Właśnie wprowadzony stan epidemii za wiele nie zmienia. Powinien to być stan klęski żywiołowej, który de facto i tak już mamy

Prawo Prywatność i bezpieczeństwo Zdrowie dołącz do dyskusji (411) 20.03.2020
Właśnie wprowadzony stan epidemii za wiele nie zmienia. Powinien to być stan klęski żywiołowej, który de facto i tak już mamy

Paweł Mering

Epidemia koronawirusa postępuje, a wprowadzone rozwiązania prawne są sukcesywnie rozszerzane. Premier ogłasza stan epidemii, a opozycja, wespół z dużą częścią społeczeństwa, chcą wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, bądź stanu wyjątkowego. Co to oznacza dla obywateli?

Stan epidemii – co to oznacza?

Stan epidemii nie ma nic wspólnego z konstytucyjnym katalogiem stanów nadzwyczajnych. Jest to pojęcie, które pojawia się obok stanu zagrożenia epidemicznego i również pojawia się w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Stan epidemii wyewoluował niejako ze stanu zagrożenia epidemicznego, który został wprowadzony jakiś czas temu.

Różnica między stanem zagrożenia epidemicznego, a stanem epidemii, jest tak naprawdę niewielka. Nie zmienia się  w zasadzie nic, katalog ograniczeń pozostaje taki sam. W odniesieniu do epidemii pojawia się jedynie dodatkowa możliwość skierowania do przymusowej pracy przy zwalczaniu epidemii w drodze decyzji.

Wydaje się, że w obecnej sytuacji powinien mieć jednak zastosowanie jeden ze stanów nadzwyczajnych. Udawanie, że nie jest potrzebne ich wprowadzenie, poddaje w wątpliwość zasadność ich istnienia.

Stan klęski żywiołowej a stan wyjątkowy

Trzeba od razu i jasno podkreślić, że w Polsce już funkcjonuje quasi-stan nadzwyczajny. Faktyczne ogarniczenia pewnych praw i wolności obywatelskich, wespół z wykorzystaniem wojska, by wspierać inne służby, a także zamkniętymi granicami, nakazuje chyba każdemu skonstatować, że dzisiejsza sytuacja w kraju z pewnością nie jest zwyczajna.

Stany nadzwyczajne reguluje przede wszystkim Konstytucja RP, która w art. 228-234 wyróżnia trzy ich rodzaje, a doprecyzowują je odpowiednie ustawy. Owe stany, to:

Każdy z powyższych odnosi się do określonej sytuacji, a samo wprowadzenie któregoś z nich oznacza różne – acz istotne – ograniczenia praw i wolności obywatelskich. Czasem i dużo szersze niż te, które wdraża się obecnie za pomocą rozporządzeń i ustawy lex koronawirus, czyniąc to praeter legem, czyli nieco obok przepisów prawa, które powinny przede wszystkim „zadziałać”.

Stan klęski żywiołowej

W odniesieniu do obecnej sytuacji w kraju mówi się przede wszystkim o konieczności wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, rzadziej o stanie wyjątkowym. Klęską żywiołową – w rozumieniu właściwej ustawy – jest m.in. katastrofa naturalna, którą może być choroba zakaźna ludzi, której

skutki zagrażają życiu, zdrowiu lub mieniu w wielkich rozmiarach, a pomoc i ochrona może być podjęta jedynie przy zastosowaniu nadzwyczajnych środków, we współdziałaniu różnych organów oraz specjalistycznych służb i formacji działających pod jednolitym kierownictwem

Wydaje się, że ustawowe – i konstytucyjne – przesłanki wprowadzenia stanu klęski żywiołowej zostały spełnione. Stan klęski żywiołowej wprowadza rozporządzeniem na czas oznaczony (nie krótszy niż 30 dni) Rada Ministrów.

Odnosząc się do ograniczeń, które wynikają z wprowadzenia tanu klęski żywiołowej, można w zasadzie stwierdzić, że większość z nich już funkcjonuje. Mowa jest tutaj o pewnych zakazach i nakazach, ograniczeniach w zakresie prowadzenia działalności, przemieszczania się, czy przymusie poddania się kwarantannie.

Stan klęski żywiołowej – w odniesieniu do już funkcjonujących przepisów dot. epidemii koronawirusa – pozwoliłby jednak na wprowadzenie obowiązku świadczeń publicznych, które spoczywałyby nie tylko na wymienionych enumeratywnie podmiotach, ale na każdym z obywateli.

A co ze stanem wyjątkowym?

Stan wyjątkowy oznacza dużo szersze ograniczenia praw i wolności obywatelskich. Teoretycznie przesłanki do jego wprowadzenia również są spełnione – chodzi m.in. o zagrożenie bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli. Stan wyjątkowy wprowadza Prezydent RP na wniosek Rady Ministrów i trwa maksymalnie 90 dni.

Stan wyjątkowy oznacza zdecydowanie drastyczniejsze ograniczenie praw obywatelskich, nadając zarazem władzy uprawnienia niezwykle szerokie – włącznie z kontrolą korespondencji, prawem do internowania, dużo „szerszym” spektrum legalnego używania broni palnej przez władze, et cetera.

Co warto podkreślić, po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego i 90 dni po jego zakończeniu nie mogą się odbyć m.in. wybory na Prezydenta RP.

Mamy dzisiaj sytuację niewątpliwie precedensową – stan klęski żywiołowej formalnie nie został wprowadzony, jednakże większość ograniczeń z niego płynących już funkcjonuje. Nie wydaje się zarazem, by wprowadzenie stanu wyjątkowego (jako tego surowszego dla obywateli) miał dzisiaj sens.