Można mieć różne pomysły na Polskę – proeuropejską, prorosyjską, prochińską, proamerykańską czy nawet propolską, ale Witold Waszczykowski zdaje się albo nie mieć żadnego z nich, albo też nawet jeśli jakąś tam wizję realizuje, czyni to z gracją słonia, który znalazł się w składzie porcelany. 

Wizerunek Polski nie jest zbyt dobry w Europie i na świecie. Bill Clinton ubolewa, że Polska wybrała drogę putinizmu, Barack Obama w Warszawie beszta jak ucznia Prezydenta Andrzeja Dudę wyjaśniając mu podstawy prawa konstytucyjnego, Parlament Europejski załamuje ręce na widok sytuacji wewnętrznej w kraju. Skomplikowaliśmy sobie relacje z Francuzami i Niemcami. Jeśli z kimś poprawiamy stosunki, to z Białorusią.

A relacje polityczne, wpływają oczywiście na przekaz medialny. Tak bardzo puszyliśmy się z dumy dla naszych osiągnięć, gdy przez ostatnie lata pisano o Polsce, jako o tygrysie gospodarczym Europy, jako o żywym dowodzie sukcesu rozszerzania cywilizacji zachodniej wgłąb kontynentu. Nie można teraz udawać, że nic się nie dzieje, gdy prasa na niemal całym świecie (a na pewno tym, na którym nam zależy) opisuje nas jako państwo, w którym nie szanuje się praw obywatelskich, politycy uprawiają ustawową samowolkę, miliony kobiet znalazły się pod dyktatem jakiejś fanatycznej organizacji, nasi przedstawiciele zachowują się jak bohaterowie slapstickowej komedii, ludzi biją w tramwaju za rozmawianie po niemiecku, a w kraju budzi się do życia groźny ONR.

Świąteczna reklama Allegro odtrutką

I nagle w tej stosunkowo dusznej dla Polski atmosferze, gdzie lubujące się w rozhisteryzowanych opisach media zrobiły z nas naród totalitarnych faszystów, homofobów, stręczycieli, dręczycieli, mizoginów i generalnie miejsce zupełnie niezdatne do życia, obok pojawia się świąteczna reklama Allegro. Adresowana na rynek polski, ale prawdopodobnie częściej oglądana już za granicą.

Ta przesympatyczna, ciepła historia opowiada o mieszkającym w Polsce dziadku, który postanawia się nauczyć języka angielskiego, by odwiedzić swojego syna mieszkającego w Anglii. Przede wszystkim chodzi mu jednak o to, by móc komunikować się ze swoim wnuczkiem, którego prawdopodobnie nie miał jeszcze okazji poznać (lub bardzo dawno go nie widział).

W Świątecznej reklamie jest tramwaj, ale nikt w nim nie zostaje pobity, zaś wnuczek głównego bohatera jest mulatem, co jednak nie stanowi dla niego najmniejszego problemu i wbrew doniesieniom niektórych mediów (bardziej nieuzasadnionych, niż uzasadnionych) dziadek nie staje u progu drzwi z kijem baseballowym.

Przede wszystkim jednak cieszy komunikat, że bardzo poczytne portale z zagranicy czy nawet dziennikarze opisują reklamę, jasno wskazując miejsce jej pochodzenia. Ludzie na świecie raczej nie wiedzą gdzie jest Polska, albo słyszeli na jej temat bardzo niewiele, często jakieś bzdury (jak ten piłkarz, który ostrzegał, że kibice z Euro 2012 będą wracali w trumnach).

Tymczasem smaczna, wzruszająca reklama Allegro pokazała Polskę taką, jaką jest naprawdę. I wystawiła naszemu krajowi fantastyczną wizytówkę na świecie.