nieco ponad półtora roku.
      Sprawa nie była tak prosta jak wydaje się u Sapkowskiego.

  2. Sapkowski powinien dziękować z rozpowszechnienie jego twórczości (i zwiększenie sprzedaży książek) na świecie, bo to dzieki grze, Wiedźmin „zwiedził” świat.

  3. Nie tylko nazwy i bohaterowie, ale również mnóstwo cytatów żywcem przeniesionych z książek – chyba że w świetle prawa nic to nie zmienia.

        • Bo ten podpisał z nimi umowę w której sam zrezygnował z udziału w zyskach na rzecz szybkiej gotówki. Gdyby nie podpisał to pewnoe stworzyliby swój własny świat. Ale podpisał świadomy tego, co robi.

          • Byłeś przy tym, czytałeś treść licencji, rozmawiałeś z prawnikiem Sapkowskiego? Ja nie wiem co podpisał i ile dostał za ten podpis, ale sprawa kojarzy mi się z handlem roszczeniami do nieruchomości, które następnie zamieniano na dziesiątki mln od miasta… Sapkowski jest tym starym dziadem, który sprzedał kamienicę w centrum Warszawy za 50 zł.

          • A ty byłeś? I twoje porownanie.. Słabe. Wtedy marka Wiedźmina była warta wiele mniej i cena była uczciwa.
            Prawo nie działa wstecz.

      • A wy wszyscy niezmiennie pierdolicie, za przeproszeniem, cały czas te same brednie. To nie Sapkowski przylazł do nich, tylko odwrotnie. Na bank natrzepał tyle kasy na tej reklamie, że z tej radości teraz pozywa CDPR. Rozpoznawalna jest gra i prawie tylko gra, a jeśli już ktoś pochyli się nad książką to pewnie myśli, że jest na podstawie gry – rzeczywiście, zajebista reklama dla autora.
        Zresztą, nie mam pojęcia, czy ten chamski stary satyr ma moralne prawo żądania jakiejś kasy, i czy CDPR ma moralny obowiązek odpalenia mu coś extra – to jest nierozstrzygalne, a jeśli chodzi o prawne kwestie to zobaczymy jak się sprawa potoczy.
        A co do nieskazitelności CDPR – oni też nie są święci, i z tego co słyszałem od ludzi, z którymi współpracowali mocno tracą przy bliższym poznaniu. Korpo jak każda inna, ale jak widać ma swoich wyznawców.

        • Gracze nie mają prawie wcale do czynienia z dyrektorami ani kierownikami z CDP, mają kontakt wyłącznie z grą i ewentualnie przygotowanymi PRowymi tekstami na portalach. Stąd właśnie tak pozytywna opinia. Niestety, środowisko IT i gamedev już wie znacznie więcej, a dobry PR pozwala CDPR na znacznie więcej, niż powinni.

          Nie zgodzę się z tym, że CDPR to korpo jak każda inna, bo w normalnym korpo menago nie odważyłby się powiedzieć do mnie na przykład „Będziesz robił tyle godzin ile ci każę albo wypierdalaj”, bo zostałoby takie korpo doszczętnie zgnojone w mediach. A właśnie taki tekst jest w raporcie jednego z ex-pracowników studia na Glassdoorze.

  4. Pan Sapkowski nie chciał procentu bo zapewne myślał, że gra będzie klapą. A tu jak na złość mamy międzynarodowy sukces. Moim skromnym zdaniem skończy się na ugodzie. CD Projekt zapłaci ok. 6-10 mln PLN. I po sprawie.
    Ciekawie jakby wyglądało uniwersum Gwiezdnych Wojen gdyby Lucas wziął kasę za „Nową nadzieję” i na tym poprzestał.

  5. To jest kpina z praworządności, że coś takiego w ogóle jest rozważane. Umowa została podpisana, obie strony się zgodziły, nic nie było zatajane, nikt nikogo nie oszukał, nie wprowadził w błąd itd. Nawet Redzi mu proponowali %, ale ten twardo nie chciał. Ma teraz dodatkowe dochody z książek, sprzedał licencję na serial, jeszcze jest ogrom możliwości licencyjnych jeśli chidzi o zabawki i gadżety, o ile się już tak samo dawno głupio tego nie pozbył, więc niech się cieszy, bo ładna kasa mu spływa, a kto wie, może po serialu przyjdą filmy, bo Wiedźmin, aż się o to prosi. No i, może dalej pisać. Od Redów nic mu się nie należy, aczkolwiek ja na ich miejscu dawno bym mu odpalił ładną sumke i o ile dobrze pamiętam to oni sami o tym wspominali.

    • No w sumie dokładnie to samo sądzę.
      GDYBY dogadali się na 1%, i teraz okazało się że CDPR zarobił miliardy to Sapkowski zgodnie z art.44 mógłby żądać podwyższenia tantiem.
      Ale tego nie chciał – słowo klucz teraz: SPRZEDAŁ prawa. To nie jest ciągłość, trwanie procesu monetyzacji który można podwyższyć, tylko umowa kupna-sprzedaży. Koniec. Nie ma dalej niczego.
      Proponuję zastanowić się nad TYM właśnie wątkiem.

    • A no tak, podpisali umowę Sapkowski kasę wziął i tyle. Powiedzieli mu co chcą zrobić a ten wszystko olał. Teraz po ogromnym sukcesie wiedzmina jemu się ratowanie coś przypomniało.. No chyba nie. Wiedział o wszystkim i się zgodził podpisując umowę. Dostał swoje i na tym się powinno skończyć. To trochę tak jakbym podsunal pomysł sąsiadowi na biznes, dostał bym działkę za ten pomysł, ale po sukcesie tego interesu wciąż chciał w nieskończoność więcej z powodem „Bo to był mój pomysł po mimo że swoje wynagrodzenie już otrzymałem, według umowy. Twórczość Sapkowskiego – Cacy. Zachowanie Sapkowskiego – Nie cacy.

  6. CDP powinni zatem oszacować jakie zyski na sprzedaży książek i utworów zależnych ma obecnie Sapkowski dzięki grze i wystąpić o regres należności za reklamę :)

  7. A moim zdaniem, sprzedaż książek Sapkowskiego na świecie wzrosła kilkukrotnie dzięki promocji przez grę. dlatego też Sapkowski powinien cześć zysków im przekazać…

      • Na szczęście to nie działa w ten sposób. CD Projekt oparło swoją postać na Geralcie z książki, także mają prawa autorskie tylko do samego wyglądu (nawet nie do imienia) – tzn. mają prawa do stworzonej przez siebie interpretacji Geralta, a nie do Geralta w ogóle.

        Tak samo Netflix, który wykupił przecież prawa do adaptacji Death Note, ma prawo tylko do L, który jest murzynem, a prawa do tego oryginalnego ma tylko autor mangi/anime:)

  8. Mam nadzieję że nic nie dostanie ten nadymany bufon… Faktem jest że gra napędziła mu sprzedaż, przed tą całą aferą też chciałem kupić wszystkie książki o wiedźminie, ale całe szczęście tego nie zrobiłem i już nie mam zamiaru.

  9. Ma dużą szansę na wygraną, jako pisarz nie jest ekspertem od rynku gier komputerowych i mógł popełnić błąd przy zawieraniu umowy. Nie takie umowy sądy podważały.

    • Znaczy że sama umowa nie ma żadnego znaczenia. Liczy się tylko talent prawnika? Gdy podpisuję jakąś umowę, nie ma znaczenia co podpiszę? Wiem że tak jest, ale czy tak powinno być?

  10. Czy Sapkowski powinien dostać jakąś dodatkową kasę ? Pewnie tak,ale nie miliony. Ot taki 1 milion i to już dawno REDsi powinni mu dać mówiąc: widzisz,jest z tego kasa staruszku a w nas nie wierzyłeś – teraz siedź grzecznie i nie krytykuj to jeszcze trochę kasy wpadnie.I by sprawa była załatwiona.

  11. Istnieją precedensy które świadczą na korzyść Sapkowskiego. Pisarz posiada prawa autorskie do swoich powieści i opowiedzianych w nich historii, posiada jednak również prawa autorskie do stworzonych w książce postaci. A to zmienia sytuację prawną, nie powinno więc stosować się pojęć z zakresu prawa zależnego. Ostatnio w Czechach była kontrowersyjna sprawa z prawami do Krecika bohatera popularnej bajki dla dzieci. Nowe przygody Krecika miały tu podlegać pod licencję. CBS broni jak lew, swoich praw do Star trek, Nintendo kontroluje wszystkie dziania z Mario a więc i Sapkowski jest tu na prawie. Pytanie jak w umowie były określone te kwestie. CD projekt nie kwapi się do ujawnienia treści umowy. Sugeruje to że nie do końca wszystko było takie czyste pod względem prawnym. Prawdopodobnie jej treść jest zbyt ogólna co stwarza możliwość interpretacji.

  12. Oryginał?! Serio?! Gry są sequelem przygód, ale postacie i questy to praktycznie plagiat powieści. Także jeżeli nieznamy treści licencji to możliwe, że 2. i 3. Część gry powstały z naruszeniem praw autorskich. Facet prawdopodobnie nie dożyje końca procesu, więc jego jedyną nadzieją jest Netflix i sukces w USA.

  13. Tu jest tyle zależności, że głowa mała plus drugie tyle niuansów, które również są istotne. Dla mnie osobiście jeżeli ktoś ma do wyboru kasę albo prowizję i wybiera kasę, to powinien mieć drogę zamkniętą do późniejszych roszczeń. Zawsze też w umowie można było zawrzeć, że w przypadku takiego i takiego zysku dostanie ekstra premię. Ale tak jak napisałem, dla mnie miał wybór, dokonał go świadomie i powinno być „po ptokach”.
    Kwestia druga to tak jak podniesione w tym artykule, więc nie ma co się rozpisywać dalej.
    A kwestia trzecia – sukces gry z pewnością przełożył się na sprzedaż książek, przyczynił się do powstawania serialu, a niewykluczone, że gdzieś w przyszłości pojawi się temat filmu. To są dodatkowe korzyści jakie autor osiągnął dzięki sukcesowi gry i już to samo w sobie powinno być traktowane jako „zapłata”.

  14. I pisze to prawnik! Przecież Sapkowski na to sam nie wpadł. Dostał kasę czy to od CDPR (nie tylko te pierwsze 30tys) ale i pewnie później za konsultacje czy w końcu za serial z Netflix. Słowem nie głodował…
    W tej sprawie chodzi o – prawników. W tym przypadku w podobny sposób działania ja trole patentowe.
    Ktoś zauważył taką okazję, znał przepis, poszedł do Sapkowskiego – i powiedział wprost, nic nie stracisz a co zyskasz to twoje, a ja zgarnę sutą prowizję. (tego ostatniego mógł faktycznie nie powiedzieć ;) ).
    I to cała sprawa, z „żądaniami” Sapkowskiego.

  15. Nikt nie rozważa sytuacji odwrotnej to CD Projekt powinno domagać się zadość uczynienia od Sapkowskiego. To dzięki grze Wiedźmin- Sapkowski i jego saga są rozpoznawalne ma świecie, to dzięki grze zaczęły sprzedawać się książki na świecie z czego autor na pewno czerpie korzyści, to dzięki grze Netfix zgłosił się do Sapkowskiego z propozycją nagrania serialu. Na którym autor też pewnie zarobi. Więc to dzięki CD Projekt Sapkowski ma więcej niż mieć powinien I za co powinien podzielić się kasą z twórcami gry.

    • Kompletna bzdura. Książki sprzedawały się dobrze i były tłumaczone przed powstaniem pierwszej gry. Owszem, dzięki grom popularność Weidźmina znacząco wzrosła, niemniej wciąż jest to sytuacja, w której bez CD Projekt Sapkowski zarobiłby na Wiedźminie po prostu mniej, natomiast bez Sapkowskiego CD Projekt zarobiłoby na Wiedźminie równo zero.

  16. To może dla małego eksperymentu myślowego odwróćmy role: jeśli wg. art ustawy ze względu na dysproporcje należy się dodtkowe pieniądze to czy jeśli CD projekt wylądowałby kilka milionów złotych w grę a ona poniosłaby fiasko to autor byłby skłonny obniżyć swoje początkowe wynagrodzenie? Albo partycypować w stratach – tak jak ochoczo czyni on i wszyscy poplecznicy w zyskach?!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *