Znalazłem sposób na patodeweloperkę. Kupuję mieszkanie na 30-letnim osiedlu

Finanse Nieruchomości dołącz do dyskusji (320) 09.11.2020
Znalazłem sposób na patodeweloperkę. Kupuję mieszkanie na 30-letnim osiedlu

Jerzy Wilczek

Renesans wielkiej płyty? Stare osiedla stają się pożądane? Gdy czytałem podobne nagłówki, zawsze łapałem się za głowę. Aż w końcu przyszło mi samemu szukać swojego własnego lokum. I okazało się, że stare mieszkanie wygrywa niemal pod każdym względem od tego prosto od dewelopera. 

Ten, kto śledzi rynek mieszkań, zauważy ciekawą prawidłowość. Otóż coraz częściej ceny mieszkań z rynku wtórnego przebijają te z pierwotnego – zwłaszcza w dużych miastach.

Cena nowego mieszkania w Warszawie to już średnio ponad 10 tys. zł za metr. Dużo? Pewnie, ale cena z rynku wtórnego dobija już do 12 tys. (dane OtoDom za wrzesień)!

Nie da się tego wyjaśnić tylko specyfiką stolicy – rynek wtórny jest droższy od pierwotnego również w Gdańsku, Krakowie czy w Lublinie. O co chodzi?

Stare mieszkanie na wagę złota. Nie chodzi tylko o „patodeweloperkę”

Długo tego nie rozumiałem. W końcu z mieszkaniem jest trochę jak z samochodem. Fajnie jest mieć coś, co jeszcze pachnie nowością. I coś, czego jesteśmy pierwszymi właścicielami. Poza tym – kto by chciał mieszkać w osiedlach z początku lat 90.? Albo jeszcze z czasów PRL?

Robiłem wielkie oczy, gdy czytałem te wszystkie artykuły ekspertów o „renesansie wielkiej płyty”. Aż przyszło na mnie – podobnie jak inne osoby z redakcji, postanowiłem wreszcie kupić własne lokum.

Szukałem więc ofert deweloperskich. Zdarzały się takie „patodeweloperskie” – gdy jeden blok jest dosłownie obok drugiego i można wskoczyć do sąsiada przez balkon. To jednak wyjątek.

Jednak nie mogłem pozbyć się wrażenia, że deweloperom średnio zależy na mnie jako kliencie. Piwnica? W nowych blokach zwykle nie ma czegoś takiego. Jak już to komórka lokatorska. Oczywiście dodatkowo płatna, zwykle kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy.

Miejsce do parkowania? Wolne żarty. Przed nowymi blokami trudno coś takiego znaleźć. Więc trzeba wykupić miejsce w podziemnym parkingu albo boks garażowy. Ceny poniżej 20 tys. to okazja.

Plac zabaw dla dzieci? Zwykle to jakaś symboliczna mikropiaskownica z minihuśtawką.

No dobrze, idziemy dalej – do chyba najważniejszego punktu. Lokalizacja. Nowe osiedla powstają zwykle na obrzeżach miast. By dostać się do centrum, trzeba więc przygotować się na życie w korkach. No, chyba że zdecydujemy się na jakiś apartamentowiec w centrum. Ale to coraz częściej propozycja dla milionerów.

Stare mieszkanie wygrywa?

Zacząłem się więc rozglądać za czymś starszym. Znalazłem blok z początku lat 90. Do sąsiada przez balkon nie wskoczę, bo są zachowane zdrowe odległości pomiędzy blokami. Piwnica? Jest. Miejsca parkingowe? Na osiedlu jest ich mnóstwo – i to zupełnie darmowe. A jak trochę oszczędzę, to mogę zdecydować się na garaż. Jest trochę ofert na osiedlu.

Place zabaw? Jest ich mnóstwo, wszystkie z dużymi piaskownicami – takimi, jakie pamiętam ze swojego dzieciństwa. Lokalizacja? 15 minut do centrum.

Nie jestem wolny od obaw – to oczywiste. W końcu termin „patodeweloperka” jest nowy, ale zjawisko – stare na świat. I ponoć lata 90. nie były jakoś strasznie udane dla budownictwa w Polsce.

Zrobiłem nawet analizę SWOT mieszkania z historią. Plusów było więcej niż minusów, szans zdecydowanie więcej niż zagrożeń. Klamka więc zapadła – podziękuję deweloperom, wybiorę osiedle z lat 90. Być może mieszkańcy nowych osiedli będą mnie nazywać „blokersem”. Ale coś czuję, że w ostatecznym rachunku to ja lepiej wyjdę.

320 odpowiedzi na “Znalazłem sposób na patodeweloperkę. Kupuję mieszkanie na 30-letnim osiedlu”

  1. Popieram, sam mieszkam obecnie w bloku z lat 90. i mam wreszcie piwnicę, po ponad 10 latach stawiania rowerów na klatce schodowej bloku od dewelopera z roku 2008.

  2. Też wybrałem stare budownictwo. Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na okolicę, sąsiedztwo, żeby nie trafić na patologię, ale poza tym same plusy :-)

    • plus starego budownictwa to szczególnie stare instalacje elektryczne, często niemożność podpięcia 400V i inne kwiatki.

      • Widzisz każdy broni tego co sam wybrał. Jedyne co mnie boli to brak windy, ale na 3 piętro wejdę jeszcze :-) u mnie akurat 3-fazy są. Poza zmianą korków po zakupie to na elektrykę nie narzekam.

        • czy stare budownictwo ma same plusy? No nie wiem. Teraz mieszkam w plombie z lat 70-tych. Stropy niewygłuszone, o kanalizacji lepiej nie wspominać. Plus do tego zagruzowana wentylacja i wiecznie skraplające się okna. Mam dość starego budownictwa.

          • Ja tego nie uświadczyłem :-) z drugiej strony blok na bloku, wszystko dodatkowo płatne, ściany z dykty – kto co lubi. Ważne, że człowiek jest zadowolony. Ja po tych kilku latach powiem tylko tyle, że mając opcję zamiany 1:1 na nowe bym tego nie zrobił.

          • czy ja wiem, czy ściany z dykty? Kupiłem teraz nowe mieszkanie i deweloper robił ściany z porothermu 25-tki aku z podwyższonym wygłuszeniem. Nic nie słychać – nie tylko z góry ale i z korytarza.

          • Ty porównujesz jakieś „premium” mieszkania do zwykłej płyty? To może jeszcze porównaj Fiata 126p do nowego merca. Mówimy o standarowych blokowiskach, a fakty są takie, że robią blok na bloku z papierowymi ścianami i wciskają jakby to był luksus. Niedaleko moich bloków kupiła znajoma właśnie takie mieszkanie i pluje sobie do dziś. Z drugiej strony miasta to samo. Zapomniałeś jeszcze dodać w swoim opisie o ile cena za m2 odbiega od standardowej, bo prywatny ogródek 120m2 raczej za free nie dali tylko skasowali 2x więcej niż to warte.

          • za mieszkanie 60 m2 i ogrodek 120 m2 zaplacilem w sumie 295 tys. Razem z miejscem parkingowym.

            12 km od centrum Wro. 850 m do stacji kolejowej, 50 m do parku i 100 m do placu zabaw. W wiosce Dino, Biedronka, Apteka, Ośrodek Zdrowia, Szkoła Podstawowa.

          • To był przykład, że jest w sumie wzyftko czego potrzeba. Ale ktoś zawsze musi dać głupiomądry komentarz.

          • W takim razie nie jest jakoś drogo w okolicach Wrocławia. Mieszkanie na projekcie klepanym od 25 lat w mieścinie 20 tysiecznej w pół-wsch części kraju 4700-5000zł… to macie nieźle. Konkurencja robi swoje :)

          • Tylko Ty porównujesz mieszkanie pod miastem, a artykuł jest o mieszkaniu w centrum. Ma to sens?
            Trafiłeś bardzo okazyjnie. Ja patrząc na ceny w Krakowie bardziej się spotkałem z ceną pół miliona niż 300tys. Więc nie bierz swojego mieszkania jako coś standardowego, bo niestety nie jest

            Chociaż nie ukrywam że sam bym chciał mieszkac pod miastem
            Chociażby dlatego że pracuję totalnie gdzie indziej, i nie musiałbym się pchać do miasta w godzinach szczytu. Ale jak ktoś ma do pracy na 9 i pracuje w centrum to biada mu. Dom czy mieszkanie pod miastem to będzie zmora

  3. Miejsce do parkowania? Wolne żarty. Przed nowymi blokami trudno coś takiego znaleźć.

    Ja tego nie rozumiem… jest przecież prawo budowlane które wymaga odpowiedniej liczby miejsc parkingowych…

        • Krocie, jakieś 2-3% inwestycji. Naprawy lakiernicze będące skutkiem niefrasobliwości parkujących obok i czas zmarnowany na jeżdżeniu wokół bloku z płyty w poszukiwaniu miejsca finalnie będzie kosztować podobnie na przestrzeni kilku lat.

          • Z tymi naprawami lakierniczymi to niezły chochoł.

            No chyba, że jesteś z tych co każde zabrudzenie auta szmatką niezwłocznie ;)

            Samochód jest do jeżdżenia

      • jeśli masz 2 samochody a 1 miejsce parkingowe to to jest tylko i wyłącznie Twój problem :) na starych osiedlach w centrach miast problem jest jeszcze gorszy.

  4. Również w takim bloku mieszkam – tyle że z początku lat 80’tych. XXI wiek, bloki ocieplone, niezasyfione, odmalowane, piwnice czyste etc. Jedyny minus to mała piwnica – jakieś 4 m2 – tzn. dla mnie za mała.

    (btw. u mnie w deweloperce teraz robią ogromne piwnice – w nowo wybudowanym bloku, takim 2 piętrowym, piwnica ma prawie 10m2 – żartuję sobie że mogę wstawić stół i grać w pingponga, albo w bilard)

  5. Ten tekst jest tak kiepski, że aż wstyd go czytać… Szkoda. Brakuje u Was jakichś przemyślanych tekstów o profilu społecznym, a nie same „mądrości” pisane pod CEO. Szacunek do czytelnika – coraz mniej tu tego.

      • Prawda jest taka, że cała grupa SpidersWeb, z wyłączeniem nowego tworu SW+, to nieśmieszny żart.
        Żenująca jakość większości tekstów, masa błędów merytorycznych oraz językowych, autorzy nie mają pojęcia o czym piszą itd. – taka to szara codzienność na SW. A weź spróbuj zwrócić im uwagę…
        Nie zliczę razy kiedy łapałem się za głowę przy wpisach związanych z IT, gdzie autor próbował wyjść poza ramy zwykłego kopiuj-wklej z zagranicznych serwisów.

  6. Dokładnie tak jest, mieszkam w starej dobrej płycie i za żadne skarby nie zamienił bym tego na nowe budownictwo. Ściany z papieru, w około zazwyczaj pusto, mieszkania często małe, a większe totalnie przewartościowane. Cała litania wad by się znalazła.

    • ściany z papieru? Przecież przed kupnem można sobie poczytać projekt. A jeśli deweloper nie użwa styroflexu ani wygłuszania stropów i najtańszy ytong to czytj to problem?

      • Mówisz o kupnie gotowego mieszkania czy dziury w ziemi. W tym drugim przypadku ptroekt może być super a potem deweloper go zmodyfikuje. W tym pierwszym też, ale możesz to sprawdzić

  7. Mieszkam w 200 tys mieście i na pierwszym miejscu stawiam lokalizacje a więc tereny zielone, sklepy, szkoła, przedszkole i wybrałem osiedle w centrum miasta w budynku bloku ale z cegły budowany w latach 60 tych. Oddzielna kuchnia, piwnica i parking przed blokiem a do parku 100 m. Po kapitalnym remoncie do wprowadzenia się. Mieszkamy już 1,5 i jesteśmy mega zadowoleni. Wszędzie blisko.

    • ciekawe. Ja stawiając na szkołę, przedszkole, tereny zielone i spokój postawiłem na wioskę 2 km od Wrocławia z dojazdem do obwodnicy i linią kolejową, gdzie pociągi w szczycie jeżdżą co 15 minut a naprzeciwko mieszkania mam park.

  8. To już cały artykuł? Myślałem że to tylko trailer prawdziwego artykułu gdzie autor pokaże tą swoją „analizę”. W zamian za 30 letnie mieszkanie w wielkiej płycie ze starymi windami, starymi lokatorami i rezygnacją z garażu mamy miejsce pod blokiem i większą piaskownicę xD no interes życia

  9. Jestem na etapie zmiany mieszkania o pokój większe, bo dzieciaki rosną. Aktualnie mieszkam na „deweloperskim”, 6 letnim mieszkaniu, ale budowanym przez spółdzielnię. Złego słowa nie mogę powiedzieć, ale to spółdzielnia. Inna myśl budowania, niż deweloper, co widzę ulicę obok. Tam jest jak w artykule. Blok przy blokuie ma gdzie parkować i tylko piaskownica. U nas full miejsca, duża piwnica, szerokie klatki.

    Chcemy zmienić dzielnicę, bo w obecnej jest słaba baza szkół i atrakcji. Z pewnością kupię mieszkanie z lat 80 lub 90. Jedyne czego mi będzie brakować, to ogrzewania z pieca gazowego, zamiast centralnego.

  10. Nie wiem, czy to ja miałem pecha, ale w Krakowie nie powiedziałbym że stare budownictwo jest lepsze pod względem miejsc parkingowych. U mnie w Hucie, u babci na Bieżanowie, u rodziców na Krowodrzy czy we wcześniejszych mieszkaniach na Dębnikach czy Podgórzu problem jest zawsze ten sam – miejsca parkingowe to pas szerokości bloku do parkowania równoległego, czyli zmieści się z pięć samochodów na klatkę (bo przecież nikomu się nie marzyło w tych latach 70 czy 80 że ktoś będzie miał więcej). Nawet w blokach zamieszkanych przez emerytów to za mało i wolałbym wykupić sobie za to 20 tysięcy własne miejsce parkingowe, przy całkowitym koszcie mieszkania nie jest to znowuż aż taki wielki wydatek, za to ile spokoju.

    • Dokładnie – przy zmianie mieszkania pierwsze o czym pomyślałem to własne miejsce parkingowe. Jakoś wyrosłem z polowania na miejsce do parkowania.

    • Otóż to. Mam swoje miejsce, kosztowało 13 tysięcy co stanowi 2.6% całej inwestycji. Czy to aż tak wysoki koszt? Zawsze wolne, sąsiedzi znani, bez niespodziewanych śladów na drzwiach czy zderzakach. Wynajmując mieszkanie w wielkiej płycie spędzałem kilkanaście minut na znalezienie miejsca.

  11. Stare mieszkania mają jedną jedyną zaletę – lokalizacja. To kosztuje. Nie sklepy, piaskownice i parki.

    Mieszkam w 500tys. mieście na nowym osiedlu. Z osiedla w minutę dojeżdżam do dwupasmówki, która dalej trzema pasami prowadzi mnie do centrum – 10min. Mały deweloper, staranne wykonanie (facet odbierający nie mógł się nadziwić, ekipa wykańczająca była zdumiona), ciekawy rozkład, własne miejsce i niewindowana cena (w momencie kupna w tym roku cena była z początku inwestycji w 2018), NOWE instalacje NA GWARANCJI.
    Dla mnie nic nie uzasadnia wyboru mieszkania w 30letnim bloku, chyba, ze ktoś lubi pluskwy ze zsypów, stare babcie co to zapominają o garnkach na kuchence czy 60letniego sąsiada alkoholika którego „żona nie bita jest jak kosa nie klepana”. Patodeweloperkę omijać szeroko ale są porządne inwestycje, wystarczy chcieć znaleźć.

  12. jest za a nawet przeciw i dlatego ze swego ukochanego mieszkania wielkopłytowego z lat 70 po rodzicach wyniosłem się do starego domu na wsi po….teściach. Jedyna inwestycja to drugi samochód dla żony – jakieś tam stare volvo S80 za 4 tysie :) Nigdy więcej do bloku.

  13. Pytanie czy to musi być centrum dużego miasta.

    Sam pracuję we Wrocławiu, a mieszkanie kupiłem pod. Miejsce parkingowe w cenie, gwarancja na instalacje, wyciszone stropy. Niestety, stare budownictwo ma sporo wad.

    • Jak się lubi tracić czas na dojazdy i zapewniać sobie bunt dzieci, gdy już zostaną nastolatkami to można sporo oszczędzić i mieszkać pod miastem ;-)

      • Ok. 800 m do dworca PKP, stacja przesiadkowa, do Wrocławia Głównego 7 minut pociągiem, 15 minut do centrum obwodnica. Jaka strata czasu?

      • Jak się lubi otworzyć okno i słyszeć szum aut to można mieszkać w mieście. Ja wolę stracić 20 minut więcej na dojazd ale mieszkać w cichym i spokojnym miejscu.

    • Owszem, ale nowe w dużym mieście to patodeweloperka na całego. Po prostu albo lokalizacja w mieście i patodeweloperka albo dobra jakość i lokalizacja poza miastem (jak w twoim przypadku).

  14. podałeś kilka przykładów które nie dotyczą każdego z osiedli wybudowanych przez developera w dzisiejszych czasach.
    tak samo można wskazać osiedla z wielkiej płyty czy stare kamienice i ich minusy: brak parkingów, słaba klasa energetyczna, jakość materiałów wykończeniowych, spółdzielnie żerujące na właścicielach. Mieszkałem zarówno w bardzo starym budownictwie, bloku, kamienicy, czy odnowionym 30 letnim budynku.
    Każde z tych miejsc miało swoje problemy. Obecnie mieszkam na osiedlu developerskim i bardzo sobie cenię to że mieszkam przy lesie, mogę zaparkować gdzie tylko chcę, za ogrzewanie 70 metrów płacę 1000 zł rocznie (w kamienicy 4 000), a do spółdzielni wnoszę miesięcznie opłatę 300 zł miesięcznie z zaliczkami a nie jak dotąd blisko 1000.

  15. brawo, świetny pomysł, tylko…

    -developerzy nienawidzą go ;-ppp

    jak sięgnąć do danych statystycznych, to w latach ’89-’91 oddano raptem ledwo 140 tys. mieszkań, czyli 50 tys. na rok. Z czego połowa była spółdzielcza.
    a w 2019 prawie 200 tys.

    zatem ile takich mieszkań (dokładnie 30 letnich) dziś jest na rynku wtórnym wolnych?
    to są ułamki potrzeb.

    zwłaszcza ze w latach ’91-’99 produkcja mieszkań spadała do by dopiero odbić się powoli w latach 2000-2005

    żeby nie było powierzchnia na mieszkańca, wzrosła od początku lat ’90 tylko o 1/4 zatem niewielka korekta w gęstości ludzi nie ma tu dużego wpływy

  16. Spokojnie, teraz zwęża się ulice i wycisza ruch, głosuje wyłącznie na radnych, którzy zrobią porządek z takimi dojeżdżającymi autami z suburbiów i smrodzacymi mi w Warszawie. Docelowo macie dojeżdżać do P&R I potem zbiorkom

  17. Halo, czy to zakredytowany bieda typiarz z przedmieścia, który jak mu dzieci dorosną to będą stawiać kołki na głowie czemu mieszkają na wsi i są odcięte od wszystkiego? Którego nie stać było na porządne duże mieszkanie w mieście dla siebie i rodziny ?

    Ile to ja już takich historii widziałem takich cwaniaczków co myśleli, że wydymali system xD

    Skończ już, pracuj na zdalnym i nie syf mi okolicy swoim autem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *