Przysłowia są mądrością narodów, jedno z nich to ,,Wolnoć Tomku w swoim domku”. Czy aby jednak pokrywają się z przepisami prawa? O tym w niniejszym wpisie, a w szczególności, co możemy zrobić z sąsiadem, który uprzykrza nam życie swym zamiłowaniem do grilla.

Zamiłowanie samo w sobie nie zasługuje na krytykę, wszak wypoczęty Polak zazwyczaj milszy jest dla swego współrodaka.

Jednakże, gdy ów urządza grilla na swym balkonie, a dym, zapach i hałas łączący się z owym wydarzeniem uniemożliwia lub utrudnia nam wypoczynek w naszym loku, prawo nie pozostawia nas bez ochrony.

Pierwszym z roszczeń, które można formułować jest roszczenie o zakazanie tzw. ,,immisji”. Wydaje się to jednak zbyt daleko idące w wielu przypadkach, w mojej ocenie jedynie w naprawdę rażących i powtarzających się przypadkach jest sens owego roszczenia dochodzić na drodze sądowej. Tym niemniej możliwość taka istnieje. W sądzie możemy żądać by sąd nakazał zaniechanie immisji, a także by obciążył sąsiada kosztami postępowania sądowego.

Sąsiad a grill na balkonie

Drugą i znacznie prostszą metodą jest – jeśli jesteśmy członkiem wspólnoty mieszkaniowej – zapoznanie się z uchwałami podjętymi przez wspólnotę, być może określono w nich, że grillowanie na balkonie jest zakazane. Jeśli natomiast uchwały takiej brak, być może warto wystąpić z inicjatywą jej podjęcia.

Warto wskazać, że w przypadku rażącego i powtarzającego się zakłócania spokoju i porządku można przymusowo sprzedać lokal uciążliwca, tak też ustawa o własności lokali:

Jeżeli właściciel lokalu zalega długotrwale z zapłatą należnych od niego opłat lub wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym, wspólnota mieszkaniowa może w trybie procesu żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości.

Właścicielowi, którego lokal został sprzedany, nie przysługuje prawo do lokalu zamiennego.

Zazwyczaj jednak działania grillującego są sporadyczne i zastosowania radykalnych środków nie uzasadniają. Czy więc powinniśmy pogodzić się z dymem wpadającym do naszego mieszkania i nieobyczajnym zachowaniem sąsiada i jego gości?

Możemy wezwać w sukurs Straż Miejską lub Policję, która uprawniona jest ukarać sprawcę mandatem. Jak wskazuje bowiem kodeks wykroczeń:

Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Jak wskazuje Sąd Najwyższy „Zakłócenie porządku publicznego to wywołanie stanu, który w danym miejscu, czasie i okolicznościach, zgodnie z przyjętymi zwyczajami i obowiązującymi przepisami, uważa się za nienormalny i który, w obiektywnym odbiorze, odczuwany jest jako utrudnienie lub uniemożliwienie powszechnie akceptowanego sposobu zachowania się w miejscach dostępnych dla bliżej nieokreślonej liczby osób. Natomiast zakłócenie spokoju publicznego to naruszenie równowagi psychicznej ludzi, powodujące negatywne przeżycia psychiczne nieoznaczonych osób, powstające z bezpośredniego oddziaływania na organy zmysłów” (III KRN 189/92).

Kwestia ta jest nieco ocenna, tym niemniej w przypadku, gdy hałas i wulgaryzmy, wraz z dymem unoszą się w stronę kilku sąsiednich lokali, zgłoszenie wydaje się jak najbardziej uzasadnione.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Jeśli masz wątpliwości dotyczą w/w lub innego zagadnienia, zawsze możesz skonsultować się z prawnikiem. Na przykład za pomocą adresu kontakt@bezprawnik.pl, pod którym uzyskasz płatną poradę prawną od doświadczonych prawników współpracujących z naszym serwisem.