Koniec z testowaniem bezobjawowych pacjentów. Rząd przedstawił strategię na jesienną walkę z koronawirusem

Gorące tematy Zdrowie dołącz do dyskusji (503) 03.09.2020
Koniec z testowaniem bezobjawowych pacjentów. Rząd przedstawił strategię na jesienną walkę z koronawirusem

Maciej Bąk

Walka z koronawirusem jesienią będzie wyglądać zupełnie inaczej niż jej wiosenna edycja, której wielu z nas nie zapomni chyba do końca zycia. Strategia na jesień jest taka: mniej ograniczeń i mniej testowania na oślep. Kilka założeń, zaprezentowanych przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, może budzić wątpliwości. Ale jedno jest pewne – rząd wyraźnie pokazuje, że o kolejnym lockdownie powinniśmy zapomnieć.

Strategia na jesień walki z koronawirusem

Słuchając nowego ministra zdrowia od razu można wyczuć, że mamy do czynienia z ekonomistą, a nie lekarzem. I wcale nie chodzi o to, że lekceważąco podchodzi do spraw zdrowotnych. Adam Niedzielski, będąc znacznie bogatszy o wiedzę niż Łukasz Szumowski jeszcze parę miesięcy temu, ewidentnie chce uniknąć kolejnego sparaliżowania gospodarki przez pandemię. Dlatego obowiązujące od wczoraj nowe zasady kwarantanny i dlatego, dość liberalna, strategia Ministerstwa Zdrowia na jesień.

Mamy przed sobą etap obrony przed pandemią, gdzie stosowaliśmy bardzo drastyczne środki, takie jak lockdown. Teraz zmieniamy charakter naszego reagowania. Odchodzimy od środków, które są w stosowane w ujęciu ogólnokrajowym na rzecz środków regionalnych.

…powiedział dziś minister zdrowia Adam Niedzielski. To znak, że podział powiatów na żółte, czerwone i ostrzegawcze strefy zostanie z nami na najbliższe miesiące. I to właśnie w miejscach, gdzie przypadków będzie najwięcej, będą wprowadzane pewnego rodzaju obostrzenia.

Testowanie tylko ludzi z objawami

Najważniejsza zmiana jest następująca: test na koronawirusa co do zasady ma dotyczyć pacjentów z objawami. Nie będzie zatem już wysyłania karetek do osób na kwarantannie z powodu kontaktu z zakażoną osobą. Oni, po odbyciu kwarantanny, będą po prostu mogli wyjść z domów po upływie regulaminowych dziesięciu dni (o ile będą się dobrze czuli). Odstępstwem od zasady „nie leczymy bezobjawowych” będą wyjątkowe grupy społeczne, takie jak medycy, pensjonariusze domów pomocy społecznej, pacjenci hospicjów czy osoby wybierające się do uzdrowisk.

I teraz czas na rozwiązanie, które wygląda na najbardziej kontrowersyjne. Bo co stanie się w sytuacji, gdy poczujemy objawy chorobowe? Ministerstwo Zdrowia proponuje następującą ścieżkę:

  1. teleporada
  2. po 3-5 dniach badanie bezpośrednie u lekarza rodzinnego
  3. ewentualna decyzja o przeprowadzeniu testu
  4. przy pozytywnym wyniku testu skierowanie do specjalisty chorób zakaźnych

Tak, dobrze widzicie. Jeśli przez kilka dni będziecie czuli się źle, będziecie musieli pofatygować się do najbliższej przychodni, spotkać się z lekarzem, dać mu się zbadać i dopiero wtedy może ewentualnie zapaść decyzja o przeprowadzeniu testu. Nie zdziwię się, jeśli ten pomysł wzbudzi oburzenie wśród lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, którzy mają wejść na pierwszą linię frontu walki z koronawirusem i, niestety, narazić się na możliwe zakażenie od faktycznie chorych na COVID-19 osób. Do tego dochodzi problem związany na przykład z dostaniem się danej osoby do przychodni czy oczekiwaniu w kolejce. Jestem pewien, że lada moment wokół tego typu szczegółów wybuchnie gorąca dyskusja.

W ogłoszonej dziś strategii jest jeszcze kilka istotnych punktów. Chodzi między innymi o podział szpitali zajmujących się pacjentami z COVID-19 na trzy poziomy. Pierwszy to szpitale powiatowe, jedynie izolujące pacjenta i „przekazujące go dalej”. Drugi to regionalne szpitale zakaźne i jednoimienne, których będzie 87. Trzeci poziom to 9 dużych, wielospecjalistycznych szpitali, którzy będą zajmować się najpoważniejszymi przypadkami.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada też usprawnienie pracy Sanepidu. Ma w tym pomóc nowy system elektronicznego monitorowania statusu zgłoszeń pacjentów. Bardziej dostępne mają stać się centra testowe drive-thru.

Eksperyment

Wygląda na to, że czeka nas nie jesienny lockdown, a jesienna odwilż. Oczywiście, maseczki, dezynfekcja, dystans i ograniczenia w życiu chociażby rozrywkowym czy podróżniczym wciąż z nami zostaną. Ale z zapowiedzi Adama Niedzielskiego wynika, że z COVID-19 powinniśmy zacząć sobie radzić tak jak z wieloma innymi wirusami. To odważny pomysł, ale kto wie czy nie okaże się – po czasie – słuszny. Faktycznie zyskaliśmy pewną przewagę nad koronawirusem, wiedząc więcej o jego objawach, wyrabiając w sobie nowe higieniczne nawyki i ucząc się wyłapywać przypadki ewentualnych nowych zakażonych. Stąd pomysł, by kolejny etap walki nie był defensywny, tylko bardziej ofensywny. Pytanie czy ten eksperyment nie doprowadzi służby zdrowia na jej najbardziej podstawowym poziomie – lekarzy rodzinnych – do zapaści, bo na przykład medycy zaczną się masowo zarażać. Czy tak się stanie? Pokaże to praktyka pierwszych tygodni września.