Twórca strony z napisami do filmów i seriali skazany za naruszenie praw autorskich

Gorące tematy Technologie 15.09.2017
Twórca strony z napisami do filmów i seriali skazany za naruszenie praw autorskich

Udostępnij

Jakub Kralka

Zgodnie z moimi przewidywaniami sprzed kilku miesięcy (patrz: Napisy do filmów i seriali nie są legalne – potwierdza kolejny sąd) trend orzeczniczy w Europie nie jest zbyt przychylny dla osób zajmujących się rozpowszechnianiem napisów do filmów. 

Pisałem tamtego dnia, co zresztą zostało przeredagowane przez pewien konkurencyjny portal, który kompletnie wypaczył sens mojej wypowiedzi (a niestety nadal był tak miły, by przypisać mi jej rzekome autorstwo):

W mojej ocenie – jest dokładnie odwrotnie. Rozpowszechnianie napisów do filmów lub seriali co do zasady stanowi naruszenie prawa autorskiego. Wynika to z faktu, iż lista dialogowa jest utworem lub częścią składową utworu w rozumieniu prawa autorskiego. Polskie napisy były więc jej tłumaczeniem, to z kolei uznawane jest za opracowanie utworu. Opracowywać na własny użytek (np. remiksując utwory muzyczne w domowym zaciszu) możemy zawsze, jednakże rozpowszechnianie takiego opracowania uzależnione jest od zgody autora oryginału.

(…)

Moim zdaniem jest tylko kwestią czasu, aż  przed podobnymi wyzwaniami staną polskie formacje twórców napisów do filmów, takie jak na przykład popularna Grupa Hatak.

Nie wiem w jakiej kondycji znajdują się polskie formacje fanów tworzących napisy do filmów i czy aby nie borykają się z problemami prawnymi. Wiadomo natomiast, że w końcu swój finał znalazła ciągnąca się od 2013 roku sprawa szwedzkiego serwisu o nazwie Undertexter.se.

Twórca strony z napisami do filmów i seriali skazany za naruszenie praw autorskich

Undertexter był jedną z najpopularniejszych stron z napisami do filmów i seriali przez niemal dekadę. Również użytkownicy tej witryny mogli wgrywać swoje własne napisy do ogólnodostępnej bazy. W 2013 roku strona została wyłączona na skutek nalotu policji, działającej z kolei na wniosek hollywoodzkich producentów (sprawa została zbudowana w oparciu o 74 konkretne tytuły, spośród „milionów” dostępnych w bazie), doszło między innymi do wyłączenia serwerów. Naturalną konsekwencją było postawienie zarzutów Eugenowi Archy, który – jestem w stanie w to uwierzyć – nie zdawał sobie sprawy, że działalność jego strony oraz jej użytkowników jest nielegalna.

 

Pojawiła się wówczas argumentacja zbliżona do często pojawiających w tego typu sprawach, czyli „nie przyszłoby nam do głowy” oraz „zwłaszcza, że robiliśmy to nieodpłatnie”. Strategia obrony była skupiona na tym, że napisy nie mogą naruszać praw autorskich do filmu, który jest zbudowany z obrazu i dźwięku, jednakże sąd nie zgodził się z taką argumentacją.

Strona z napisami do filmów i seriali to kiepski pomysł

W tym tygodniu Archy został uznany za winnego naruszenia praw autorskich, ale nie pójdzie do więzienia. Kazano mu natomiast zapłacić karę w wysokości 27 000 dolarów, która zostanie pobrana ze środków uzyskanych na wyświetlaniu reklam i dotacji otrzymanych od użytkowników.

Nadal podtrzymuję, że wyobrażam sobie podobne rozstrzygnięcia przed polskimi sądami, ale bardzo proszę nie parafrazować moich słów krzykliwym „Prawnik zapowiada koniec napisów do filmów”.

Fot. tytułowa: Fight Club